Zagrożenie naszej wschodniej granicy wymaga reaktywacji prawdziwego KOP-u

polska-zbrojna.pl 1 hour ago

Krzysztof Wilewski postulował 17 grudnia 2025 roku w portalu polska-zbrojna.pl, by Komponent Obrony Pogranicza wyposażyć w „możliwości przeciwlotnicze”. prawdopodobnie ma rację. Polemiki wymaga jednak opisanie wyposażenia formacji w zestawy artyleryjsko-rakietowe Pilica jako zmianę paradygmatu. Nie, taka decyzja – jeżeli nastąpi – nie będzie zmianą modelu czy doktryny. KOP w dzisiejszej postaci pozostanie KOP-em w dzisiejszej postaci, jedynie wzmocniony możliwościami przeciwlotniczymi. W istocie należy zmienić paradygmat funkcjonowania KOP-u, ale w kontekście strukturalnym.

Dotychczasowe doświadczenia z Komponentem Obrony Pogranicza dowodzą, iż daleko poza jego zdolnościami sytuuje się całkowite przejęcie odpowiedzialności za bezpieczeństwo wschodniej i północnej rubieży Rzeczypospolitej. Musi mieć zewnętrzne wspomaganie, a adekwatnie to sam dzisiejszy KOP wspomaga rotowane jednostki operacyjne.

Tymczasem Wojsko Polskie służy do walki zbrojnej z żołnierzami przeciwnika, a nie do patrolowania granicy, zawracania migrantów, tropienia przemytników, ścigania szpiegów, dywersantów i sabotażystów. Siły zbrojne winny czas spędzać na ćwiczeniach, zwłaszcza iż trafia do nich multum nowoczesnego sprzętu. Z kolei policja, także wysyłana na granicę, ma łapać złodziei w obszarach odpowiedzialności własnych garnizonów, a ochotnicze wojska obrony terytorialnej, jak sama nazwa interpretuje – zajmują się obroną terytorialną, jak również pomocą cywilom w czasie klęsk żywiołowych.

REKLAMA

Spontaniczna odpowiedź

Ochrona granicy to nie tylko patrolowanie. Nowoczesne fortyfikacje Tarczy Wschód będą wyposażone w radiolokację, systemy obserwacyjne i różnorodność innego sprzętu, którego na ogół nie używa się w dywizji zmechanizowanej lub pancernej. Konieczne będzie przeszkolenie do służby granicznej żołnierzy, którzy w macierzystych jednostkach wprawiają się do bojowego użycia zupełnie innego instrumentarium. Oni jedną salwą wyrzutni rakietowej WR 40 mogą wykarczować hektar Puszczy Białowieskiej, ale przecież nie o to chodzi.

Tymczasem Władimir Putin, kopiując strategię sprzed stu lat, chce udowodnić światu, iż Polska to państwo słabe, które nie potrafi bronić granic. Cóż wart jest kraj, który skutecznie atakują bandy dywersantów, dla niepoznaki kryjące się za uchodźcami. W obu sytuacjach, przedwojennej i dzisiejszej, chodziło o „pogłębienie polskich podziałów”. Przed wiekiem – dzięki komunistycznej agitacji, a dziś – dzięki presji wobec środowisk obrońców praw człowieka. Dawniej miało powstać wrażenie, iż to działania polskich komunistów. Dziś tłumy migrantów mają dowodzić, iż szturm jest spontaniczny. Nasza odpowiedź w dużej mierze (wyłączając budowę Tarczy Wschód) również jest spontaniczna. Niestety. Tymczasem przed stu laty przenikaniu grup zbrojnych na terytorium RP skutecznie i gwałtownie zapobiegł Korpus Ochrony Pogranicza. Prawdziwy KOP.

Język potęgi

W 1921 roku polskie Kresy podpalili Sowieci. Podważali granicę delimitowaną traktatem ryskim. Dywersanci siali zamęt, a komuniści – rewolucję. Z rozkazu Włodzimierza Lenina i Lwa Trockiego Razwiedupr, czyli poprzednik GRU, miał prowadzić „aktywny wywiad”. Atakowano dwory ziemiańskie i więzienia, urzędy, poczty i pociągi, mordowano policjantów, grabiono „kułaków”, chłostano wójtów.

W 1923 roku rząd zdecydował, iż ochroną granicy zajmie się Policja Państwowa, ale jej słabość i nieprzygotowanie do specyficznych zadań tylko rozsierdziło dywersantów. W 1924 roku odnotowano kilkaset zbrojnych wypadów, w których zginęły 54 osoby. Dziś z tamtej porażki nie wyciągamy wniosków. Na granicę pchane są kompanie oddziałów prewencji Policji, które kosztują resort spraw wewnętrznych ponaddwukrotnie więcej od funkcjonariuszy pozostających w macierzystych garnizonach. Nie dość, iż ich delegacje dowodzą braku analizy efektywności kosztowej, to osłabiają formacje, w których policjantów brakuje.

