Agata Wolna, Miasto Bielsko-Biała, 21 kwietnia 2026, fot. Lucjusz Cykarski/BCK
(…) Jak na masonerię przystało, panowie wystąpili w stosownych kostiumach. Jacek Proszyk przywdział coś będącego kombinacją czarnej togi i peleryny z koca zakończonego ozdobną wycinanką, przepasał się szarfą w kolorach miejskiej flagi, na nos założył binokle i dokleił sobie cesarsko‑królewskie wąsy i bokobrody, a na piersi zawiesił medalion – podobno oryginalny znak Schlaraffii. Jacek Kachel z kolei miał radcowski frak cały w czerwonych cekinach i solidne wąsy z bokobrodami, do tego stosowne ordery i fartuch masoński. Obaj historycy na głowy założyli Stańczykowe czapki z oślimi uszami – inspiracji dostarczyły ilustracje zamieszczone w poemacie Statek głupców XV‑wiecznego satyryka niemieckiego Sebastiana Branta – bo bielskiej Schlaraffii bliska była idea głupców zmierzających do ziemi obiecanej.
Jak tłumaczyli historycy, Schlaraffia była paramasonerią – stowarzyszeniem służącym kultywowaniu zabawy, dobrego humoru i sztuki. Jej początków należy szukać w Pradze, a założyli ją artyści wykorzystujący masońskie rekwizyty i rytuały oraz żartobliwe tytuły dla mocno zabawowych spotkań uwalniających od szarej codzienności. Symbolem Schlaraffi stała się sowa – a konkretnie puchacz – przy czym w średniowieczu sowa wcale nie kojarzyła się z mądrością, jak w tradycji greckiej, ale wręcz przeciwnie. Nasza rodzima Schlaraffia Bilitia znalazła swoja siedzibę w Hotelu Pod Czarnym Orłem, gdzie dla dobrej zabawy gromadzili się zacni mieszkańcy obu miast rozdzielonych Białą. Jak zaznaczył Jacek Kachel, te spotkania, choć w pełni ludyczne, miały też uboczny skutek socjalny – podobno suma równa tej wydanej na alkohol trafiała na fundusz potrzebujących mieszkańców.
Schlaraffianom przewodził Puchacz, zadowolenie i pozdrowienia wyrażali okrzykiem: Lulu, wielkie zadowolenie: Ululu. Oba te okrzyki dało się co chwilę słyszeć z ust rozbawionej publiczności. Schlaraffia posiadała również własną rachubę czasu – liczono go w latach puchaczowych
Jak zapowiedziano w tytule spotkania – Schlaraffia reaktywacja, czyli sFERMENTowana Masoneria Bielska i Białej w filmowym sosie – żartobliwe opowieści o rodzimych paramasonach przeplatane były…
więcej:







