337 milionów złotych – taką kwotę miała przywłaszczyć ukraińska grupa przestępcza zajmująca się praniem pieniędzy pochodzących z cyberoszustw. Polskie służby zatrzymały dziewięć osób, w tym ośmiu obywateli Ukrainy i pomagającą im obywatelkę Białorusi. Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Łodzi, a podejrzanym grozi choćby 15 lat więzienia.
Ukraiński gang wyprał w Polsce 337 mln zł jednak ostatecznie został rozbity. Akcja była wspólnym przedsięwzięciem funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Straży Granicznej oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według śledczych grupa działała w niemal całej Polsce, a jej członkowie mieli jasno podzielone role. Na czele struktury stał 34-letni tzw. „uchodźca wojenny” z Ukrainy, który podejmował najważniejsze decyzje dotyczące przyjmowania pieniędzy i ich dalszego transferowania w kraju oraz za granicę.
Proceder trwał od lutego 2025 roku do lipca 2026 roku. Pieniądze pochodziły z oszustw internetowych, między innymi związanych z fałszywymi platformami inwestycyjnymi, kryptowalutami oraz innymi metodami wyłudzania środków. Według prokuratury kurierzy odbierali gotówkę w wyznaczonych punktach, posługując się fotografiami przedartych banknotów z widocznymi numerami seryjnymi. Dodatkowe kody pozwalały weryfikować osoby przekazujące pieniądze.
Następnie gotówka trafiała do kantorów, gdzie – jak ustalili śledczy – transakcje realizowano z pominięciem procedur przeciwdziałania praniu pieniędzy. Część środków wpłacano na rachunki bankowe, skąd trafiały dalej do powiązanych podmiotów. Pieniądze przewożono również za granicę, ukrywając je w specjalnie przygotowanych skrytkach samochodowych. Kolejnym sposobem maskowania ich pochodzenia miały być fikcyjne zakupy złota. Ostatecznie znaczna część środków miała trafiać do kryptowalut.
Podczas przeszukań mieszkań, biur i kantorów funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę oraz złoto o łącznej wartości przekraczającej milion złotych. Zarekwirowano również telefony, komputery i inne nośniki danych. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu siedmiu podejrzanych. Wobec dwóch pozostałych zastosowano poręczenia majątkowe, dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Śledztwo ma charakter rozwojowy. Proceder uprawiany przez ukraiński gang wciąż ma wiele tajemnic.
Skala procederu była gigantyczna. Ponad 337 milionów złotych w podejrzanych transakcjach, a zabezpieczony majątek wart nieco ponad milion. Oczywiście nie oznacza to, iż pozostałe pieniądze bezpowrotnie zniknęły ani iż całej tej kwoty można było oczekiwać w postaci gotówki znalezionej podczas nalotu. Czym innym jest wartość transakcji objętych śledztwem, a czym innym majątek, który udało się fizycznie zabezpieczyć. Mimo to dysproporcja robi wrażenie i pokazuje, jak trudne będzie odzyskiwanie wszystkich pieniędzy wyłudzonych od ofiar.
Sprawa powinna być również ostrzeżeniem przed bagatelizowaniem problemu ukraińskiej przestępczości zorganizowanej działającej na terytorium Polski. W tym przypadku według ustaleń śledczych kluczową rolę odgrywał obywatel Ukrainy, a zdecydowana większość zatrzymanych również pochodziła z tego kraju. Nie ma powodu, by przemilczać te informacje ze względu na ich niewygodny wydźwięk. Polska nie może być bezpiecznym zapleczem dla ukraińskiej mafii, która wykorzystuje nasze kantory, rachunki bankowe i firmy do ukrywania pochodzenia pieniędzy.
Zatrzymanie tej grupy to niewątpliwy sukces służb. Stanowi on jednak tylko łyżkę miodu w beczce dziegciu. Rozbicie gangu jest bowiem dopiero początkiem. Prawdziwym sprawdzianem skuteczności państwa będzie -oprócz skutecznego postawienia podejrzanych przed sądem – przede wszystkim odebranie przestępcom korzyści z działalności prowadzonej kosztem ich ofiar.
Polecamy również: Kolejny Polak zabity przez Ukraińca. Sprawca chciał zwiać za granicę














