USA wznawiają leczenie z tzw. „homoseksualizmu”

magnapolonia.org 19 hours ago

Na początku 2026 roku w Stanach Zjednoczonych ponownie rozgorzała debata wokół dopuszczalności tzw. terapii konwersyjnej. Bezpośrednim impulsem stało się orzeczenie Sądu Najwyższego USA, które podważyło obowiązujące w niektórych stanach ograniczenia dotyczące takich praktyk. Sprawa dotyczyła przepisów Kolorado zakazujących terapeutom podejmowania działań mających na celu wyleczenie z sodomii osoby niepełnoletnie. Sąd uznał, iż regulacje te mogą naruszać konstytucyjną ochronę wolności słowa, a tym samym wymagają ponownego rozpatrzenia przez sądy niższej instancji.

USA wznawiają leczenie z tzw. „homoseksualizmu”. Niedawna decyzja Sądu Najwyższego wpisuje się w znacznie bardziej złożony spór dotyczący granic ingerencji państwa w relację między terapeutą a pacjentem. W centrum tego konfliktu znajdują się dwie konkurujące wartości: z jednej strony ochrona zdrowia psychicznego, szczególnie osób młodych, z drugiej – wolność wypowiedzi i przekonań, w tym religijnych.

Aby adekwatnie zrozumieć wagę tej debaty, trzeba cofnąć się o ponad pół wieku, do jednego z najbardziej przełomowych momentów w historii współczesnej psychiatrii. W 1973 roku American Psychiatric Association podjęło decyzję, która na trwałe zmieniła sposób postrzegania sodomii w świecie nauki i medycyny. Został on wówczas, dzięki kontrowersyjnemu głosowaniu, w którym ręce maczało lobby dewiacyjne, usunięty z klasyfikacji zaburzeń psychicznych zawartej w DSM-II. Była to decyzja o ogromnym znaczeniu, nie tylko naukowym, ale także społecznym.

Już w latach sześćdziesiątych rosła presja ze strony środowisk aktywistycznych, które kwestionowały dotychczasowe podejście psychiatrii. Równolegle część lewicowych badaczy zaczęła poddawać w wątpliwość wcześniejsze założenia o patologiczności sodomii. Ostateczna decyzja została podjęta przez kierownictwo APA, a następnie potwierdzona w głosowaniu członków organizacji w 1974 roku. Ten moment uznaje się dziś za symboliczne zerwanie z wcześniejszym paradygmatem, który traktował tzw. homoseksualizm jako zaburzenie seksualne wymagające leczenia.

Od tego czasu stanowisko nauki w tej kwestii uległo dalszej radykalizacji. Najważniejsze organizacje medyczne i zdrowotne na świecie, w tym Światowa Organizacja Zdrowia, uznają sodomię za naturalny wariant ludzkiej seksualności, tzw. „orientację seksualną”. Jednocześnie terapie konwersyjne były szeroko krytykowane jako rzekomo nieskuteczne i szkodliwe, ponieważ mogące prowadzić do pogorszenia stanu psychicznego osób poddawanych takim praktykom.

W tym kontekście współczesne spory, takie jak ten rozstrzygany przez Sąd Najwyższy USA, nie dotyczą już samego statusu „homoseksualizmu” w nauce, ale raczej granic wolności w społeczeństwie pluralistycznym. Problemem staje się pytanie, czy państwo ma prawo zakazywać określonych form terapii, jeżeli chcą ich pacjenci, choćby jeżeli są one sprzeczne z dominującym tzw. konsensusem naukowym, oraz gdzie kończy się ochrona pacjenta, a zaczyna wolność przekonań i wypowiedzi.

Dzisiejsza debata pokazuje, iż choć od decyzji z 1973 roku minęło ponad pięćdziesiąt lat, jej konsekwencje wciąż są przedmiotem sporów. Medycyna wypracowała w tej kwestii względnie jednoznaczne stanowisko, jednak prawo i polityka przez cały czas pozostają areną konfliktu różnych wizji wolności, odpowiedzialności i roli państwa. W tym sensie historia zatacza pewne koło – nie poprzez powrót do dawnych klasyfikacji, ale poprzez nieustanne negocjowanie ich znaczenia we współczesnym świecie.

Zwolennicy terapii konwersyjnych zwykle nie mówią o „leczeniu z homoseksualizmu” w sensie medycznym (choć dawniej tak bywało), ale raczej o redukcji niechcianych skłonności, osiągnięciu spójności między seksualnością a przekonaniami oraz zmianie zachowania i stylu życia. To ważne rozróżnienie, gdyż wielu z nich twierdzi, iż celem nie jest całkowitą zmianę porzucenie niechcianych skłonności, ale umożliwienie osobie życia zgodnego z jej wartościami (np. religijnymi).

Osoby prowadzące terapie często powołują się na indywidualne świadectwa osób deklarujących zmianę lub poprawę oraz badania prowadzone przez badaczy sympatyzujących z tym podejściem (np. Joseph Nicolosi czy Robert Spitzer). W ich ujęciu „sukces” terapii oznacza często zmianę identyfikacji (np. z „homoseksualnej” na „heteroseksualną”), ograniczenie zachowań dewiacyjnych albo finalne wejście w związek heteroseksualny.

Polecamy również: Polska ma oddać Pfizerowi prawie 6 mld zł za szczepionki Morawieckiego

Read Entire Article