Wacław Leszczyński: Baza
Wacław Leszczyński: Baza
data:21 października 2026 Redaktor: Anna
Gdy ktoś ma władzę, może robić co zechce. Cesarz rzymski Kaligula swego konia Incitatusa zrobił senatorem. Chciał go mianować konsulem, ale koniowi zabrakło do tego okresu stażu senatora (już wtedy obowiązywał staż pełnienia danej funkcji, by zostać mianowanym na ważne stanowisko) oraz jego protektora zabitego w zamachu. 15 września 1935 r. Niemiecki Bundestag, w którym przeważającą większość miała nazistowska partia narodowo-socjalistyczna (NSDAP), uchwalił „Ustawy Norymberskie” pozbawiające Żydów w Niemczech praw obywatelskich. 10.02.1976 r. Sejm PRL wprowadził do Konstytucji z 1952 r. zapisy, iż PZPR jest „przewodnią siłą” i o „umacnianiu przyjaźni i współpracy ze Związkiem Radzieckim”. Oczywiście za nazwą „Związek Radziecki” nie kryją się podbite kraje – tzw. „republiki związkowe”, tylko Rosja, zgodnie ze słowami pieśni „Daleko, daleko”: „Sziroko protianułaś bolszaja Rossija, dorogaja Otczizna twoja i moja” (szeroko rozciągnęłaś wielka Rosjo, droga ojczyzno twoja i moja).

Większość w polskim Sejmie też może robić co się podoba rządzącym i wybierać kogo oni chcą.
W PRL-u liczba członków rządzącej komunistycznej partii PZPR przekraczała 3 miliony (w 1980 r.). Tą masą kierowały rozbudowane komitety - Centralny, wojewódzkie, powiatowe, gminne i zakładowe. Ich funkcjonariusze korzystali z różnych przywilejów. Im i ich rodzinom „żyło się dostatnio” w przeciwieństwie do większości Polaków. Podobnie było z urzędnikami administracji państwowej wszystkich szczebli, działaczami ZSL (Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, obecne PSL) oraz członkami organizacji młodzieżowych, spośród których tworzono bojówki napadające na działaczy opozycji antykomunistycznej. Zarówno PZPR, jak i cała PRL podlegała władzom rosyjskim. Moskwa mianowała lub opiniowała wybór I sekretarzy (Gomułka był wyjątkiem), będących adekwatnymi władcami państwa, namiestnikami Rosji. Gdy w 1990 r. PZPR się rozwiązało, to na tworzenie na jej miejsce nowych partii komunistycznych Rosja przekazała milion dolarów USA („pożyczka moskiewska”). W PRL był rozbudowany aparat przemocy. Blisko 25 tysięcy liczyła Służba Bezpieczeństwa (zbrodnicza „bezpieka”), a z nią współpracowało ok. 90 tysięcy donosicieli („tajnych współpracowników”). Milicja Obywatelska liczyła ok. 80 tysięcy, ZOMO 13 tysięcy, ORMO ok. 400 tysięcy i Ludowe Wojsko Polskie ok. 400 tysięcy osób (dane z Wikipedii). Wszyscy oni, a zwłaszcza oficerowie, komendanci i przełożeni cieszyli się różnymi przywilejami, podobnie jak aktywiści partyjni. Rządzący muszą się z nimi liczyć, zwłaszcza z funkcjonariuszami SB, bo oni przechowują materiały dotyczące politycznych i zawodowych oraz prywatnych spraw wielu polityków. Dlatego przekazuje się im miliardy złotych na emerytury nadzwyczajne, przyznane im w PRL. Dopuszcza się też do oszukiwania skarbu państwa i NFZ przez różnych „biznesmenów” często wywodzących się ze „służb” PRL. Tylko w I półroczu 2026 r. Krajowa Administracja Skarbowa wykryła tego typu oszustwa na kwotę 120 miliardów zł., stąd m. in. taki deficyt budżetowy Polski.
Po r. 1989 mimo tzw. „transformacji ustrojowej” przez całe 35 lat działacze PZPR zajmowali i zajmują najwyższe stanowiska w Polsce. Część działaczy partyjnych, bezpieki i MO „uwłaszczyło się” na majątku narodowym i zostali „biznesmenami”. Ci, którym się to nie udało, musieli pracować tak, jak „zwykli” Polacy. To wywoływało w nich frustrację i żal za „dobrymi czasami” w PRL („za Gierka było lepiej”). Wielu też pamięta, iż swój dobrobyt w PRL zawdzięczali Rosji i są jej („cichymi”) zwolennikami. Wielu z nich też za „swoją” uznaje Konstytucję z 1952 r. (którą poprawiał „sam” Józef Stalin) z zapisem o „współpracy ze Związkiem Radzieckim”, czyli Rosją i stara się z nią współpracować. To oni rozpowszechniali nadane przez Moskwę wulgarne hasło (po rosyjsku) będące wyborczym hasłem Koalicji 8 gwiazdek i stanowią jej główny elektorat. A jest ich i ich rodzin wiele setek tysięcy, wielu z nich tkwi w aparacie władzy i w „służbach”, co widać w ich działaniach, choćby w napadzie na biuro A. Borowskiego.
Od wielu lat największym wrogiem Rosji są „angloamerykańscy imperialiści”, czyli Stany Zjednoczone. One stoją na przeszkodzie odzyskania jej imperialnej potęgi. A takie są jej plany, podbojem przyłączyć do siebie dawne „republiki związkowe” i uzależnić dawne kraje „demokracji ludowej”. Mimo braku osiągnięć w wojnie z Ukrainą, Rosja byłaby w stanie napaść na kolejne państwa, w tym na Polskę. Ona lekceważy kraje Zachodniej Europy będące członkami NATO, ze względu na ich słabość militarną i niechęć do wojny. Jako pierwszą demarkacyjną granicę uznaje „linię Wisły”. Po drugiej jej stronie były by sojusznicze Niemcy, które pozorowały by jej obronę. Jednak w planach tych przeszkadza obecność w Europie wojsk USA. Od lat Rosja i jej agentury w Europie, a prawdopodobnie i w USA starają się o wyjście wojsk amerykańskich z Europy. Póki stacjonują one w Niemczech, szybki atak na Polskę i dojście do Wisły jest możliwy. Aby to się nie zmieniło rosyjska agentura i jej współpracownicy uniemożliwili zainstalowanie w Polsce bazy antyrakietowej w 2009 r. Dlatego też zablokowana została budowa CPK, na którym mogło by lądować amerykańskie wojsko. w tej chwili przeciągane są rozmowy rządu dotyczące powstania stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce („Fort Tramp”), możliwej dzięki staraniom Prezydenta RP. To, iż to dzięki Niemu ta baza może powstać jest dodatkową przyczyną (wcześniej Rosja wystawiła za nim list gończy) wściekłego zwalczania i haniebnego atakowania Go przez prorosyjskie środowiska w Polsce siły. Temu też służą próby siłowego przejęcia przez nie Trybunału Konstytucyjnego. Miejmy nadzieję, iż Polacy go obronią!
Wacław Leszczyński













