W środę 18 marca 2026 roku w Olsztynie minister edukacji Barbara Nowacka złożyła deklarację: „W ministerstwie właśnie kończymy prace nad dużą zmianą legislacyjną, bardzo istotną dla szkół, która spowoduje, iż od 1 września 2026 roku w szkołach podstawowych wprowadzimy zakaz używania telefonów komórkowych” – powiedziała, jak informuje PAP. Dodała, iż decyzja została przyspieszona po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem.
Brzmi efektownie. Ale rozbierzmy tę zapowiedź na czynniki pierwsze. Zacznijmy od tego przyspieszenia, z którym działania Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN) mają kilka wspólnego. To nie jest żaden sprint naszego państwa. To jest państwo, które po latach zwłoki próbuje sprzedać Polkom i Polakom spóźnioną reakcję, jako wielki i odważny przełom.
Prawda jest dużo prostsza. Zakaz dla cyfrowych narkotyków w szkołach nie narodził się w gabinecie minister edukacji dzisiaj. Nie pojawił się nagle, po jednej rozmowie z premierem. W Polsce był podnoszony dużo wcześniej – przez część rodziców, nauczycieli, ekspertów i organizacji pozarządowych.
Instytut Spraw Obywatelskich pierwszy podniósł postulat szkół wolnych od telefonów w ramach kampanii „Ratuj dzieci!”.
Już w lipcu 2020 roku zbieraliśmy podpisy pod petycją za wyłączaniem telefonów na terenie szkół. Wskazywaliśmy, iż chodzi nie tylko o alarmowanie rodziców i nauczycieli, ale także o wywarcie presji na rząd. To były czasy, gdy każdą krytykę ekranów wyśmiewano, a cyfryzację traktowano jako dogmat, którego nie wolno podważać. To były czasy, kiedy państwo wolało jeszcze udawać, iż problem da się rozmyć w statutach poszczególnych szkół.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż 1,5% i zostań naszym współwydawcą
W tym samym czasie inne, popularne w mainstreamie organizacje pozarządowe (i ich „eksperci”), które publicznie deklarowały ochronę dzieci, realizowały kampanie „społeczne” wspólnie z bógtechami. Wspólnie z korporacjami typu TikTok, Facebook, Google, Samsung czy Orange, czyli dilerami, którzy są żywo zainteresowani uzależnianiem nas, a w szczególności dzieci, od cyfrowej kokainy: ekranów, antyspołecznościowych platform reklamowych (zwanych potocznie „mediami społecznościowymi”) i Wi-Fi. Przykłady: „Nadmiar ekranów szkodzi dziecku i rodzinie”, „Młode głowy”, „Rodzinny przewodnik po cyfrowym świecie”.
Ministrowie: Gawkowski i Nowacka. Zawieszenie programu „Laptop dla ucznia” i prace nad nowymi rozwiązaniami fot. Serwis Rzeczypospolitej PolskiejPotem przyszły kolejne działania Instytutu w temacie zakazu telefonów w szkołach. W lipcu 2023 roku skierowaliśmy do ówczesnego ministra edukacji, Przemysława Czarnka, list otwarty w sprawie zakazu telefonów w szkołach. W lutym 2024 roku apelowaliśmy, z kolei do Barbary Nowackiej i Krzysztofa Gawkowskiego, o wprowadzenie jednolitych zasad „higieny cyfrowej”. Cztery miesiące później, w czerwcu, MEN wrócił do nas z odpowiedzią, w której proponował, zamiast zmian w prawie, półśrodki. Nie zniechęceni, w grudniu 2024 roku ponownie apelowaliśmy do minister Nowackiej o krajowy zakaz. W kwietniu 2025 roku, razem ze związkami zawodowymi domagaliśmy się ogólnopolskiego zakazu na okres próbny. To nigdy nie był i przez cały czas nie jest jednorazowy zryw. To jest kilkuletnia, konsekwentna robota obywatelska.
MEN zmienia narrację
I właśnie to najbardziej „urzeka” w dzisiejszej narracji ministerstwa. Ministerstwo Edukacji Narodowej zachowuje się tak, jakby dopiero teraz odważnie otwierało temat. Nie. MEN raczej go zamyka z kilkuletnim poślizgiem. Przez lata władza chowała się za wygodnym alibi: iż wszystko mogą załatwić szkoły z rodzicami i uczniami, iż wystarczy rozwijać „kompetencje cyfrowe”, uczyć „higieny cyfrowej”, zamiast wprowadzać twarde zasady. Przy okazji, ilu z Państwa uczy swoje dzieci higieny picia alkoholu lub palenia papierosów a zakaz ich sprzedaży nieletnim uważa za gwałt na wolności?
Rząd, przez te wszystkie lata, nie chciał wziąć odpowiedzialności a w tym samym czasie flirtował na spotkaniach z szefami Googla, Microsoft czy OpenAI.
Instytut od dawna mówił wprost: potrzebna jest krajowa, odgórna regulacja. Tymczasem szkoły zostawiono same z konfliktami, presją rodziców i chaosem interpretacji prawnych. Rząd umył ręce. Dziś ten sam rząd powtarza to, co organizacje obywatelskie takie jak Instytut i część środowiska nauczycielskiego mówiły wcześniej – tylko ostrożniej, później i mniej uczciwie. Wszyscy straciliśmy kilka dobrych lat. Nasze dzieci straciły kilka dobrych lat. Czy stracą kolejne?
