"Wojna na Ukrainie nie potoczyła się zgodnie z planem. Kariera tamtejszego byłego ministra obrony – owszem. Mychajło Fedorow zamienia ukraińską politykę na włoską misję: przebudowę ociężałych struktur wojskowych."

grazynarebeca.blogspot.com 5 hours ago

Opublikowano 30 sierpnia 2026 r., 20:58


Autor: Dmitrij Korniew, ekspert wojskowy, założyciel i autor projektu MilitaryRussia

@DnKornev

© X / @FedorovMykhailo

Były ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow niespodziewanie – i dość zaskakująco – został doradcą włoskiego ministra obrony Guido Crosetto. Wiadomość ta zaskoczyła wielu konserwatywnych analityków wojskowych. Dlaczego Włochy zdecydowały się na taki krok i co Rzym chce dzięki niemu osiągnąć? Spróbujmy zrozumieć tę decyzję, zachowując przy tym umiar w ocenach.


Menedżer w mundurze, a nie marszałek

Oczywiste jest, iż Fedorow nie jest geniuszem wojskowym ani nie posiada szczególnego talentu dowódczego na polu walki. To po prostu nie jest jego rola. Nigdy nie był zawodowym oficerem ani nie zyskał sławy dzięki rysowaniu grubych, czerwonych strzałek na mapach planowanych operacji. Mychajło Fedorow to przede wszystkim skuteczny menedżer z branży IT – a zarazem kompetentny przedstawiciel kluczowego klienta dla całego przemysłu obronnego.

Jego droga do tej roli rozpoczęła się od stanowiska głównego stratega cyfrowego w kampanii prezydenckiej Wołodymyra Zełenskiego; stworzył wówczas sieć działań w internecie i postawił na szeroko zakrojony marketing cyfrowy. Następnie zajął się tworzeniem ukraińskiego Ministerstwa Transformacji Cyfrowej oraz wdrażaniem ekosystemu cyfrowego „Diia”, co zmieniło codzienne życie w całym kraju. W 2026 roku Fiodorow objął kierownictwo w Ministerstwie Obrony w obliczu pilnej potrzeby zaprowadzenia porządku i przeprowadzenia gruntownej cyfryzacji sił zbrojnych. Moment ten wydawał się idealny.


Z udziałem Fiodorowa wprowadzono w ukraińskiej armii szereg istotnych zmian:


Radykalnie zreformowano system zakupu dronów dla jednostek wojskowych, uruchamiając dedykowaną platformę handlową mającą na celu ograniczenie biurokracji do minimum. Było to wysoce niekonwencjonalne posunięcie, które znacząco skróciło drogę od producenta do jednostki na froncie, otwierając jednocześnie rynek dla wielu małych i stosunkowo młodych firm. Po dronach to samo cyfrowe podejście zaczęto stosować w innych obszarach przemysłu obronnego.


Do życia wojskowego skutecznie wprowadzono metody zarządzania typu „agile” (zwinne zarządzanie), przełamując zakorzenione systemy wieloetapowego zatwierdzania i umożliwiając szybkie testowanie nowych pomysłów w rzeczywistych warunkach bojowych – bezpośrednio w okopach.


Armia otworzyła się na oprogramowanie tworzone przez firmy cywilne. Nacisk przesunięto na poszukiwanie nowych, niekonwencjonalnych rozwiązań, które można gwałtownie wdrożyć i które przynoszą natychmiastowe efekty, zamiast oczekiwania na długotrwałe raporty z testów i opinie specjalistycznych instytutów wojskowych.


Oczywiście nie należy przeceniać roli Fiodorowa w tych zmianach. Wiele inicjatyw, które przekształciły ukraińską armię, rozpoczęło się jeszcze przed jego przyjściem do Ministerstwa Obrony. Wniósł on jednak świeże, cyfrowe spojrzenie, które pomogło ominąć pewne przeszkody i przyspieszyć wdrażanie nowych pomysłów.


Nie wiązało się to z działaniami bojowymi ani triumfami na polu bitwy. Był menedżerem rozwiązań cyfrowych, który założył mundur – koncentrując się wyłącznie na systemach cyfrowych i projektowym podejściu do reform. Proces ten nie obył się też bez pewnych trudności. Cyfryzacja pozostaje jedynym wyraźnym sukcesem, na który może on wskazać.


