Kropla drąży skałę.
Tym znanym porzekadłem mógłbym chyba najlepiej podsumować krótkie świadectwo, którym podzielił się z nami jeden z naszych Przyjaciół z niewielkiej miejscowości na Pomorzu. Od lat organizuje w tym mieście Marsze dla Życia i Rodziny i – jak sam przyznaje – mógłby już dawno się poddać.
Często piszę Państwu, iż Marsze to wspaniałe, radosne wydarzenia, przebiegające w rodzinnej atmosferze. Ale muszę przyznać, iż jest też druga strona.
Jak opowiedział organizator tego Marszu, pierwsze marsze w jego miejscowości przypominały raczej pochód straceńców. Na ulicy około 100 osób, maszerujących spokojnie, jednak nie przy wtórze radosnych śpiewów czy prorodzinnych haseł, tylko… wyzwisk. Czasem zdarzało się nawet, iż ktoś z obserwujących rzucił czymś w tłum.
Ale nasz Przyjaciel nie poddał się – w kolejnym roku również zorganizował Marsz dla Życia i Rodziny, i mimo podobnego odbioru za rok zrobił to znowu.
Po kilku latach wyzwiska ucichły.
Marsze przechodziły przez miasto otoczone obojętnością.
Po kolejnych kilku latach zauważył, iż ludzie, widząc Marsz, zaczęli przystawać i się uśmiechać.
To ważne przypomnienie dla nas wszystkich: Marsze naprawdę zmieniają rzeczywistość! Mimo iż czasami na pierwszy rzut oka nie widzimy ich bezpośrednich skutków, to w perspektywie lat okazują się zarzewiem zmiany.
A my potrzebujemy zmiany.
Dziś widać to wyraźniej niż kiedykolwiek: atak na rodzinę i małżeństwo narasta, ze strony rządu co chwila dochodzą sygnały o próbach uderzenia w tę podstawową wspólnotę; sytuacja demograficzna jest katastrofalna, a młodzi ludzie niejednokrotnie mówią wprost, iż nie chcą mieć dzieci; dochodzą do nas informacje o rosnącej liczbie aborcji i coraz więcej wstrząsających historii ukazujących brutalną prawdę o tym krwawym procederze.
Nie możemy przyglądać się temu biernie!
Dlatego już dziś – choć do pierwszych Marszów dla Życia i Rodziny pozostało jeszcze kilka miesięcy – bardzo proszę Państwa o pomoc!
W wielu miejscowościach prace organizacyjne idą już pełną parą. Z takich miejsc otrzymujemy wiele sygnałów o potrzebie wsparcia. Aby Marsze mogły się odbyć, potrzeba nie tylko pracy koncepcyjnej i zaangażowania, ale konkretów: bannerów, plakatów promujących wydarzenie, gadżetów.
Wielu lokalnych liderów zgłasza chęć działania, ale jednocześnie mówią wprost: aby marsze w ich miejscowościach mogły się odbyć, potrzebują pomocy.
Proszę więc, by wspomogli Państwo to wielkie dzieło – nasze wspólne dzieło.
Bo wierzę, iż to właśnie Marsze dla Życia i Rodziny będą zmieniać naszą rzeczywistość.

Chciałbym podzielić się z Państwem czymś, co każdego roku najmocniej mnie porusza, gdy pracujemy nad organizacją Marszów dla Życia i Rodziny.
To odwaga.
W 2026 roku organizowanie Marszów naprawdę wymaga odwagi. Odwagi, by wyjść poza bezpieczne cztery ściany z przekazem, który coraz częściej jest nie tylko uznawany za niemodny czy „nie na czasie”, ale wręcz jest przedstawiany jako zagrożenie dla wolności drugiego człowieka. W świecie, w którym rodzinę próbuje się ukazywać jako formę ograniczenia czy choćby opresji, a nie przestrzeń miłości i bezpieczeństwa, publiczne opowiedzenie się po stronie życia, małżeństwa i rodziny staje się aktem sprzeciwu wobec dominującej narracji.
Ale to nie jedyny wymiar tej odwagi. To także gotowość do rezygnacji z własnego komfortu. Dla wielu lokalnych liderów oznacza ona narażenie się na krytykę, kpiny, ostracyzm społeczny, a czasem choćby konkretne utrudnienia ze strony lokalnych władz. To nie są łatwe decyzje.
A jednak – mimo wszystko – tacy ludzie się znajdują.
To osoby, które w swoich Małych Ojczyznach działają z niezwykłym zaangażowaniem, włączając się nie tylko w organizację Marszów, ale i szereg innych aktywności. Animują życie lokalnych społeczności, wspierają małżeństwa i młodzież, a swoim życiem dają niezwykłe świadectwo szczerego zaangażowania w służbę rodzinie.
W ostatnią sobotę miałem ogromny zaszczyt i prawdziwą euforia spotkać się z częścią z nich.
Tegoroczną pracę nad Marszami rozpoczęliśmy bowiem od zaproszenia do Warszawy liderów lokalnych Marszów dla Życia i Rodziny.
