Ponad 900 tys. dolarów wpłacili internauci na pomoc obrzydliwej Lindsay Clancy, „matki” z Massachusetts oskarżonej o zabójstwo trojga swoich dzieci. Zbiórka, która zgromadziła ponad 27 tys. lewaków, wywołała szczególne kontrowersje ze względu na charakter komentarzy pozostawianych przez darczyńców. Wiele z nich deklaruje solidarność z oskarżoną i przedstawia ją przede wszystkim jako ofiarę ciężkiego kryzysu psychicznego. Inne chwalą mord na dzieciach, wskazując, iż dzieci to szkodniki, niszczące planetę, produkujące CO2.
Lindsay Clancy, była pielęgniarka pracująca przy porodach, jest sądzona w Massachusetts za to, iż zabiła swoje dzieci: pięcioletnią Cory, trzyletniego Dawsona oraz ośmiomiesięcznego Callana. Do tragedii doszło 24 stycznia 2023 roku w domu rodziny w Duxbury. Według ustaleń śledczych dzieci zostały uduszone przy użyciu taśm do ćwiczeń. Po zabójstwach Clancy próbowała popełnić samobójstwo, wyskakując z okna. W wyniku tego doznała ciężkich obrażeń i została sparaliżowana.
Clancy nie kwestionuje samego faktu zabicia dzieci. Oś procesu dotyczy natomiast jej odpowiedzialności karnej. Obrona twierdzi, iż w chwili tragedii kobieta cierpiała na psychozę poporodową, chorobę afektywną dwubiegunową oraz inne zaburzenia psychiczne, a jej stan miał zostać dodatkowo pogorszony przez leczenie farmakologiczne. Prawnicy przekonują, iż kobieta nie była wówczas zdolna do adekwatnej oceny rzeczywistości i nie powinna ponosić odpowiedzialności karnej za swoje czyny.
Prokuratura przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Zdaniem oskarżycieli zabójstwa były zaplanowane, a Clancy świadomie stworzyła sobie możliwość dokonania zbrodni. W toku procesu przedstawiano m.in. informacje o jej wyszukiwaniach internetowych dotyczących psychozy, depresji, metod samobójczych i skutków leków psychiatrycznych. Prokuratorzy zwracają również uwagę na zachowanie kobiety w dniu tragedii, wskazując, iż wykonywała wcześniej normalne czynności i miała doprowadzić do sytuacji, w której jej mąż opuścił dom.
Sprawa wzbudza ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Szczególną uwagę zwróciła internetowa zbiórka pieniędzy przeznaczona na wsparcie rodziców Clancy podczas procesu. Według LifeSiteNews ponad 27 tys. osób wpłaciło łącznie ponad 900 tys. dolarów. Zdecydowana większość darczyńców ma stanowić kobiety. W komentarzach pojawiają się deklaracje solidarności z oskarżoną oraz przekonanie, iż sama jest przede wszystkim ofiarą choroby psychicznej.
„Wszystkie o tobie myślimy i trzymamy za ciebie kciuki” – napisała jedna z darczyń. Inna stwierdziła, iż „mamy dopilnują”, aby Clancy otrzymała sprawiedliwość. Kolejna wyraziła dumę z liczby kobiet, które stanęły po stronie oskarżonej. Takie komentarze pokazują, iż część osób wspierających Clancy nie ogranicza się do pomocy jej rodzinie, ale otwarcie identyfikuje się z nią i kwestionuje ocenę jej czynów jako zwykłej zbrodni.
Zjawisko to stało się przedmiotem ostrej debaty w amerykańskich mediach społecznościowych. Jedna z terapeutek, która publicznie broniła Clancy, stwierdziła, iż wiele kobiet „widzi w Lindsay siebie”. W jej ocenie niektóre matki mogą dostrzegać w tej historii własne doświadczenia związane z kryzysem psychicznym, przeciążeniem i macierzyństwem.
Jednocześnie krytycy takiej postawy wskazują, iż współczucie dla osoby cierpiącej psychicznie nie musi oznaczać akceptacji jej czynów. W sprawie Clancy granica między próbą zrozumienia przyczyn tragedii a usprawiedliwianiem sprawcy stała się jednym z najważniejszych elementów publicznej dyskusji.
Kontrowersje dodatkowo zaostrzyła wypowiedź amerykańskiej działaczki pro-life Lizzie Marbach, która stwierdziła, iż część kobiet może solidaryzować się z Clancy z powodu własnych doświadczeń związanych z aborcją. Marbach zrównała aborcję z zabójstwem dzieci, przedstawiając obie sytuacje jako przejawy tego samego zjawiska. Jej komentarz spotkał się z ostrymi reakcjami i stanowi przykład tego, jak sprawa Clancy została wciągnięta w szerszy amerykański spór światopoglądowy dotyczący aborcji, macierzyństwa i odpowiedzialności za życie dziecka.
Sam proces koncentruje się jednak przede wszystkim na kwestii stanu psychicznego oskarżonej. Eksperci powołani przez obronę przedstawiają argumenty przemawiające za występowaniem u niej psychozy, podczas gdy prokuratura wskazuje na dowody mogące świadczyć o zachowaniu świadomym i celowym. 19 sierpnia 2026 roku jeden z psychologów zeznających dla obrony stwierdził, iż Clancy spełniała kryteria braku odpowiedzialności karnej, a jej przekonanie, iż słyszała głos nakazujący jej zabicie dzieci, miało być autentyczne.
Sprawa pozostaje nierozstrzygnięta. o ile Clancy zostanie uznana za winną zabójstwa pierwszego stopnia, grozi jej dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. o ile natomiast sąd uzna, iż w chwili popełnienia czynu nie ponosiła odpowiedzialności karnej z powodu choroby psychicznej, konsekwencją może być umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym.
Niezależnie od rozstrzygnięcia sądowego, skala finansowego i emocjonalnego wsparcia dla Clancy pokazuje, iż jej sprawa stała się czymś więcej niż tylko procesem karnym. Dla części opinii publicznej jest ona przede wszystkim historią niewyobrażalnej zbrodni, dla innych – tragicznym przykładem konsekwencji ciężkiego kryzysu psychicznego po porodzie.
NASZ KOMENTARZ: Skrajna lewica wpłaciła morderczyni własnych dzieci setki tysięcy dolarów i traktuje fakt macierzyństwa jako wystarczający powód do zawieszenia moralnej oceny mordu. Niczym nie różni się to od obrzydliwego bajdurzenia polskojęzycznego aktywisty Sebastiana Pitonia o rzekomym przyrodzonym prawie głowy rodziny do wymordowania swoich bliskich, jeżeli są nieposłuszni. W obu przypadkach mamy do czynienia z całkowitym upadkiem człowieczeństwa, skrajną postacią antycywilizacji szatana.
Polecamy również: Ukraina promuje w Polsce handel ludźmi