Trzeba to powiedzieć bez owijania w bawełnę. Ekrany w szkole nie są naturalną i neutralną technologią: są narzędziami ułatwiającymi przemoc, hejt i najgorsze – samobójstwa.
Dzięki ekranom chciwy biznes zarabia miliardy na dzieciach, traktując je jako biomasę, a ich uzależnianie jak model biznesowy.
I wreszcie, ekrany dziś ogłupiają dzieci, a głupimi łatwiej się rządzi, niezależnie od kolorów partyjnych.
Badania naukowe potwierdzają, iż nadmierne korzystanie ze telefonów obniża koncentrację, pogarsza sen, zwiększa ryzyko depresji i nasila przemoc rówieśniczą. To nie jest opinia — to twarde dane.
Warto w tym miejscu dodać, iż Instytut nigdy nie sprowadzał tego problemu do prostego hasła „zakazać i po sprawie”. Od początku pokazywaliśmy szerszy obraz: edukacja technologiczna, podatek cyfrowy od korporacji, indywidualna odpowiedzialność każdego z nas. To ważne, bo sam zakaz nie rozwiąże wszystkiego. Jest koniecznym początkiem, ale tylko początkiem.
Twoja presja ma sens
Instytut Spraw Obywatelskich od lat nie tylko alarmuje i mobilizuje Polki i Polaków, ale też buduje ekspertyzę (setki artykułów, wywiadów, podcastów w Tygodniku Spraw Obywatelskich), zbiera sojuszników (Koalicja dla Dzieci), prowadzi kampanię (która służy interesom obywateli, a nie interesom korporacji, pokazuje przykłady z innych państw i przypomina, iż stawką nie są abstrakcyjne „kompetencje cyfrowe”, tylko zdrowie, rozwój i codzienne życie dzieci. Dzieci, czyli nasza przyszłość. Ta praca nigdy nie była modna ani wygodna. Często była i jest pod prąd. Tym bardziej dziś warto ją uczciwie przypomnieć.
Barbara Nowacka, Minister Edukacji, CC BY-NC-ND 3.0 PL / KPRMDeklaracja minister Nowackiej nie powinna więc być przedstawiana jako triumf ministerialnej przenikliwości. To nie resort wyprzedził problem. To problem wreszcie dogonił resort. A wraz z nim dogonił tych wszystkich, którzy przez lata uciekali w półśrodki, proceduralne wymówki i hasła o higienie cyfrowej traktowanej jako zamiennik realnej regulacji.
Tak, higiena cyfrowa jest potrzebna – przede wszystkim dla dorosłych, a dla dzieci potrzebny jest przede wszystkim ogólnokrajowy zakaz dostępu do cyfrowych narkotyków.
Jeśli od 1 września 2026 roku zakaz rzeczywiście wejdzie w życie, nie będzie to początek historii. To będzie jej opóźniony start. Falstart, który tylko potwierdzi, iż obywatelska presja ma sens, iż mieliśmy rację zanim rząd był gotowy to przyznać. I na końcu, iż bez uporu i oporu rodziców, nauczycieli, ekspertów i organizacji społecznych władza przez cały czas udawałaby, iż problemu nie ma.
Najuczciwiej byłoby więc odwrócić dzisiejszą narrację. To ministerstwo dopisuje się po latach do pracy oddolnej wykonanej przez Instytut Spraw Obywatelskich i inne organizacje społeczne.
Ważna uwaga na koniec. Nowacka zapowiedziała, iż MEN wprowadzi zakaz używania telefonów w podstawówkach, ale techniczny sposób jego egzekwowania pozostawi szkołom. Jak mówiła, „ministerstwo nie będzie narzucało, co mają szkoły robić z telefonami, bo to jest ich autonomiczna decyzja”. I tu się robi pole do kolejnych konfliktów, niejasności i kontrowersji. A jest rozwiązanie na to wyzwanie. Przypominam, iż w konsultacjach publicznych Instytut Spraw Obywatelskich postulował całkowity zakaz wnoszenia telefonów do szkół. Na wzór alkoholu, papierosów czy kokainy. Ręka do góry, kto nie pamięta, iż wszyscy chodziliśmy do szkoły bez telefonu w ręku.
Przedszkola bez ekranów!
Bez złudzeń, naiwności i fantazji. Cyfrowe szaleństwo dopiero się rozkręca. Chciwość korporacji i ich akcjonariuszy rośnie w sposób lawinowy. Lobby wielkiego biznesu tak łatwo się nie podda.
To widać już na przykładzie wycofywania się MEN z całkowitego zakazu stosowania ekranów i tablic interaktywnych w przedszkolach. To skandal, iż państwo od lat pozwala, by trzylatki były sadzane przed ekranami w placówkach, które mają czuwać nad bezpieczeństwem najmłodszych. Czas na kampanię obywatelską „Ratuj dzieci. Przywróćmy przedszkola bez ekranów!”. niedługo nowe informacje z tego odcinka frontu.
Dziękuję, iż jesteś z nami.











