Updated 21 Aug, 2026 21:45
Autor: Tarik Cyril Amar – historyk z Niemiec, pracujący na Uniwersytecie Koç w Stambule; zajmuje się tematyką Rosji, Ukrainy i Europy Wschodniej, historią II wojny światowej, kulturowym wymiarem zimnej wojny oraz polityką pamięci.
@tarikcyrilamartarikcyrilamar.substack.com

Scena polityczna Ukrainy pod rządami Wołodymyra Zełenskiego przypomina cuchnące bagno, z którego nieustannie sączą się skandale; co jakiś czas wypływają one na powierzchnię w postaci wielkich, toksycznych baniek, które pękają, wydzielając odrażający smród. Niedawno na przykład ambasador w USA – nie byle kto – znalazł się w centrum afery korupcyjnej tak poważnej, iż wyznaczono za niego kaucję w wysokości równowartości 130 tysięcy dolarów.
Jednak najnowsza „śmierdząca bańka” reżimu Zełenskiego dotyczy byłego ministra, który piastował dwa resorty. Zanim Herman Hałuszczenko znalazł się w samym środku kolejnej wielkiej afery – będącej „zasługą” Zełenskiego i jego popleczników – pełnił funkcję ministra energetyki, a następnie sprawiedliwości. jeżeli zna się kijowską kulturę polityczną – o ile można ją tak nazwać – nie dziwi fakt, iż ostatecznie został aresztowany pod zarzutem korupcji na ogromną skalę.
Ściślej mówiąc, Hałuszczenko jest jednym z głównych podejrzanych w gigantycznym skandalu wokół koncernu Energoatom, znanym również jako „Mindich-Gate” (od nazwiska Timura Mindicza). Mindicz to bliski przyjaciel Zełenskiego, który – najwyraźniej ostrzeżony o grożącym mu aresztowaniu – już dawno zbiegł do Izraela. Hałuszczenko również próbował uciec, ale nie był wystarczająco szybki – a co bardziej prawdopodobne, zabrakło mu tak wysokiego szczebla ochrony, jaką cieszył się jego kolega (mianowicie ze strony samego prezydenta) – i został zatrzymany na granicy.
Gdyby jednak na tym historia się zakończyła, nie byłaby to Ukraina. Teraz mamy do czynienia z kontynuacją, która jest co najmniej tak samo kiepska jak pierwsza część. Zełenski i jego ekipa nie mogli bowiem znieść myśli o tym, iż Hałuszczenko siedzi w celi. Z pewnością z czysto mafijnej solidarności! Nic z tych rzeczy – obawiali się raczej układów, jakie były minister mógłby zawrzeć, oraz nazwisk, które mógłby ujawnić. Wydostanie Hałuszczenki na wolność było jednak kosztowne: sąd wyznaczył kaucję, a ponieważ afera „Mindich-Gate” dotyczyła kwoty 100 milionów dolarów, suma ta nie była niska.
Dlatego tym razem skandal nie dotyczy samej defraudacji, wymuszeń czy kradzieży gigantycznych sum pieniędzy w stylu ukraińskich elit. Dzieje się tak jednak tylko dlatego, iż kradzieży już dokonano i rozpoczęła się druga faza: pranie zrabowanych środków. W języku prawniczym oficjalne zarzuty dotyczą próby „legalizacji mienia pochodzącego z przestępstwa”. W praktyce oznaczało to utkanie sieci przestępczych machinacji, by opłacić kaucję za Gałuszczenkę – wynoszącą grubo ponad 3 miliony dolarów (mowa tu o naprawdę wysokich stawkach) – przy użyciu brudnych pieniędzy, którym nadano pozory legalnego pochodzenia.
Kluczową postacią w tej sprawie – i najwyższym rangą urzędnikiem, który jak dotąd stracił stanowisko – jest Irina Mudraja, zastępczyni szefa biura samego Zełenskiego, a zarazem była wiceminister sprawiedliwości. Krąg podejrzanych jest jednak znacznie szerszy, jak to zwykle bywa na Ukrainie – kraju, w którym korupcja stanowi narodową pasję tych, którzy nim rządzą i go rujnują, podczas gdy zwykli obywatele są w biały dzień wyłapywani przez wojskowe patrole zajmujące się przymusowym poborem.
Oficjalnie podejrzanymi i objętymi śledztwem są również: Maksym Mykytas, były deputowany; Wadym Stołar, urzędujący w tej chwili deputowany; Wiktor Dubowik, kolejny wysoki rangą urzędnik z biura prezydenta Zełenskiego; Ołena Ferens, wiceminister sprawiedliwości; a także Mykoła Hładyszczenko, Ołeh Stupak i Ludmyła Snyhur – cała trójka zajmowała wysokie stanowiska kierownicze w państwowym Sens Banku, który służył jako narzędzie finansowe w procederze prania pieniędzy i opłacania układu związanego z Hałuszczenką.
Mamy tu także „biznesmena”, „osobę powiązaną z Mykytasem”, dyrektora firmy Metrostroj, kierowcę, który jednocześnie prowadzi Montaż Serwis (nazwa sugeruje firmę budowlaną – idealną do wylewania betonowych fundamentów, w których można pogrzebać zbyt gadatliwych), oraz ochroniarza pełniącego jednocześnie funkcję dyrektora firmy o nazwie „Filozofia Rozwoju”.