Patrol KOP-u na granicy polsko-radzieckiej. Lipiec 1928 r.

Gabinet Władysława Grabskiego ogłosił rozwiązanie systemowe, 12 września 1924 roku gen. Władysław Sikorski rozkazał utworzenie Korpusu Ochrony Pogranicza. Sztab Generalny WP już 17 września 1924 roku określił wojskową strukturę formacji. Pierwsze jednostki KOP-u w listopadzie 1924 roku stanęły na najczęściej atakowanych odcinkach. Do końca 1924 roku odparły 89 ataków i wytropiły 51 grup dywersantów. To wszystko wydarzyło się w kilka tygodni. Oczywiście KOP nie od razu przybrał docelowy kształt. A jednak obecność na granicy oddziałów wojskowego, nie zaś policyjnego autoramentu przyniosła natychmiastowy skutek.

Feliks Dzierżyński zarekomendował zaniechanie „aktywnego wywiadu”, gdyż kontynuacja dywersji groziła wojną. W styczniu 1925 roku bolszewicy przerwali dywersję, bo „szkodziła interesom ZSRR”. Zwyciężył język siły. Obywatele ZSRR zaś przez cały czas masowo uciekali przed terrorem, głodem i wysiedlaniem. Kopiści rozpoczęli akcję podobną do dzisiejszej operacji „Śluza”. Do końca 1924 roku zatrzymali 5 tys. uchodźców. Placówki KOP-u decydowały o ich wydalaniu lub osiedleniu. Jego wywiad sumiennie agregował informacje.

Siła taktyczna

Cechami nowo powołanej formacji miały być skoncentrowana siła, elastyczność i specjalizacja. Elastyczność oznaczała przygotowanie czysto wojskowe na wypadek W, a strażniczo-policyjno-zwiadowczo-śledczo-kontrwywiadowcze na czas P i K. Dowódca KOP-u podporządkowany był ministrowi spraw wewnętrznych w zakresie służby granicznej, a ministrowi spraw wojskowych w materii operacyjnej, personalnej, organizacyjnej, dyscyplinarnej oraz wyszkolenia i przygotowania do W. Podwójna podległość niwelowała potencjalne spory kompetencyjne dotyczące „wojskowej” obrony i „policyjnej” ochrony granicy.

Do zadań KOP-u należało zabezpieczenie granicy pod każdym względem: politycznym, wojskowym, skarbowo-celnym i bezpieczeństwa publicznego. KOP strzegł nienaruszalności znaków i urządzeń granicznych, zwalczał przemyt i tropił wykroczenia skarbowe. Formacja dysponowała służbą wywiadowczą i kontrwywiadowczą, którym powierzono również „zwalczanie przejawów antypaństwowej działalności politycznej”.

1 grudnia 1927 roku KOP składał się z 29 batalionów granicznych i 20 szwadronów kawalerii. Powstały 103 strażnice, 39 kompleksów batalionowych i dziesięć szwadronowych. Linie telefoniczne połączyły wszystkie placówki. Były też telegrafy, aparaty Morse’a i Hughesa oraz stacje gołębi pocztowych. Formacja miała konie, rowery i samochody. Dozorowano przygraniczny pas głębokości 30 km. Szkolenie dostosowano do realiów pogranicza, doskonalono umiejętności strzeleckie i taktyczne. Dużą wagę przykładano do szkolenia saperskiego.

KOP urósł w potężne zgrupowanie (30 tys. żołnierzy), które w 1939 roku włączono w skład czterech dywizji piechoty i trzech brygad górskich. Ze składu KOP-u wydzielono dowództwa i sztaby dwóch grup operacyjnych, trzy dowództwa i sztaby dywizji rezerwowych piechoty, dowództwo brygady górskiej, 12 dowództw pułków, pułk kawalerii, 39 batalionów piechoty, batalion forteczny, batalion saperów, siedem szwadronów jazdy dywizyjnej oraz dwa dywizjony artylerii lekkiej. W KOP-ie służyli oficerowie i podoficerowie zawodowi oraz szeregowi z poboru po półrocznym przeszkoleniu wojskowym. Służba 900 oficerów w formacji granicznej nie mogła trwać dłużej niż trzy lata. Do elitarnego KOP-u przydzielano najwybitniejszych. Znaleźli się wśród nich choćby generałowie August Emil Fieldorf czy Stefan Rowecki.

