Zapewnia niezwykłą mobilność maszyny. Ma moc tysiąca koni mechanicznych i waży ponad 3,5 t. Ale w nowoczesnej hali remontowej 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego wojskowi mechanicy bez trudu wyjęli silnik z wnętrza K9 przy pomocy suwnicy o udźwigu 40 t. Odbywa się tam właśnie kurs z obsługi, serwisowania i naprawy południowokoreańskiej haubicy samobieżnej.
Mechanicy pod okiem instruktorów z 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego uczą się konserwacji i napraw podwozia K9. Kurs prowadzony jest w otwartej niedawno nowoczesnej hali serwisowej, w której naprawiane są wszystkie pojazdy gąsienicowe.
Do Łomży na sześć tygodni przyjechali żołnierze z różnych jednostek podległych 18 Dywizji Zmechanizowanej, którzy na co dzień pracują z tymi maszynami. Oprócz zakładania, napinania i naprawy gąsienic, wymiany olejów i filtrów, zgłębiają budowę silnika koreańskiej haubicy.
REKLAMA
Ważący ponad 3,5 t silnik został wyciągnięty z maszyny na zewnątrz przy pomocy suwnicy, której udźwig wynosi 40 t. Cała operacja trwała kilkadziesiąt minut. W końcu motor został ustawiony na specjalnym stojaku, za pomocą którego mechanicy mieli dostęp do niego z każdej strony. Mogli przeprowadzić przegląd i niezbędny serwis. – W tym przypadku konieczna była także wymiana przepalonej świecy żarowej – wyjaśnia szer. Łukasz Michalik, mechanik z 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego.
Po hali roznosi się olbrzymi huk, gdy wyjęty z działa silnik zostaje uruchomiony. – W ten sposób możemy sprawdzić, czy nie dochodzi do żadnych wycieków – opowiada uczestnik kursu st. szer. Michał Dudziec z łomżyńskiego pułku. Dodatkowo podczas szkolenia mechanicy muszą rozebrać cały silnik na części, aby dokładnie poznać jego budowę i nauczyć się montażu. Instruktorzy przyznają, iż K9, jako bardzo nowoczesny sprzęt, są dość łatwe w obsłudze. – To obok Leopardów moje ulubione wozy pod względem serwisu i napraw. A poza tym silnik czołgu i haubicy, mimo iż dzieli je wiele lat technologicznego rozwoju, są dosyć podobne konstrukcyjnie – ocenia instruktor. Oba są niemieckiej produkcji. Żołnierz wskazuje wyższość konstrukcyjną hydropneumatycznego zawieszenia K9 w porównaniu ze starszą konstrukcją Leopardów.
Rzeczniczka 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego kpt. Natalia Fiedoruk podkreśla, iż kursy realizowane są cyklicznie, aby przeszkolić jak największą liczbę techników. Sprzęt musi przecież być utrzymywany w stałej gotowości. Instruktorzy mówią, iż nowoczesna hala z olbrzymią suwnicą bardzo usprawnia ich pracę, ale okazuje się, iż silnik K9 – ważącej 47 t – można wyjąć w razie potrzeby także w polu. – Na przykład przy pomocy wozu zabezpieczenia technicznego trzeciej generacji – wskazuje instruktor kpr. Michał Gronostajski z 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego.
K9 Thunder to południowokoreańska haubica samobieżna na podwoziu gąsienicowym. Jej uzbrojenie główne stanowi armata kalibru 155 mm, która w zależności od typu amunicji zapewnia precyzyjne prowadzenie ognia na dystansach powyżej 40 km. Uzbrojenie pomocnicze stanowi wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 12,7 mm. Załogę K9 tworzy pięciu żołnierzy: dowódca działonu, celowniczy, pomocnik celowniczego, ładowniczy i kierowca.
Wojsko Polskie pierwsze haubice z Korei odebrało w 2022 roku. Umowa ramowa podpisana z Hanwha Defense zakłada zakup łącznie 672 K9A1 i ich spolonizowanej wersji K9PL wraz z wozami towarzyszącymi (amunicyjne, dowodzenia), pakietem szkoleniowym i logistycznym, zapasem amunicji oraz wsparciem technicznym producenta. Pod koniec 2025 roku z Korei Południowej przypłynęły do Polski ostatnie Thundery w wersji K9A1, w sumie 218 dział. Do końca 2027 roku ma dotrzeć 146 w wersji spolonizowanej.