Wojny dronów. Od ukraińskiego Predatora po Spidera

polska-zbrojna.pl 6 hours ago

Niskie i z cichym systemem zasilania – tak zdaniem żołnierzy powinny wyglądać bezzałogowce lądowe. Czy półautonomiczne roje dronów powietrznych i naziemnych zastąpią na polu walki człowieka? Choć to wciąż kwestia przyszłości, postęp w tej dziedzinie wydaje się błyskawiczny. Niedawno prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował o wydarzeniu historycznym dla sztuki wojennej. Po raz pierwszy podczas wojny ukraińskie siły zbrojne zdobyły umocnioną pozycję wroga, wykorzystując do tego wyłącznie systemy bezzałogowe – powietrzne i naziemne. Szczególną rolę w czasie szturmu odegrały właśnie te ostatnie zmuszając rosyjskich obrońców do poddania. Jakimi możliwościami dysponuje pod tym względem ukraińska armia, która uchodzi dziś za prekursora dronowej rewolucji?

Ukraiński Dron Gnom2

Ukraińską operację przeprowadziła w ubiegłym roku w obwodzie charkowskim 3 Samodzielna Brygada Szturmowa. Natomiast pierwszy atak z masowym wykorzystaniem bezzałogowców naziemnych wykonała w tym obwodzie w grudniu 2024 roku Brygada Gwardii Narodowej „Chartyja”.

REKLAMA

Od tego czasu liczba naziemnych systemów bezzałogowych, znanych pod angielskim akronimem UGV (Unmanned Ground Vehicle), w siłach zbrojnych Ukrainy bardzo gwałtownie wzrosła. Przestały być wyposażeniem specjalistycznym, a stały się standardowym. W listopadzie 2025 roku dysponowało nimi tylko 67 jednostek różnego szczebla, a w marcu 2026 roku miało je już 167. W kwietniu 2026 roku minister obrony Mychajło Fiodorow poinformował, iż Agencja Zamówień Obronnych podpisała już 19 kontraktów na bezzałogowe pojazdy bojowe o wartości 11 mld hrywien (ponad 900 mln zł) i planuje zakontraktować 25 tys. bezzałogowych systemów naziemnych w pierwszej połowie 2026 roku. To mniej więcej dwa razy tyle, ile kupiono w całym 2025 roku.

Więcej dronów UGV to więcej operacji z ich udziałem. Ukraińskie Ministerstwo Obrony podało, iż w pierwszym kwartale tego roku było ich prawie 24,5 tys., z czego ponad 9 tys. w samym marcu. To oznacza ponad trzykrotny wzrost takich działań w porównaniu z listopadem 2025 roku.

Choć działania szturmowe UGV robią wrażenie, to naziemne bezzałogowce wykonują szereg innych niebezpiecznych misji, zastępując żołnierzy, których Ukrainie brakuje. Zdalnie sterowane pojazdy prowadzą operacje minowania i rozminowania, transportują na pozycje obronne żywność, wodę, amunicję i sprzęt wojskowy oraz ewakuują rannych. UGV prowadzą też prace inżynieryjne, rozpoznanie i obserwację czy wspierają łączność, a choćby uczestniczą w walce elektronicznej.

Predator z Browningiem

W operacji, którą ujawnił Zełenski, wykorzystany był system UGV – Predator firmy Armor. To prawdopodobnie największy wśród ukraińskich bezzałogowców naziemnych, który zbudowano na bazie rozwiązań zastosowanych w kanadyjskim transporterze opancerzonym o tej samej nazwie. UGV ważący 4 tony, może zabrać 700 kg ładunku, a wyposażony został w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Tavria-12.7 z karabinem maszynowym Browning M2 kalibru 12,7 mm. Silnik spalinowy o mocy około 190 KM zapewnia mu zależnie od terenu prędkość 45-60 km/h. Zasięg Predatora to aż 400–500 km.

Jednak większość ukraińskich UGV to pojazdy mniejsze, ważące od kilkudziesięciu kilogramów do najwyżej nieco ponad tony. Mogą one zabrać od kilkudziesięciu do 500 kg ładunku. Wojsko preferuje bezzałogowce o niskiej sylwetce z cichym napędem elektrycznym, co zwiększa ich szanse przetrwania na polu walki, nad którym krążą rosyjskie drony rozpoznawcze oraz uderzeniowe FPV. Ta tzw. strefa śmierci pod stałą kontrolą ognia i dronów liczy 15–20 km.

Z drugiej strony z napędem elektrycznym wiążą się ograniczenia, co do zasięgu i prędkości, która nie przekracza kilkunastu km/h, a to sprawia, iż pokonanie stosunkowo krótkich odcinków zajmuje godziny. Problemem jest też sterowanie. To prowadzone drogą radiową narażone jest na zakłócanie przez rosyjskie systemy walki elektronicznej. Z kolei sterowanie zdalne wymaga obecności operatora w odległości 1–2 km, co stanowi duże ryzyko dla żołnierza. Dlatego Ukraińcy stawiają na sterowanie z wykorzystaniem światłowodów.

