Premier Donald Tusk powiedział 1 września na Westerplatte, iż nadchodząca jesień i zima mogą przesądzić o niepodległości Ukrainy oraz bezpieczeństwie Polski i wolnego świata. Wezwał, by nie powtórzyć błędów sprzed II wojny światowej. Dla Polaków stawką są realne zdolności obronne państwa, nie sama rocznicowa retoryka.
Ostrzeżenie podczas rocznicowych obchodów
Donald Tusk zabrał głos na Westerplatte podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. Premier ocenił, iż najbliższe miesiące, szczególnie jesień i zima, mogą mieć zasadnicze znaczenie dla niepodległości Ukrainy, bezpieczeństwa Polski i całego wolnego świata. Jak relacjonuje OKO.press, szef rządu przestrzegał również przed powtórzeniem błędów, które poprzedziły katastrofę 1939 roku.
Westerplatte narzuca powagę. To właśnie ostrzał polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” stał się jednym z pierwszych aktów wojny rozpoczętej 1 września 1939 roku. Rocznicowe przemówienie premiera dotyczyło więc współczesnego zagrożenia, ale zostało wygłoszone w miejscu, które przypomina cenę politycznej krótkowzroczności i osamotnienia państwa.
Historia wymaga konkretu
Słowa o niepowtarzaniu dawnych błędów są słuszne. Same słowa jednak Polski nie obronią. Państwo potrzebuje silnej armii, własnych zdolności produkcji uzbrojenia, odpornych granic i dyplomacji, która umie budować sojusze bez oddawania narodowej podmiotowości. Każdy z tych elementów powinien być rozliczany przez obywateli w kategoriach działania, kosztu oraz wyniku.
W tym samym miejscu prezydent Karol Nawrocki upomniał się o niemieckie reparacje i wzmocnienie polskiej armii. Oba wątki łączy odpowiedzialność państwa za ciągłość pamięci i bezpieczeństwo przyszłych pokoleń. Polska nie może wybierać między pamięcią historyczną a skuteczną obroną. Jedna powinna wzmacniać drugą.
Ukraina i polski interes narodowy
Rosyjska agresja na Ukrainę pozostaje bezpośrednim wyzwaniem dla bezpieczeństwa naszej części Europy. Nie oznacza to jednak zgody na politykę prowadzoną bez rachunku polskich kosztów i korzyści. Pomoc dla walczącej Ukrainy musi iść w parze z rozbudową własnego potencjału, ochroną polskich obywateli oraz twardym stawianiem spraw historycznych i gospodarczych. Taki jest sens państwowego realizmu.
Wcześniejsze wystąpienie Tuska na Campusie pokazało, jak chętnie premier przenosi spór o bezpieczeństwo na grunt partyjny. Na Westerplatte poprzeczka jest wyżej. To miejsce zobowiązuje do języka wspólnoty państwowej i do decyzji, które przetrwają jedną kadencję.
Polacy mają prawo żądać odpornego państwa
Najbliższa jesień i zima rzeczywiście mogą przynieść kolejne próby dla Ukrainy i całego regionu. Z perspektywy Polaków najważniejsze pytanie brzmi jednak praktycznie: czy rząd wykorzystuje czas na zwiększenie zapasów, rozwój przemysłu obronnego i przygotowanie infrastruktury krytycznej? Obywatel ma prawo znać odpowiedź, bo to on ponosi koszty polityki bezpieczeństwa i to jego rodzina odczuje skutki ewentualnych zaniedbań.
Westerplatte nie jest dekoracją do przemówień. Jest zobowiązaniem do tego, by Polska była zdolna bronić własnego terytorium, samodzielnie oceniać zagrożenia i rozsądnie korzystać z sojuszy. jeżeli ostrzeżenie premiera ma mieć ciężar, musi zostać przełożone na mierzalne decyzje państwa.
Źródło: OKO.press
Źródło: OKO.press