Kilkadziesiąt osób z całej Polski m.in. z Suwałk, Śremu czy Niska spotkało się, by wspólnie uczestniczyć we Mszy Świętej w kaplicy Pałacu Prezydenckiego pod przewodnictwem ks. kapelana Jarosława Wąsowicza, a potem – już przy długich rozmowach – dzielić się doświadczeniami, trudnościami, ale i radościami płynącymi z organizacji marszów w swoich miejscowościach.


Te spotkania zawsze zostają w sercu na długo. Świadectwo ludzi tak głęboko zaangażowanych w ruch marszowy jest jednocześnie ogromną motywacją i bardzo konkretnym wezwaniem: by w naszą pracę wkładać jeszcze więcej serca, energii i odpowiedzialności.
Wsłuchując się w ich głos, chcemy odpowiadać na realną, społeczną potrzebę opowiedzenia się po stronie życia, małżeństwa i rodziny.
Bo ta iskra odwagi naprawdę działa – rozpala kolejne miejscowości.
W ubiegłym roku marsze po raz pierwszy przeszły ulicami takich miast i miasteczek jak Bielsk Podlaski, Blizanów, Nisko, Szczekociny, Wadowice czy Żyrardów. Wiemy już, iż w wielu z nich wydarzenie to powróci także w tym roku.
Ale dla kilku miejscowości nadchodzący sezon marszowy będzie zupełnie nowym początkiem. Tam potrzeba szczególnie intensywnej pracy, wsparcia i obecności, aby to wspólne, rodzinne święto mogło się odbyć.
Jedno jest pewne: marszowa rodzina rośnie.
W tym roku stoimy jednak również przed wyjątkowym wyzwaniem i jednocześnie ogromną szansą.
Już w kwietniu ulicami Warszawy przejdzie Narodowy Marsz Życia, będąc jednoznacznym świadectwem obrony życia w sercu naszej Ojczyzny, ale także i przywiązania do wiary. Chcemy jednak, aby tegoroczny stołeczny Marsz był czymś więcej niż tylko manifestacją.
Naszym marzeniem jest to, aby marszowi towarzyszyły Dni Życia i Rodziny, czyli swoiste uzupełnienie Marszu o pierwiastek duchowy i formacyjny poprzez stworzenie przestrzeni do modlitwy, rozmowy, integracji i budowania wspólnoty. Pragniemy pokazać, iż obrona życia, małżeństwa i rodziny to nie tylko sprzeciw wobec zła, ale przede wszystkim afirmacja dobra i miłości, które na co dzień rodzą się w naszych rodzinach.
Chcemy, aby dni poprzedzające Narodowy Marsz Życia były szczególnym czasem modlitwy za dzieci nienarodzone i za polskie rodziny. Jesteśmy głęboko przekonani, iż obrona tych wartości jest nierozerwalnie związana z walką duchową, dlatego potrzeba konkretnych działań modlitewnych: licznych Mszy Świętych, różańców, adoracji Najświętszego Sakramentu i okolicznościowych nabożeństw.
Dni Życia i Rodziny mają być także miejscem formacji i świadectwa.
Dlatego chcemy, aby podczas tego wydarzenia wybrzmiały głosy ekspertów i osób zaangażowanych w obronę życia i rodziny – poprzez prelekcje, spotkania i rozmowy. Pragniemy, aby był to czas, w którym będzie można nie tylko świętować, ale również pogłębiać zrozumienie wartości życia ludzkiego, sensu małżeństwa i piękna rodziny.
Chcemy, aby było to niejako święto wspólnot i organizacji zaangażowanych w sprawy pro-life i pro-family. Dlatego z naszej inicjatywy w ścisłej współpracy z warszawską kurią już od dłuższego czasu realizowane są spotkania licznych środowisk, które będą współtworzyć to wydarzenie.
Szczególnie zależy nam na tym, aby Dni Życia i Rodziny były miejscem otwartym i przyciągającym młodych ludzi. Nie mam wątpliwości, iż jeżeli dziś nie zaprosimy młodego pokolenia do tej rozmowy, jeżeli nie pokażemy im, iż postawa pro-life jest czymś żywym, radosnym i głęboko ludzkim – jutro może zabraknąć tych, którzy będą gotowi nieść ten sztandar dalej.
Wierzę, iż owoce tego wydarzenia sięgną daleko poza jeden dzień i jedno miasto.
Ale wiem też, iż bez wsparcia ludzi, którym leżą na sercu te same wartości, nie będzie to możliwe. Dlatego w Centrum Życia i Rodziny z wielką nadzieją i odpowiedzialnością rozpoczynamy przygotowania do tego wyjątkowego dzieła.
Na tym etapie przygotowań muszę jednak powiedzieć z pełną szczerością: bardzo chcemy działać – ale bez Państwa wsparcia po prostu nie damy rady.
Tak jak każdego roku, organizatorzy Marszów z całej Polski zgłaszają się do nas z prośbą o pomoc – merytoryczną, koncepcyjną, organizacyjną, ale też i materialną. Na każdy marsz potrzebne są plakaty, bannery, materiały promocyjne, gadżety dla dzieci. To dzięki nim marsze są widoczne w przestrzeni publicznej, docierają do rodzin, przyciągają ludzi i budują wspólnotę.