Wrześniowa awangarda

W 1939 roku KOP wszedł na stopę wojenną. Kpt. Władysław Raginis, który dowodził kompanią ciężkich karabinów maszynowych w batalionie fortecznym KOP pułku Sarny, 27 sierpnia 1939 roku obsadził schrony bojowe twierdzy Osowiec. Obrona Wizny zatrzymała czołgi Heinza Guderiana aż do 10 września 1939 roku.

12 maja 1939 roku powołano IV Batalion KOP Hel, a już rankiem 15 maja 1939 roku przybyły na półwysep pierwsze plutony z XVI Batalionu KOP Sienkiewicze oraz kompania z pułku KOP Sarny. Komendę objął mjr Jan Wiśniewski, zastępca dowódcy XVII Batalionu KOP Dawidgródek. Aż do 2 października 1939 roku Helu broniło 12 oficerów i 430 szeregowych kopistów. Z sukcesem, z niewielkimi stratami. Batalion KOP Berezwecz pod komendą kpt. Tadeusza Semika, dowódcy kompanii karabinów maszynowych w batalionie KOP Czortków, bronił umocnień pod Węgierską Górką. Jego walka 2 i 3 września przeszła do historii jako Westerplatte Południa.

7 i 8 września żołnierze Brygady KOP Podole w składzie 36 Dywizji Piechoty toczyli ciężkie boje w rejonie Końskich, Szydłowca i Iłży. Tymczasem 4 kompania pułku KOP Sarny kpt. Emila Markiewicza broniła przed Sowietami pozycji polowych i schronów w rejonie Tynnego. Zgrupowanie KOP gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna 28 i 29 września stoczyło z Armią Czerwoną zwycięską bitwę pod Szackiem. 1 października w ciężkim boju pod Wytycznem kopiści przebijali się do Samodzielnej Grupy Operacyjnej gen. Franciszka Kleeberga.

Moc komponentu

Czy KOP już reaktywowano? Nie. Wykorzystano tradycję przedwojennego korpusu do celów propagandowych. 24 września 2022 roku minister obrony zadecydował o utworzeniu Komponentu Obrony Pogranicza. Dlaczego komponentu, a nie korpusu? Bo korpus jest konkretem, a komponent – składnikiem. Czego? Formacji ochotniczej? W 20 Przemyskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej nie ma już 203 Batalionu Lekkiej Piechoty, a jest 203 Batalion Obrony Pogranicza. Z siedmiuset żołnierzy połowa ma służyć zawodowo.

A zatem nie mamy do czynienia z nową jakością, nową siłą i nowymi zdolnościami. o ile uznamy WOT za pełnowartościowy komponent sił lądowych WP, to tworzenie na bazie obrony terytorialnej nowego korpusu oznacza osłabienie, nie zaś wzmocnienie sił operacyjnych. MON miał wizję. Miało być 10 batalionów KOP powstałych z baonów WOT-u. Czyli jak? We wschodnich województwach nie będzie już WOT-u? Czy obok WOT-u będzie KOP? Tego ówczesne MON już nie wyjaśniło.

Patrol żołnierzy WOT na polsko-białoruskiej granicy. Fot. DWOT

Do siły batalionu WOT podchodźmy wszak ostrożnie. W 1 Podlaskiej Brygadzie OT 2 tys. żołnierzy podzielono w tamtym czasie na pięć batalionów oraz trzy samodzielne kompanie. W wojskach operacyjnych wystarczyłoby ich najwyżej na dwa wątłe baony. Prawdziwy batalion KOP Stołpce ochraniał 60 km granicy. Do jego zadań należało patrolowanie strefy nadgranicznej i tyłowej, wystawianie posterunków alarmowych, obserwacyjnych i kontrolnych, organizowanie zasadzek i zatrzymywanie podejrzanych. Nie ma możliwości, by mniejsza liczba ochotników udźwignęła operacyjny ciężar przedwojennych profesjonalistów.

Docelowo KOP ma składać się z 16 batalionów wchodzących w skład czterech brygad terytorialnych. Pełną gotowość mają osiągnąć do 1 stycznia 2028 roku. Komponent będzie współpracować ze Strażą Graniczną. Tymczasem KOP nigdy z nikim nie dzielił odpowiedzialności. Polską formację graniczną powołano dopiero w 1928 roku do ochrony „cywilizowanych” granic z Niemcami, Czechosłowacją i Rumunią. Na granicy z ZSRR nigdy nie było ani jednego strażnika. Straż Graniczna nie była zdolna do przeciwdziałania dywersji i sabotażowi. Jej zadaniem była ochrona interesów gospodarczych państwa w ordynansie Ministerstwa Skarbu.

Powołanie czy budowanie?

