Ustawa o blokowaniu treści w internecie. "Nie mam zaufania"

polsatnews.pl 1 hour ago

Przegłosowana w czwartek ustawa, która ma umożliwić szybkie blokowanie nielegalnych treści w sieci, była jednym z tematów "Śniadania Rymanowskiego". Adam Bielan (PiS) stwierdził, iż "nie ma absolutnie zaufania" do tego, iż rząd nie nadużywałby jej zapisów. Poseł Lewicy Dariusz Wieczorek odpowiedział, iż jeżeli komuś przyjdzie to do głowy, to "wyleci z roboty", a koalicja rządowa przegra wybory.

Polsat News
Dariusz Wieczorek i Adam Bielan podczas dyskusji w studiu

Sejm uchwalił w czwartek nowelizację ustawy pozwalającej na blokowanie nielegalnych treści w internecie. Projektu nie było wcześniej w porządku obrad posiedzenia Sejmu, poddanie go pod głosowanie odbyło się po serii ataków w polskich szkołach. "Nie wolno nam dopuścić do tego, aby internet stał się miejscem inspirowania do tragedii, do promowania przemocy, zabójstw. To musi się skończyć" - argumentował w mediach społecznościowych minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Nowelizację poparli posłowie KO, PSL, Lewicy, Centrum, Polski 2050 oraz Razem. Przeciwko zagłosowali wszyscy posłowie Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej oraz większość parlamentarzystów Rozwoju Plus. Politycy Prawa i Sprawiedliwości w większości wstrzymali się od głosu (133 członków ugrupowania). Za odrzuceniem ustawy opowiedziało się czterech posłów tej formacji: Sebastian Kaleta, Jan Kanthak, Dariusz Matecki oraz Michał Woś.

Bielan zarzuca "cenzorskie zapędy". Poseł Lewicy: Nikt tego nie zrobi

Nowelizacja była odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji przepisów w tej sprawie.

W "Śniadaniu Rymanowskiego" politycy dyskutowali na temat wskazanej ustawy.

- Ustawa, o której mówi premier, Tusk, to jest nic innego jak próba cenzurowania internetu. Gdyby ta ustawa weszła w życie, gdyby nie weta pana prezydenta, oznaczałoby to, iż obecna władza, urzędnicy podlegli premierowi, szczególnie w trakcie kampanii wyborczej, bo przecież czeka nas za chwilę kampania przed wyborami do Sejmu, mogliby praktycznie dowolne treści usuwać, a internauci, którzy chcieliby się od tego odwołać, mieliby co najmniej kilkumiesięczną drogę sądową. W polskich warunkach to mogłoby trwać wiele lat - stwierdził Adam Bielan (PiS).

ZOBACZ: Pilna odprawa służb po atakach w szkołach. Premier zabrał głos

- Biorąc pod uwagę zapędy cenzorskie, szczególnie Donalda Tuska, ja nie mam do niego absolutnie zaufania, iż nie nadużywałby tych przepisów, więc cieszę się, iż pan prezydent tę ustawę zawetował, bo to byłby koniec wolności słowa w internecie - dodał.

- Panie pośle, niech pan będzie spokojny o jedną rzecz. Koalicja 15 Października to są mądrzy, rozsądni ludzie - odpowiedział na te słowa Dariusz Wieczorek z Lewicy.

- o ile zdarzyłby się taki przypadek, iż jak ta ustawa wejdzie w życie, w co głęboko wierzę, iż pan prezydent to podpisze i zdarzyłby się taki przypadek, iż komuś do głowy by przyszło wykasować czy zablokować treści krytykujące rząd czy Koalicję 15 Października, to ja gwarantuję panu: jakby komuś to do głowy przyszło, to nie dość, iż wyleci z roboty a druga rzecz - przegramy wybory i zdajemy sobie z tego sprawę. Nikt tego nie zrobi - zauważył Wieczorek.

- Wasz rząd zatrudnia i finansował przez spółki Skarbu Państwa najgorszych hejterów spod znaku SokuzBuraka. Ludzi, którzy utworzyli najbardziej hejterskie konto w internecie. Dostawali pieniądze ze spółek Skarbu Państwa, więc naprawdę nie uspokoił mnie pan - ripostował Bielan.

- Nie dyskutujmy o hejterach. Chcemy pogadać o wymiarze sprawiedliwości, o hejterach? - odparł Wieczorek.

- Szczerze mówiąc, nie mam zaufania do jakiegokolwiek rządu. A jak za rok rząd się zmieni ja nie chcę, żeby rząd miał możliwość cenzurowania internetu - argumentował polityk Prawa i Sprawiedliwości.

- Ale właśnie nie ma możliwości cenzurowania, blokuje tylko te złe treści - tłumaczył polityk Lewicy.

Artykuł aktualizowany.

Read Entire Article