Genocyd wprowadził do literatury i praktyki prawniczej polsko-żydowsko- amerykański prawnik Rafał Lemkin, który wykorzystał istniejące wcześniej greckie korzenie: geno – ludzie, cid – mord. Na forum międzynarodowym po raz pierwszy użyto słowa „ludobójstwo” w przemówieniu prokuratora z USA podczas procesu zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze. Odnosiło się ono początkowo do polityki i praktyki eksterminacyjnej państw Osi w podbitych krajach europejskich. Z czasem stało się synonimem Holocaustu i Shoah, czyli „palenia żywcem” i zagłady narodu żydowskiego.
Ludobójstwo jako zbrodnie przeciw ludzkości zaczęło się wcześniej. Wiek XX to epoka ludobójczych praktyk wszędzie w świecie. Hitler zapowiadał je w wywrzaskiwanych antysemickich przemówieniach, a Stalin realizował ludobójstwo jako operację NKWD przeciwko Polakom w latach trzydziestych zeszłego wieku. Wojna światowa 1939 – 1945 przykryła banderowskie, antypolskie ludobójstwo na Wołyniu, sowieckie w Katyniu, japońskie w Azji. Jeszcze wcześniej doszło do rzezi Ormian, której dokonali janczarzy, w tym Kurdowie, w wojskach tureckich. Rewolucja Mao w Chinach dowiodła, iż ludobójstwem są nie tylko zbrodnie na wrogach, ale także mordowanie etnicznie swoich – Chińczyków przez Chińczyków. Sięganie głębiej w przeszłość stawia pytanie – a co z pierwotnymi mieszkańcami obydwu Ameryk? Indianami, Majami, Inkami? Co z mieszkańcami Afryki, zwłaszcza w Kongo Belgijskim Leopolda, co opisał Joseph Conrad? Co z Aborygenami w Australii? I przede wszystkim, co z odpowiedzialnością za ludobójstwo?