Podczas seminarium „Straż Graniczna RP. Historia i współczesność”, zorganizowanego w lutym 2026 roku w Akademii Sztuki Wojennej, autor tego komentarza wywołał dyskusję o sensie i potrzebie odtworzenia KOP-u. Oficerowie SG nie mieli najmniejszych wątpliwości, iż taka konieczność istnieje. Różnice dotyczyły tylko ścieżki dojścia do ukompletowania korpusu, wyposażenia go i określenia docelowego statutu. Pierwszym wariantem jest powołanie, a drugim – budowanie. Powołanie to powtórzenie wersji przedwojennej, czyli stworzenie nowej jakości jednym rozkazem. Budowanie to stopniowe przekształcanie obecnego „komponentu”; wyposażanie go w sprzęt, ramy prawne, rozszerzanie odpowiedzialności i pełne uzawodowienie.

Wobec sytuacji na wschodniej granicy nie ulega wątpliwości, iż zawodowy i profesjonalny KOP należy stworzyć natychmiast, według przedwojennej metodologii. Powołać go, wyposażać i rozwijać. Zbrojąc się na potęgę i budując Tarczę Wschód, wpadamy bowiem w klasyczną pułapkę Tukidydesa, którą kadeci zaliczają na pierwszym roku studiów wojskowych.

Dowodzi ona, iż szybki wzrost potęgi słabszego kraju prowadzi do nieuchronnego konfliktu z dotychczas silniejszym. Militaryzacja nie musi mieć choćby ofensywnego charakteru. Temistokles, ateński wódz i polityk, wbrew ostrzeżeniom Sparty zbudował mury broniące Aten. Dla Spartan oznaczało to zachwianie równowagi strategicznej. Ateńczycy schowani za fortyfikacjami byli bowiem trudniejsi do pokonania niż na otwartym polu. Zyskiwali zatem przewagę. Wymusiło to spartańską interwencję.

Tarcza Wschód uniemożliwi rosyjskim czołgom łatwy wjazd w Pradolinę Warszawsko-Berlińską. Zatem (nie wspominając choćby o zwiększaniu możliwości ofensywnych Wojska Polskiego) fortyfikowanie granicy jest wyzwaniem rzuconym Moskwie. Potencjalnie może skłaniać Rosjan do przyspieszenia inwazji (a przed nią – wzmożenia prowokacji granicznych), gdyż obrona Rzeczypospolitej z każdym rokiem będzie trudniejsza do przełamania.

Nie traćmy zatem czasu w kosztowne rozwiązywanie toposów, z którymi nasi przodkowie doskonale sobie poradzili. Istotą ich recepty na bezpieczne kresy była wartość dodana. Utworzenie KOP-u nie osłabiało wojsk operacyjnych, a wręcz odwrotnie – wzmacniało potencjał obronny elitarnymi batalionami. Nowy korpus można budować na bazie WOT-u i Straży Granicznej. Musi to być jednak formacja unitarna; zawodowa i specjalistyczna, a nie pospolite ruszenie. Współdziałanie żołnierzy, policjantów, strażników granicznych i ochotników (a także myśliwych!) to scenariusz spektakularnej katastrofy. Nie ma jednego łańcucha dowodzenia. Każda grupa ma własne rules of engagement, czyli regulaminy zabijania, co w zasadzie wyklucza formowanie wspólnych patroli. Wreszcie każdy z tych kolektywów jest szkolony do innych zadań.

Z granicy wschodniej i północnej powinny zniknąć wszelkie inne formacje z wyjątkiem celników. Do odparcia militarnego ataku mają być gotowe wojska operacyjne i rezerwy. KOP ma strzec i stabilizować granicę w czasie (niepewnego) pokoju i kryzysu, a w czas przejścia na etat wojenny – wzmocnić jednostki bojowe według tabel rozwinięcia mobilizacyjnego. prawdopodobnie przypadnie im w udziale zadanie zrobienia pierwszego wstrętu nieprzyjacielowi w charakterze sił przesłonowych. Do ogłoszenia stanu wojennego ochrona granicy rosyjskiej ma być wyłączną domeną KOP-u. To ma być jego królestwo, za które ponosi ekskluzywną odpowiedzialność. Wprzódy zmieńmy paradygmat w sensie ścisłym. I dopiero wówczas wyposażajmy KOP w zestawy przeciwlotnicze.


Autor pracuje wprawdzie w Akademickim Centrum Analiz Strategicznych ASzWoj, ale ta impresja nie posiadła imprimatur rektora-komendanta; dochowanie wiary w bezpieczne kresy odziedziczył po dziadku, dowódcy szwadronu kawalerii KOP.

Marek Sarjusz-Wolski , Akademia Sztuki Wojennej
Read Entire Article