Po zakończeniu walk Ukraina upodobni się do Izraela, państwa żyjącego z poczuciem stałego niebezpieczeństwa. Tak przyszłość swojego wschodniego sąsiada widzi gen. Frederick Ben Hodges. Amerykanin przez lata dowodził wojskami lądowymi USA w Europie, więc w Kijowie jego prognozy traktuje się poważnie. Zapowiedział też, iż Ukraina po zakończeniu wojny zacznie tropić Rosjan winnych zbrodni, tak jak izraelski Mossad ścigał hitlerowców. Dla Polski oznaczałoby to trwale zmilitaryzowane państwo tuż za miedzą.
Model izraelski według amerykańskiego generała
Zdaniem gen. Fredericka Bena Hodgesa Ukraina nie wróci po wojnie do normalności znanej z czasów pokoju. Jak podał Polsat News, generał w rozmowie z Deutsche Welle porównał przyszłość kraju do sytuacji Izraela. To państwo, które od dziesięcioleci funkcjonuje w poczuciu ciągłego zagrożenia, z silną armią, rozbudowanym wywiadem i społeczeństwem przygotowanym na kolejny atak.
Analogia jest czytelna. Ukraina, choćby po zawieszeniu broni czy formalnym pokoju, ma pozostać państwem uzbrojonym po zęby, żyjącym w cieniu Rosji, która nigdzie nie zniknie. Hodges nie mówi o zwycięskim końcu wojny i powrocie do zwykłego życia. Mówi o innej normie, w której gotowość bojowa staje się stałym elementem codzienności.
Polowanie jak po wojnie
Druga zapowiedź generała pozostało mocniejsza. Jego zdaniem po zakończeniu walk ukraińskie służby specjalne zaczną tropić Rosjan winnych okrucieństw, podobnie jak izraelski wywiad po 1945 roku ścigał sprawców Holokaustu. To zapowiedź konfliktu, który nie skończy się wraz z ostatnim wystrzałem, ale przeniesie w cień, na poziom tajnych operacji i wieloletniego odwetu.
Taka wizja mówi wiele o charakterze tej wojny. Skala okrucieństw sprawia, iż po obu stronach frontu narasta przekonanie, iż rozliczenie nie może zostać zamknięte podpisem pod rozejmem. Hodges kreśli obraz pamięci, która zamienia się w wieloletnią misję.
Co to oznacza dla Polski
Prognoza generała ma dla Polski wymiar bardzo praktyczny. Drugi Izrael nad Dnieprem to sąsiad silny militarnie, ale też trwale uwikłany w konflikt. Oznacza to armię w stałej gotowości, przemysł zbrojeniowy pracujący na pełnych obrotach i społeczeństwo, dla którego wojna nigdy w pełni się nie kończy.
Dla Warszawy to zarówno szansa, jak i ryzyko. Silna Ukraina stanowi bufor oddzielający Polskę od Rosji. Państwo pogrążone w permanentnym napięciu bywa jednak nieprzewidywalne i podatne na kryzysy, które łatwo przelewają się przez granicę. Polska musi więc planować nie na miesiące zawieszenia broni, ale na dekady życia obok kraju w stanie ciągłej mobilizacji.
Izraelski model ma swoją cenę. To powszechny pobór, wysokie wydatki na obronę i gospodarka podporządkowana bezpieczeństwu. jeżeli Ukraina pójdzie tą drogą, przez lata pozostanie zależna od zachodniego wsparcia finansowego i wojskowego. W tym wsparciu Polska niezmiennie odgrywa jedną z głównych ról, ponosząc też część jego kosztów.
Pokój, którego może nie być
Słowa Hodgesa są prognozą, nie faktem. Ale amerykański generał od lat trafnie odczytywał kierunek tej wojny i jego głos się liczy. jeżeli ma rację, Europa Środkowa wchodzi w epokę, w której granica pokoju i wojny się zaciera. Pytanie, czy Polska jest gotowa na sąsiedztwo, które nie zna słowa „koniec", pozostaje otwarte.
Źródło: Polsat News









