Za sprawą Donalda Trumpa cały świat mówi dziś o Radzie Pokoju. Problem jednak w tym, iż na razie nikt nie wie, czym ma ona adekwatnie być. Prezydent USA nie przedstawił założeń ani kierunku działań. Wiemy tylko tyle, iż powstał organ, który "będzie robił wielkie rzeczy". Co również wymowne, krajów, które 22 stycznia podpisały akt założycielski w Davos, jest dużo mniej, niż zapowiadał wcześniej Trump.
Donald Tusk napisał o Karolu Nawrockim i Radzie Pokoju
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, Biały Dom utrzymuje, iż 35 państw wyraziło gotowość do udziału w Radzie Pokoju, jednak akt podpisało w czwartek – oprócz USA – "tylko" 19 krajów. Część zaproszonych rządów odmówiła, inne zwlekają z decyzją lub uzależniają ją od spełnienia konkretnych warunków.
Zabrakło także polskiego podpisu i o tym, iż tak będzie, wiedzieliśmy już w środę wieczorem. Karol Nawrocki po spotkaniu z Donaldem Trumpem w Davos przypomniał, iż jako prezydent jest strażnikiem konstytucji i reprezentuje państwo, ale każda międzynarodowa umowa musi przejść przez polski parlament i zostać zatwierdzona przez Radę Ministrów.
I choć Nawrocki uczestniczył w czwartkowej inauguracji Rady Pokoju, swojego podpisu nie złożył. Na to wszystko zareagował w mediach społecznościowych Donald Tusk. "W Davos zgodnie z rządową rekomendacją. Bezpieczeństwo Polski wymaga współpracy między prezydentem i premierem, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami" – napisał szef rządu na X.
Biorąc pod uwagę napięcia na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera od objęcia prezydentury przez Nawrockiego, trudno nie odnieść wrażenia, iż Tusk tym wpisem "pokazał, kto tu rządzi".
Tusk wbił szpileczkę Nawrockiemu?
Szef rządu wybił bowiem w swoim wpisie takie frazy jak "zgodnie z rządową rekomendacją", "zgodnie z konstytucyjnymi zasadami" czy "nasz stały osobisty kontakt w ostatnich dniach przyniósł dobre efekty".
Wygląda też na to, iż wpis Donalda Tuska widział już Karol Nawrocki. Na popołudniowym briefingu z polskimi mediami prezydent wyraźnie zaznaczył, iż niepodpisanie aktu założycielskiego Rady Pokoju było jego "osobistą decyzją". Dodał przy tym, iż jest to "ważny projekt prezydenta Donalda Trumpa".
Nawrocki przekonywał, iż z premierem był w kontakcie telefonicznym i wymieniali wiadomości, ale też odbił też piłeczkę. Stwierdził, iż rząd w tej kwestii nie podjął żadnych istotnych kroków i "spodziewał się czegoś innego" ze strony polskiego MSZ.
– Opinia jednego z wicedyrektorów jednego z departamentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych to trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa – powiedział Nawrocki. I dodał z ironią, iż reakcja MSZ przypomniała mu skecz Wojciecha Manna.






