Wsparcie z morza

polska-zbrojna.pl 9 hours ago

Żołnierze 6 Brygady Powietrznodesantowej wskazywali cele na lądzie, a załoga fregaty ORP „Gen. T. Kościuszko” wykonywała symulowane uderzenia z wykorzystaniem pokładowej armaty. Takie właśnie ćwiczenia zwieńczyły kilkudniowe warsztaty, które stanowiły pierwszy krok w zdobywaniu nowych zdolności przez żołnierzy Wojska Polskiego.

Pomysł warsztatów wyszedł od 6 Brygady Powietrznodesantowej. – W swoich szeregach mamy JFO, czyli wysuniętych obserwatorów ognia połączonego i JTAC, czyli wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa. Zostali przeszkoleni do tego, by wskazywać cele o dużej wartości i koordynować ich ostrzał. Do tej pory podobne działania prowadziliśmy przede wszystkim z siłami powietrznymi. Teraz chcieliśmy otworzyć nowy rozdział i zwrócić się także ku marynarce wojennej – wyjaśnia mjr Daniel Żur z 6 BPD.

Efektem było kilkudniowe spotkanie w Gdyni, podczas którego specjaliści z krakowskiej brygady i 3 Flotylli Okrętów dyskutowali na temat możliwości realizacji tego typu zadań. – Przyjrzeliśmy się procedurom związanym z łącznością i prowadzeniem ognia. Mówiliśmy o taktyce, planowaniu i koordynacji działań – wylicza kmdr ppor. Dominik Kościelniak z załogi fregaty ORP „Gen. T. Kościuszko”. Zwieńczeniem warsztatów były ćwiczenia na morzu.

REKLAMA

„Kościuszko” opuścił port w Gdyni i skierował się ku poligonowi, który rozciąga się na północ od Półwyspu Helskiego. Na pokładzie oprócz marynarzy z pionu artylerii i uzbrojenia fregaty, byli także specjaliści z korwety patrolowej ORP „Ślązak” oraz małych okrętów rakietowych. Jednocześnie na lądzie operowali żołnierze z 6 BPD. Wskazywali oni cele, a meldunki wędrowały na fregatę. Załoga okrętu wykonywała symulowane uderzenia z 76-milimetrowej armaty MK-75. Kmdr ppor. Kościelniak nie zdradza szczegółów dotyczących odległości. Wiadomo jednak, iż armata ma zasięg sięgający 10 Mm, czyli około 18 km.

Tymczasem – jak podkreśla mjr Żur – warsztaty to dopiero pierwszy krok. – W przyszłym roku chcielibyśmy przeprowadzić dwa ćwiczenia związane z Naval Surface Fire Support (NFSF), czyli ze wsparciem ogniowym realizowanym przez okręty – zapowiada. Pierwsze miałyby odbyć się na poligonie w Ustce. – Obowiązujące tam przepisy zabraniają strzelania w kierunku lądu, ale wstępnie planujemy zrealizować ten element w oparciu o procedury „mirror shooting”. W takim przypadku ogień prowadzi się na zasadzie lustrzanego odbicia, w stronę otwartego morza – wyjaśnia kmdr ppor. Kościelniak. Symulowane strzelania z udziałem JTAC i JFO mogłyby się odbyć również przy okazji międzynarodowych ćwiczeń „Sword 2027”.

Taka kooperacja z punktu widzenia polskich sił zbrojnych to nowość. – Wsparcie ogniowe od strony morza jest cenne choćby dlatego, iż okręty posiadają szerokie możliwości. Dysponują przecież nie tylko artylerią, ale także bronią rakietową. Wystarczy wspomnieć, iż pociski RBS, z których korzystają okręty rakietowe [typu Orkan – przyp. red.], mają zasięg około 200 km – podkreśla mjr Żur.

Łukasz Zalesiński
Read Entire Article