World power responds to tariffs: 'Trade war has no winners'

news.5v.pl 19 hours ago

Chiny zareagowały na nowe cła, które w ogłosił prezydent USA Donald Trump. Jak poinformowano, „stanowczy” sprzeciw w tej sprawie wyraziło tamtejsze ministerstwo handlu.

W związku z tym władze w Pekinie wezwały do „natychmiastowego” wycofania tej decyzji, ostrzegając jednocześnie przed nałożeniem środków odwetowych.

Ministerstwo podkreśliło, iż nowe cła nie rozwiążą problemów USA, a tylko zaszkodzą ich interesom, globalnemu rozwojowi gospodarczemu czy stabilności łańcuchowi dostaw.

Donald Trump nałożył nowe cła. Pekin apeluje do Waszyngtonu

Pekin wezwał przy tym Waszyngton do „rozwiązania sporów poprzez równy dialog z partnerami handlowymi”. Według resortu handlu „wojna handlowa nie ma zwycięzców, a protekcjonizm nie ma przyszłości”.

ZOBACZ: Trump ogłosił wzajemne cła. „Deklaracja ekonomicznej niepodległości”

Wraz z pozostałymi taryfami, które zostały wdrożone przez Donalda Trumpa, łącznie od 5 kwietnia cła wobec Chin wzrosną do 54 proc. Podczas kampanii wyborczej Trump zapowiadał, iż będzie to 60 proc.

„Tak zwane wzajemne taryfy celne, które opierają się na subiektywnych i jednostronnych ocenach strony amerykańskiej, są niezgodne z zasadami handlu międzynarodowego, poważnie podważają uzasadnione prawa i interesy zainteresowanych stron oraz są typową praktyką jednostronnego zastraszania” – oceniło ministerstwo handlu.

Władze w Pekinie nie sprecyzowały, jakie kroki podejmą w reakcji na środową decyzję Waszyngtonu.

USA ostrzegają przed odwetem. „Tak dojdzie do eskalacji”

Do możliwości odwetowych państw, na które USA nałożyło cła, odniósł się amerykański minister finansów. Przestrzegł, iż takie działania mogą doprowadzić do pełnoskalowej wojny handlowej. Oprócz tego przekonywał, iż obliczone stawki są mocno uzasadnione w danych, wbrew twierdzeniom ekspertów.

ZOBACZ: Unia Europejska reaguje na ruch Donalda Trumpa. „Kończymy odpowiedź”

– Jedną z wiadomości, którą chciałbym przekazać dziś wieczorem, jest to, aby wszyscy usiedli wygodnie, wzięli głęboki oddech, i nie odpowiadali od razu. Zobaczymy, co z tego wyniknie, a jeżeli odpowiecie, to właśnie tak dojdzie do eskalacji, a potem stanie się to pełnoprawną wojną handlową – powiedział Bessent w wywiadzie dla CNN.

Sugerował, jednocześnie iż w przypadku odwetu, nałożone cła mogą zostać podwyższone jeszcze bardziej. Nie potrafił jednak udzielić konkretnej odpowiedzi na to, czy Trump może zgodzić się na obniżenie ceł w drodze negocjacji z liderami państw. Stwierdził, iż dalsze kroki zależą od tego, co amerykański prezydent usłyszy od szefów firm na temat ich planów przeniesienia produkcji do Stanów Zjednoczonych.

Szef resortu finansów przyznał również, iż w wyniku ceł wzrosnąć mogą ceny produktów w USA, ale sugerował, iż nie będzie to mocno odczuwalne, bo część podwyżek zostanie przyjęta przez sprzedawców, a część zniwelowana przez umocnienie się kursu dolara.

Stawki celne USA. Minister odpowiada na krytykę

Minister Bessent odpowiedział także na krytykę wyliczonych przez Biały Dom stawek ceł dla poszczególnych krajów. Według słów Trumpa miały one odpowiadać połowie zsumowanych taryf i innych barier handlowych stosowanych przez inne państwa wobec USA.

Przekonywał przy tym, iż liczby te opierały się przede wszystkim na danych urzędu Przedstawiciela USA ds. Handlu (USTR). Dodał, iż jeżeli zostaną zakwestionowane w drodze sądowej, administracja będzie w stanie je obronić.

ZOBACZ: Bunt w szeregach Republikanów po decyzji Trumpa. Przyjęto rezolucję

We wcześniejszym wywiadzie dla Fox News Bessent odpowiadał też na pytanie o to, dlaczego na liście oclonych państw nie znalazły się Rosja i Białoruś.

Minister stwierdził, iż USA „nie prowadzą handlu” z tymi krajami, bo podlegają one sankcjom. W rzeczywistości, choć import rosyjskich dóbr do USA radykalnie zmalał ze względu na sankcje i embarga na rosyjskie surowce, w 2024 r. wartość importowanych towarów wyniosła 3 mld dolarów.

Na liście tymczasem znalazły się inne objęte sankcjami państwa takie jak Iran, a także choćby terytoria zamorskie Francji, Australii czy Nowej Zelandii, w tym niezamieszkałe australijskie wyspy Heard i McDonald, czy liczący niecałe 3 tys. mieszkańców norweski Svalbard.

wb / Polsatnews/pap

Czytaj więcej

Read Entire Article