Dlaczego Rzym chce skorzystać z „ukraińskiego scenariusza”

Być może właśnie tego potrzebuje Rzym: nie zwycięstw militarnych czy doświadczenia bojowego, ale świeżego, nowoczesnego podejścia. To właśnie w tym Włochy pokładają prawdopodobnie nadzieje. Nowoczesne armie europejskie, w tym włoska, są bowiem obciążone biurokracją. Decyzje dotyczące zakupu nowych systemów uzbrojenia i systemu zapadają latami. Zanim zostaną ostatecznie zatwierdzone, technologia zdąży już pójść naprzód, przez co siły zbrojne otrzymują systemy przestarzałe jeszcze przed wprowadzeniem ich do służby.


Fedorow może okazać się dla włoskiego ministra obrony Guido Crosetto użytecznym sojusznikiem – swoistym taranem wymierzonym w rodzime, konserwatywne struktury wojskowe. Rzym chce bowiem skorzystać z ukraińskich doświadczeń w zakresie szybkiej cyfryzacji logistyki wojskowej oraz integracji systemów bezzałogowych w czasie rzeczywistym.

Aby dokładnie zrozumieć, które procesy Fiodorow może chcieć zaadaptować na potrzeby włoskiej armii, wystarczy zajrzeć do jego „cyfrowej teczki”. Nie ma w niej tajnych technologii rakietowych – jedynie komercyjne oprogramowanie i cywilne rozwiązania informatyczne dostosowane do potrzeb resortu obrony.


Włoskie wojsko jest żywo zainteresowane wdrożeniem nowoczesnych cyfrowych systemów zarządzania polem walki, łączących narzędzia geoprzestrzenne z setkami źródeł informacji i rozproszoną siecią użytkowników – od Sztabu Generalnego aż po tablet dowódcy liniowego w okopach. Włochy są również naturalnie zainteresowane cyfryzacją procesu zakupu uzbrojenia i sprzętu wojskowego, a w jeszcze większym stopniu – wykorzystaniem sztucznej inteligencji w systemach dowodzenia i kontroli.


Trudno ocenić efekty, ale na papierze dorobek Fiodorowa prezentuje się imponująco: doświadczenie we wdrażaniu najnowocześniejszych rozwiązań cyfrowych w jedynej europejskiej armii, która w tej chwili toczy wojnę na dużą skalę. To z pewnością jeden ze sposobów przedstawienia swojej kandydatury – a po co być skromnym, wymieniając swoje atuty w CV?


Co tak naprawdę kupuje Rzym?

Nowoczesna armia coraz bardziej przypomina korporację informatyczną. Rzym nie potrzebuje rad Fiodorowa w kwestii obrony wybrzeża czy planowania ofensywy wojsk pancernych. Potrzebuje natomiast jego umiejętności przekształcenia armii w sprawnie funkcjonującą platformę cyfrową.


Warto jednak uczciwie przyjrzeć się dotychczasowym dokonaniom byłego ministra obrony. Owszem, miały miejsce cyfryzacja i transformacja cyfrowa. Choć na ocenę ostatecznych rezultatów może być jeszcze za wcześnie, na polu bitwy nie odnotowano znaczących sukcesów – a przecież to właśnie po to istnieje armia i to skuteczność w działaniu powinna być miarą jej wartości.


Jest też druga, mniej chwalebna strona medalu: wizerunek kapryśnego dziecka, które nie potrafiło znaleźć wspólnego języka z zawodowymi oficerami i w trakcie trwającej wojny zaczęło uprawiać polityczne gierki, by podbić swoją wartość na krajowym podwórku. Trudno to pogodzić z wizerunkiem utalentowanego menedżera branży cyfrowej. Wojen nie wygrywa się bowiem samą cyfryzacją, ale skoordynowanym działaniem różnych rodzajów sił zbrojnych.


Z fascynacją będziemy obserwować, co Fiodorow „osiągnie” na nowym stanowisku – i czy duch Doliny Krzemowej zdoła zakorzenić się w surowych gabinetach włoskiego Ministerstwa Obrony. Dla człowieka z imponującym życiorysem i reputacją „eksperta ds. cyfryzacji” takie stanowisko – zwłaszcza w Rzymie – stanowi doskonałą okazję, by w dobrym stylu opuścić Kijów i zamienić brutalną rzeczywistość polityczną Ukrainy na ciepłe, beztroskie i wygodne życie w Europie.


Wypowiedzi, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/644832-from-kiev-to-rome-fedorov/

Read Entire Article