W Madrycie doszło do zamieszek po tragicznej katastrofie kolejowej w prowincji Toledo. Przed ministerstwem transportu zgromadziło się około 1,5 tys. osób, policja użyła gazu łzawiącego.
Demonstranci protestowali przeciwko rządowi premiera Pedro Sancheza oraz szefowi resortu transportu Oscarowi Puente, których uznają za winnych środowej tragedii, w której zginęło co najmniej 68 osób, a ponad 50 zostało rannych.
Do zderzenia dwóch pociągów dużych prędkości doszło w miejscowości Urda w prowincji Toledo. Według wstępnych informacji pociąg państwowego przewoźnika Renfe miał kontynuować jazdę mimo czerwonego sygnału, choć na torze znajdował się skład prywatnej firmy Iryo.
To kolejna poważna katastrofa na hiszpańskiej kolei w tym roku. W styczniu w pobliżu Adamuz w prowincji Kordoba wykolejenie pociągu Iryo doprowadziło do zderzenia z drugim składem. Zginęło wówczas 45 osób, a 122 zostały ranne.














