Ta historia ma wszystko, z czego śmialiśmy się w kontekście Zachodu, który pobłaża imigranckim przestępcom. W Piotrkowie Trybunalskim 15-letni pseudouchodźca wojenny z Ukrainy strzelał z pistoletu gazowego w kierunku 19-letniego Polaka, a następnie, kiedy na miejsce przyjechał ojciec młodego mężczyzny, ponownie użył broni i zranił 53-latka w rękę. Policjanci zabezpieczyli pistolet, a podczas przeszukania mieszkania nastolatka znaleźli również trzy naboje gazowe oraz pudełko po broni. Po wykonaniu czynności 15-latek został jednak zwolniony i przekazany rodzicom. Nieoficjalnie wiadomo, iż uciekli za granicę.
Ukrainiec strzelał do Polaków, został wypuszczony po czym zbiegł za granicę. Nic więc dziwnego, iż informacja ta wywołała ogromne oburzenie, bo przeciętny człowiek, który czyta o strzelaniu do ludzi, rannym mężczyźnie i zabezpieczonej broni, może mieć poważny problem ze zrozumieniem, dlaczego osoba podejrzewana o tak niebezpieczne zachowanie niemal natychmiast wróciła do domu i dostała szansę na ucieczkę. Gdyby chodziło o to samo zachowanie ale w przypadku Polaka, system nie byłby już tak łaskawy.
Do zdarzenia doszło 4 września br. przy ulicy Garbarskiej w Piotrkowie Trybunalskim, a wszystko miało rozpocząć się w autobusie komunikacji miejskiej, gdzie grupa nieletnich obywateli Ukrainy zachowywała się głośno, rozrzucała jedzenie i inne przedmioty. 19-letni pasażer zwrócił im uwagę, co doprowadziło do wymiany zdań, jednak konflikt nie zakończył się wraz z opuszczeniem autobusu.
Według ustaleń policji grupa ruszyła za 19-latkiem i jego partnerką, a jeden z nastolatków miał wyciągnąć przedmiot przypominający broń i oddać strzały w kierunku młodego mężczyzny. Ten zadzwonił po pomoc do swojego ojca, który przyjechał na miejsce i próbował ująć sprawcę, po czym 15-latek miał ponownie strzelić, tym razem trafiając 53-letniego mężczyznę w prawą rękę.
Trzeba oczywiście zachować precyzję i nie przedstawiać podejrzeń jako prawomocnie stwierdzonej winy, ponieważ postępowanie przez cały czas trwa, a o dalszych konsekwencjach wobec nieletniego zdecyduje sąd rodzinny. Nie zmienia to jednak faktu, iż opis przedstawiony przez policję jest wystarczająco poważny, aby zadawać pytania o sposób funkcjonowania systemu. Nie mamy bowiem do czynienia z przypadkiem, w którym nastolatek został zatrzymany po bójce na szkolnym korytarzu czy po chuligańskim wybryku polegającym na zniszczeniu mienia.
Dlaczego osoba podejrzewana o oddanie strzałów w kierunku człowieka po wykonaniu czynności policyjnych znalazła się z powrotem w domu? Policja wyjaśnia, iż w przypadku osób nieletnich zastosowanie mają przepisy ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, a zatrzymany nieletni powinien zostać zwolniony i przekazany rodzicowi lub opiekunowi, o ile ustają ustawowe przesłanki dalszego zatrzymania. Obowiązująca ustawa rzeczywiście przewiduje taką procedurę, jednocześnie dając możliwość zastosowania wobec nieletniego określonych środków tymczasowych, o ile spełnione zostaną ustawowe warunki.
To jednak, iż coś jest zgodne z procedurą, nie oznacza automatycznie, iż społeczeństwo ma obowiązek uznać rozwiązanie za rozsądne i przejść nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza, iż chodzi o imigrantów, którzy nie mają w Polsce nieruchomości, nie mają zabranych paszportów i w każdej chwili mogą wyjechać do innego kraju UE, na inny kontynent lub wrócić do swojej turańskiej ojczyzny. Co więcej, naturalne staje się pytanie o ryzyko powtórzenia podobnego zachowania jeszcze w Polsce zwłaszcza, iż głównym czynnikiem rozzuchwalającym sprawcę jest bezkarność.
Oburzenie mieszkańców Piotrkowa jest tym większe, iż sprawa pojawiła się w szerszym kontekście lokalnych zdarzeń z udziałem cudzoziemców, które przywołuje sam portal Trybunalski. Dlatego należy pytać, czy polskie służby mają odpowiednie instrumenty do reagowania na konkretne przypadki łamania prawa przez cudzoziemców, a także czy w sytuacjach powtarzających się naruszeń bezpieczeństwa publicznego system reaguje wystarczająco gwałtownie i stanowczo, a nie pozbywa się problemu poprzez umożliwianie imigranckim przestępcom ucieczki za granicę, by wygodnie można było daną sprawę umorzyć.
NASZ KOMENTARZ: Niestety coraz częściej odnosimy wrażenie, iż Ukraińcy i inni imigranci z trzeciego świata są przez polskojęzyczne organy ścigania i sądy traktowani ulgowo. Nie wiadomo z czego to wynika. Oficjalnie dotyczą ich wszak tez same przepisy i te same paragrafy kodeksu karnego. Czyżby istniały jakieś tajne instrukcje w tym zakresie?
Polecamy również: Miliony z Brukseli na promocję skrajnych ideologii