TerMit

Przykładem niewielkiego UGV jest gąsienicowy TerMit ukraińskiej firmy Tencore. Jego masa wynosi 280 kg, a ładowność 300 kg. To wielozadaniowa platforma, która może realizować misje logistyczne (ustawiać miny), a po zamontowaniu karabinu maszynowego bądź granatnika również bojowe. Zasięg jazdy TerMita i sterowania nim wynosi do 20 km. Ważnym atutem tego UGV jest niska cena – zaledwie 12 tys. dolarów.

Ukraiński dron lądowy wyposażony w MK 19

Natomiast firmy Frontline Robotics i Burevia stworzyły niedawno pojazd Ardal wyposażony w wieżyczkę robotyczną Buria z automatycznym granatnikiem Mk 19. Został on wyposażony w komputer balistyczny, który zwiększa celność prowadzonego ognia.

Jednym z czołowych dostawców UGV jest firma Ratel Robotics, która przed rosyjską inwazją na pełną skalę zajmowała się… oświetleniem ulicznym. w tej chwili seryjnie produkuje kilka wariantów UGV, m.in. do patrolowania i ataków z użyciem min – Ratel S, logistyczny – Ratel M oraz do ewakuacji rannych – Ratel H. Najmniejszy z nich – Ratel S – kosztuje od 25 tys. dolarów za sztukę.

Wąż, Targan, Spider

Natomiast wśród produktów firmy Roboneers jest zdalnie sterowany moduł uzbrojenia ShaBlya (szabla), która może być wyposażona w karabin maszynowy kalibru 7,62 mm lub 12,7 mm oraz wyrzutnie z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi, a niektóre źródła wymieniają też 40-milimetrowy granatnik. Wiadomo, iż moduł jest montowany na UGV Ironclad tego producenta oraz bezzałogowcu Rys (ryś). Interesującym rozwiązaniem jest UGV Zmija, czyli Wąż, który może transportować półtonowe ładunki. Zależnie od terenu porusza się z prędkością 13–14 km. Nazwa gąsienicowego drona nawiązuje do jego mobilności. Zmija może pokonywać rowy, małe wzniesienia, płytkie przeszkody wodne czy niewielkie zwalone drzewa.

Ukraińscy wojskowi dobrze oceniają też kołowy UGV Targan, który choć ma niewielkie rozmiary może transportować ładunki ważące 200 kg. Podobne misje wykonuje mniejszy, zaledwie 50-kilogramowy Spider, który może zabrać 100 kg ładunku.

Drony od sąsiadów

Obok produktów krajowych wiadomo, iż ukraińska armia używa też sprzętu z zagranicy. I tak z Czech otrzymała pewną liczbę gąsienicowych UGV Trail-Blazer, które mogą przewozić do 350 kg ładunku. Pojazd ten porusza się z prędkości 4–8 km/h i pokonuje dystans 32 km. Problemem jest jednak zasięg zdalnego sterowania wynoszący zaledwie 1 km.

To tylko niektóre z pojazdów bezzałogowych wspierających ukraińskich żołnierzy. W czasie wojny w Ukrainie konstrukcje UGV ewoluują z narzędzia pomocniczego w odrębny element nowoczesnej sztuki wojennej, a transformacja dotyczy nie tylko samych platform, ale także sposobu ich wykorzystania. Innowacyjne jest też podejście, które zakłada połączone działania ludzi i maszyn. W ukraińskim wojsku to kooperacja rozpoznania powietrznego, zespołów uderzeniowych z dronami FPV oraz uzbrojonych lub transportowych UGV. Z założenia wszystkie mają operować w ramach jednolitego planowania i zarządzania misją. Niemniej – jak podkreślają żołnierze – nie da się działać bez piechoty, która zabezpiecza i utrzymuje teren. „Technologię można oszukać. Człowieka nie da się w pełni zastąpić. Tam, gdzie nie weszła piechota, to jeszcze nie jest nasze terytorium”, powiedział jeden ukraińskich operatorów dronów.

Obecnie więc celem konstruktorów jest opracowanie takich bezzałogowców różnego typu, które będą mogły działać w ramach jednej struktury. W przyszłości może to doprowadzić do powstania półautonomicznych rojów dronów powietrznych i naziemnych. Zwiększeniu ich samodzielności sprzyjać będzie coraz szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji. Na razie jednak decyzję o otwarciu ognia wciąż podejmuje człowiek.

Tadeusz Wróbel publicysta „Polski Zbrojnej”
Read Entire Article