Szef największej na świecie firmy naftowej, Saudi Aramco, ostrzegł, iż na rynkach ropy naftowej i paliw może potrwać choćby dwa lata. choćby jeżeli główne szlaki handlowe zostaną w pełni otwarte, uzupełnienie wyczerpanych rezerw strategicznych może zająć tyle czasu, powiedział Amin Naser w poniedziałek na konferencji energetycznej w Londynie.
Tłem tego jest wojna z Iranem, która rozpoczęła się pod koniec lutego między USA a Izraelem i w rezultacie Iran skutecznie zamknął Cieśninę Ormuz dla żeglugi. Siedem największych państw uprzemysłowionych (G7) podjęło w piątek decyzję o uwolnieniu 100 milionów baryłek oleju napędowego i ropy naftowej ze swoich rezerw awaryjnych .
„System jest już pod presją” – powiedział Naser. Od początku konfliktu utracono prawie trzy miliardy baryłek ropy naftowej, a miliard baryłek został uwolniony z globalnych magazynów. Samo uzupełnienie tych zapasów oznaczałoby dodatkowe zapotrzebowanie w wysokości dwóch milionów baryłek dziennie w ciągu najbliższych 18 miesięcy.
Sama Arabia Saudyjska mogłaby w ciągu kilku dni udostępnić swoją maksymalną zdolność produkcyjną wynoszącą dwanaście milionów baryłek dziennie. Jednak znaczna część pozostałych około sześciu miliardów baryłek w globalnych magazynach jest „praktycznie niedostępna”, ponieważ jest potrzebna do ich funkcjonowania. Na przykład, do funkcjonowania zbiorników wymagany jest minimalny poziom napełnienia.
Aby złagodzić ryzyko związane z zablokowanymi szlakami handlowymi, saudyjski koncern Aramco poszukuje nowych tras eksportowych, jak poinformował jego prezes. Królestwo posiada już rurociąg wschód-zachód, który transportuje ropę do terminali nad Morzem Czerwonym, omijając Cieśninę Ormuz. Bez tego rurociągu cena ropy Brent z Morza Północnego wzrosłaby do 200 dolarów za baryłkę, powiedział Nasser.