W tym roku sytuacja jest jednak wyjątkowo trudna.
Nasz magazyn świeci pustkami.
Ponieważ w zeszłym roku rozdaliśmy i rozwieźliśmy wszystko – produkcję materiałów promocyjnych musimy rozpocząć w zasadzie od zera. A jednocześnie nas także dotykają rosnące z roku na rok koszty tego rodzaju usług.
To, co jeszcze niedawno było wyzwaniem, dziś staje się realną barierą.
A przecież przed nami nie tylko dziesiątki Marszów dla Życia i Rodziny w całej Polsce, ale także ogromne przedsięwzięcie, jakim mają być Dni Życia i Rodziny w Warszawie. Chcemy, aby było to wydarzenie na wysokim poziomie – godne sprawy, której służy. Wydarzenie, które zostanie w sercach uczestników na długo.
Szacujemy, iż dla miast organizujących Marsze dla Życia i Rodziny w tym roku będziemy musieli wydrukować 50 banerów, ponad 10 000 plakatów i ulotek. jeżeli chcielibyśmy wesprzeć każdy Marsz przynajmniej kwotą 1000 zł na przygotowanie tych gadżetów, to będzie nas to kosztowało według wstępnych wyliczeń co najmniej 60 000 zł.
Niektórzy organizatorzy, zwłaszcza ci, którzy organizują Marsze od lat, są niezwykle przedsiębiorczymi osobami i nie potrzebują takiej pomocy, ale już wiemy, iż w tym roku Marsze przejdą przez miejscowości, przez które jeszcze nie szły lub przez które nie szły od wielu lat. To właśnie organizatorom tych wydarzeń musimy pomóc w sposób szczególny!
Jak wspomniałem, ostateczny plan Dni Życia i Rodziny opracowujemy we współpracy z partnerami, ale wiem, iż chcemy na poważnie włączyć się w przygotowanie tego czasu, jak i samego Narodowego Marszu Życia, co pochłonie kolejne setki, jeżeli nie tysiące złotych.
Dlatego dziś zwracam się do Państwa z gorącą prośbą o wsparcie organizacji i koordynacji Marszów dla Życia i Rodziny w Polsce dobrowolnym datkiem w wysokości 50 zł czy 100 zł, 200 zł czy 500 zł, a jeżeli mają Państwo taką możliwość, to jeszcze wyższą kwotą.
| Chcę pomóc w organizacji Marszów dla Życia i Rodziny! |
Wiedzą Państwo, iż życie nie znosi próżni. jeżeli nie uda nam się na powrót wprowadzić do świadomości opinii publicznej obrazu rodziny, która jest podporą i źródłem szczęścia, rodzicielstwa, które jest darem – nie pozostawimy po sobie pustki.
Ta przestrzeń debaty społecznej natychmiast zostanie wypełniona narracją, która coraz agresywniej podważa sens rodziny, wartość małżeństwa i godność ludzkiego życia.
Powtórzę: już dziś Polska mierzy się z dramatyczną katastrofą demograficzną. Coraz mniej młodych ludzi decyduje się na dzieci. Coraz częściej słyszymy, iż trwałe relacje są niemożliwe, iż małżeństwo to przeżytek, a odpowiedzialność za drugiego człowieka jest ciężarem, nie wartością.
Równolegle nieustannie podejmowane są próby systemowego osłabiania małżeństwa – poprzez promocję związków partnerskich, wprowadzanie ekspresowych rozwodów i redefinicję podstawowych pojęć, na których przez pokolenia budowano społeczną stabilność.
Do tego dochodzą coraz silniejsze zagrożenia ideologiczne, kulturowe i cywilizacyjne, które rozmontowują naszą odporność psychiczną, zdolność do budowania relacji i poczucie sensu. Szczególnie boleśnie dotyka to młodych.
W Marszach dla Życia i Rodziny widzę – i mam nadzieję, iż dostrzegają to również Państwo – realną szansą na zmianę. Te wydarzenia, na ulicach naszych miast i miasteczek, są widzialnym znakiem sprzeciwu wobec destrukcji i jednocześnie zaproszeniem do odbudowy Polski opartej na fundamencie silnych, stabilnych rodzin. Są miejscem, w którym możemy dać świadectwo – spokojne, radosne, ale jednoznaczne – o wartości życia od poczęcia, o pięknie małżeństwa i o sensie rodziny.
Marsze to wspólnota ludzi, którzy nie tylko intelektualnie zgadzają się z wartościami życia, małżeństwa i rodziny, ale którzy zostali nimi wewnętrznie poruszeni. To właśnie stąd wypływa siła oddziaływania Marszów i moc płynącego z nich świadectwa.
Dziś taki autentyczny głos w obronie życia, małżeństwa i rodziny jest bardziej potrzebny niż kiedykolwiek. I od naszych wspólnych decyzji zależy, czy wybrzmi on głośno – czy zamilknie.
Dlatego liczę na Państwa wsparcie i zaangażowanie
Marcin Perłowski
Dyrektor Centrum Życia i Rodziny