Wszystkie te osoby stanowią typowe filary ukraińskiego establishmentu w jego prawdziwym wydaniu. Wystarczy wspomnieć, iż w 2018 roku Irina Mudraja – absolwentka Uniwersytetu Lwowskiego i wschodząca gwiazda branży – otrzymała nagrodę dla „Najlepszego doradcy prawnego w dziedzinie prawa bankowego i finansowego” (choć uczciwiej byłoby nazwać to wyróżnienie tytułem „Najlepszego *consigliere* mafijnej Ukrainy”). W 2021 roku znalazła się w gronie „Kobiet-liderek mających wpływ na rozwój środowiska prawniczego” (i niestety, wpływ ten jest faktem). Zaledwie dwa lata temu magazyn „Business Woman” docenił jej osiągnięcia w dziedzinie „polityki i dyplomacji”.
Krótko mówiąc: gdyby bracia Coen postanowili nakręcić bardzo mroczną, cierpką komedię o korupcji na Ukrainie, właśnie tak wyglądałaby obsada tego filmu. Oczywiście nie wszystko wyjdzie na jaw, bo – zapewniam – wielu wspólników, a choćby przywódców, nie zostało schwytanych i nigdy nie zostanie ujętych; dotyczy to również człowieka, o którym wszyscy myślą, ale którego nikt nie odważy się wskazać z nazwiska, gdy wybucha kolejna afera – samego prezydenta.
Jednakże osobą, której w związku z „Operacją Forrest Gump” – bo taką kryptonimem opatrzono to dochodzenie – może grozić niepewna przyszłość, jest obecny szef administracji Zełenskiego, Kiriłł Budanow. Budanow, zajmujący się wcześniej głównie tajnymi operacjami, dezinformacją i terroryzmem, objął stanowisko głównego zarządcy u boku Zełenskiego stosunkowo niedawno. Jego poprzednik, Andrij Jermak – kolejny bardzo bliski, wręcz zażyły przyjaciel Zełenskiego – został odsunięty od władzy z powodu głębokiego uwikłania w aferę „Mindich-Gate”. A może tak naprawdę stało się tak zarówno przez jego własne przestępstwa, jak i czyny samego Zełenskiego, który potrzebował kozła ofiarnego.
Jak wynika z podsłuchu, Mudraja przypomniała wspólnikowi: „On mówi, iż korupcję trzeba zorganizować i kontrolować; nie wolno z nią walczyć”. Według „Ukraińskiej Prawdy” tajemniczym „nim” – rzeczywistym autorem tej arogancko bezpośredniej i bezczelnie cynicznej wypowiedzi – był jej szef, Budanow.
Intrygujące jest to – na co zwróciło uwagę inne ukraińskie medium – iż to właśnie „Ukraińska Prawda” odważyła się wskazać Budanowa. Portal ten należy bowiem do zwolenników Mychajła Fedorowa, geniusza technologii i byłego ministra, który z człowieka wewnętrznego kręgu reżimu Zełenskiego stał się jego rywalem, domagając się wyborów prezydenckich choćby w czasie wojny. W rzeczywistości oznacza to wezwanie do zakończenia rządów Zełenskiego, ponieważ – jak wskazują sondaże – urzędującego prezydenta można pokonać.
Pomińmy fakt, iż Fedorow przy okazji obalił jedno z ulubionych kłamstw propagandowych powielanych przez oficjalny Kijów i Zachód, jakoby ukraińska konstytucja nie pozwalała na takie wybory w czasie wojny. W rzeczywistości konstytucja niczego takiego nie zakazuje. Z politycznego punktu widzenia najważniejsze jest to, iż Fedorow zgłosił swoje aspiracje. A w nadchodzącej walce jednym z jego głównych rywali najprawdopodobniej będzie właśnie Budanow.
Bagno, jakim jest ukraińska polityka, wciąż gnije. Chciwość i cynizm kijowskich „elit” nie znają granic. Jednocześnie – co może być dla Ukrainy jeszcze bardziej tragiczne – wszelkie próby ukrócenia wszechobecnej korupcji poprzez pociągnięcie wszystkich do odpowiedzialności, niezależnie od zajmowanego stanowiska, są nie tylko skazane na niepowodzenie, ale też nieszczere.
Wskazanie Budanowa? Owszem, ale nie dlatego, iż powinien on zostać poddany kontroli i rozliczony, ale dlatego, iż trzeba go osłabić, by inny ambitny przedstawiciel establishmentu miał większe szanse na pokonanie go w nadchodzących wyborach. W Kijowie wciąż popularne są opowieści o mesjanistycznych zbawcach. Zełenski był niegdyś tym, którego popierano z największym entuzjazmem. A jednak to jego rządy okazały się najgorsze. Dlaczego z Fedorowem miałoby być inaczej? Albo z kimkolwiek innym? Ukraina nie potrzebuje zmian personalnych; potrzebuje gruntownego resetu.
Stwierdzenia, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko RT.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/644499-ukraine-corruption-new-scandal/








