Ukraina czci żołnierzy Hitlera. Szokujący pogrzeb

magnapolonia.org 5 hours ago

We Lwowie z honorami państwowymi pochowano Zenona Wrublewskiego – ukronazisty, który służył w 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien”, był członkiem OUN oraz UPA. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz, wojska, organizacji kombatanckich i środowisk szowinistycznych. Ceremonię zorganizowano między innymi przed lwowskim ratuszem, a zmarłego pochowano na Cmentarzu Łyczakowskim. Oficjalna strona Lwowskiej Rady Obwodowej przedstawiała go jako uczestnika „ukraińskiej walki narodowowyzwoleńczej”.

Ukraina oficjalnie czci i honoruje żołnierzy Hitlera. To wydarzenie powinno być dla Polski poważnym ostrzeżeniem. Po raz kolejny pokazuje bowiem, iż kult ludzi związanych z formacjami współpracującymi z III Rzeszą nie jest na Ukrainie wyłącznie marginesem czy prywatną fanaberią skrajnych środowisk. Otrzymuje on oprawę publiczną i akceptację przedstawicieli struktur państwowych.

  1. Dywizja Waffen-SS „Galizien” była formacją utworzoną przez Niemców w 1943 roku. Samo SS zostało uznane przez Trybunał Norymberski za organizację zbrodniczą. Oczywiście nie oznacza to, iż każdemu pojedynczemu członkowi dywizji można automatycznie przypisać każdą zbrodnię popełnioną przez SS. Nie zmienia to jednak podstawowego faktu: była to formacja Waffen-SS, walcząca po stronie III Rzeszy.

Tymczasem na Ukrainie jej byli członkowie bywają przedstawiani nie jako ludzie uwikłani w sojusz z hitlerowskimi Niemcami, ale jako bohaterowie ukraińskiej walki o niepodległość. W 2020 roku w Iwano-Frankiwsku z honorami pochowano weterana „Galizien” Mychajło Mułyka. W ceremonii uczestniczyli przedstawiciele władz miasta i obwodu, duchowieństwo, a w procesji pojawili się ludzie w mundurach Waffen-SS „Galizien”. Wcześniej, w 2018 i 2019 roku, pod Lwowem odbywały się uroczyste pochówki szczątków członków dywizji, również z udziałem przedstawicieli władz.

Jeszcze bardziej wymowny jest przypadek samego Wrublewskiego. W 2025 roku został on objęty procesem rehabilitacyjnym prowadzonym przez ukraińską Narodową Komisję ds. Rehabilitacji. Rok później pochowano go z honorami we Lwowie. Mamy więc ciąg zdarzeń, w którym człowiek związany z Waffen-SS najpierw zostaje objęty państwowym mechanizmem rehabilitacji, a następnie jego pogrzeb otrzymuje publiczną, państwową oprawę.

To nie jest już wyłącznie kwestia tego, jak jakaś rodzina chce wspominać swojego przodka. o ile w uroczystościach uczestniczą przedstawiciele władz, o ile zmarły jest żegnany w przestrzeni publicznej, o ile jego biografia zostaje wpisana w oficjalną narrację o walce narodowowyzwoleńczej, państwo bierze odpowiedzialność za przekaz, jaki z tego wynika. Przekaz ten jest wyjątkowo niebezpieczny: człowiek, który służył w formacji Waffen-SS, został przedstawiony przede wszystkim jako bohater.

Dla Polski jest to szczególnie oburzające. W pamięci o II Wojnie Światowej nie można wymazać faktu, iż formacje ukraińskich nazistów oraz związani z nimi ludzie uczestniczyli w zbrodniach na polskiej ludności cywilnej. Symbolem tych wydarzeń pozostaje między innymi Huta Pieniacka, gdzie w lutym 1944 roku dokonano masakry mieszkańców wsi. W działaniach uczestniczyli żołnierze SS „Galizien” oraz formacje banderowskie. A jednak we Lwowie człowiek związany z SS „Galizien” i UPA był żegnany przez przedstawicieli władz, wojska i organizacji społecznych jako uczestnik narodowej walki o niepodległość.

Trudno o bardziej jaskrawy przykład rozdźwięku między pamięcią o ofiarach a pamięcią o ich sprawcach. Niestety współczesne państwo ukraińskie nie stawia wystarczająco wyraźnej granicy między upamiętnianiem ukraińskiego ruchu niepodległościowego a gloryfikacją ludzi związanych z nazistowskimi Niemcami.

I właśnie dlatego lwowski pogrzeb powinien być dla Europy sygnałem alarmowym. Nie mamy do czynienia wyłącznie z historią sprzed osiemdziesięciu lat. Mamy do czynienia ze współczesną polityką pamięci, w której żołnierz Waffen-SS jest chowany z honorami, a jego służba po stronie III Rzeszy zostaje przykryta opowieścią o „walce o wolną Ukrainę”.

Jeżeli Europa ma poważnie traktować pamięć o zbrodniach nazizmu, nie może udawać, iż tego problemu nie ma. Tym bardziej Polska nie powinna milczeć, gdy na jej wschodniej granicy ludzie związani z formacjami Waffen-SS są przedstawiani jako bohaterowie narodowi. Niestety, te oczywistości wciąż nie trafiają do polityków warszawskich z POPiS, którzy w 2022 roku założyli klapki na oczy w kwestii ukraińskiej. Są w stanie wyhodować nowego Hitlera, byleby tylko walczył z Rosją.

Polecamy również: 101-letni Polak walczy z Niemcami. przez cały czas nie odpuszcza!

Read Entire Article