Pogrzeb Łukasza Litewki rozpoczął się w środę (29 kwietnia) o godz. 13:30 w kościele parafii rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu. Mszę prowadził biskup sosnowiecki Artur Ważny. Ponieważ uroczystość miała charakter państwowy, wzięli w niej udział najważniejsi politycy w kraju.
Gest Tuska, Nawrockich i Czarzastego pokazał ich klasę
I tak w kościele obok siebie usiedli: premier Donald Tusk, para prezydencka, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Gdy przyszedł czas na "przekazanie sobie znaku pokoju" wszyscy wyciągnęli do siebie dłonie.
Podczas obrzędów w kościele wydarzyło się jeszcze kilka poruszających momentów. Karol Nawrocki uhonorował pośmiertnie Łukasza Litewki Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie przekazał na ręce jego ojca.
Odczytano także list od rodziców posła. "Synku, syneczku drogi... żegnamy się dzisiaj z tobą. Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców stojących nad trumną własnego dziecka. To nie tak miało być" – usłyszeliśmy.
Krótkie, ale chwytające za serce przemówienie wygłosił także Włodzimierz Czarzasty, czyli lider ugrupowania, do którego należał zmarły polityk.
– Potrafił (Łukasz Litewka – przyp. red.) zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach, choćby po śmierci. Ludzie go kochali i mu wierzyli. Widzieli w nim szansę na ratunek. Jak nikt nie mógł pomóc, wierzyli, iż Łukasz pomoże. Często był ostatnią szansą na ich życie. Mało jest takich ludzi – mówił marszałek Sejmu.













