Donald Tusk powiedział 13 sierpnia, iż rząd przez cały czas analizuje podatek cyfrowy, ale relacje z USA są dla Polski najważniejsze. Premier chce też poznać stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego. Wniosek jest prosty: państwo powinno opodatkować gigantów technologicznych, ale nie wolno robić tego w sposób, który osłabi bezpieczeństwo i inwestycje.
Rząd analizuje, biznes czeka
Donald Tusk powiedział 13 sierpnia, iż rząd przez cały czas analizuje podatek cyfrowy, ale relacje z USA są dla Polski najważniejsze. Premier chce też poznać stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego. Wniosek jest prosty: państwo powinno opodatkować gigantów technologicznych, ale nie wolno robić tego w sposób, który osłabi bezpieczeństwo i inwestycje.
Jak podał Bankier.pl za PAP, premier mówił o sprawie podczas czwartkowej konferencji prasowej. W tle jest spór o to, czy Polska ma wprowadzać specjalną daninę od wielkich platform cyfrowych, w dużej części amerykańskich, oraz jak uniknąć konfliktu z Waszyngtonem. Tusk nie ogłosił gotowego projektu. Zasygnalizował ostrożność i potrzebę politycznej konsultacji z Pałacem Prezydenckim.
To typowy punkt, w którym tania publicystyka zawodzi. Łatwo krzyknąć, iż wielkie korporacje mają płacić. Mają. Polska nie może być rynkiem, na którym globalni gracze zarabiają ogromne pieniądze, a realne ciężary zostają na krajowych firmach i obywatelach. Ale państwo poważne liczy także skutki uboczne: ceny usług, inwestycje, technologie, reakcję USA i pozycję Polski w rozmowach o bezpieczeństwie.
Podatek cyfrowy i suwerenność gospodarcza
Spór o podatek cyfrowy dotyka sedna suwerenności gospodarczej. jeżeli polski sklep, producent czy wydawca płaci podatki w kraju, a cyfrowy gigant potrafi przesuwać zyski przez międzynarodowe struktury, mamy nierówne boisko. Państwo ma prawo to porządkować. Więcej: ma taki obowiązek wobec polskich przedsiębiorców.
Dlatego wcześniej pisaliśmy, iż podatek cyfrowy wraca jako test dla państwa i rynku. Sens tej sprawy nie polega na lewicowej niechęci do bogatych firm. Polega na obronie uczciwej konkurencji, narodowej bazy podatkowej i zdolności finansowania własnych potrzeb bez wiecznego zadłużania obywateli.
Jest jednak różnica między suwerennością a gestem dla konferencji prasowej. Źle napisany podatek może zostać przerzucony na polskich użytkowników i przedsiębiorców. Platformy nie są organizacjami charytatywnymi. o ile koszt regulacji da się przenieść na reklamodawców, sklepy internetowe, twórców i konsumentów, to właśnie oni dostaną rachunek.
USA to sojusznik, nie księgowy polskiego fiskusa
Ostrożność wobec relacji z USA jest racjonalna, ale nie może oznaczać rezygnacji z podmiotowości. Polska potrzebuje Ameryki w sprawach bezpieczeństwa, technologii i odstraszania Rosji. To fakt. Jednocześnie żaden sojusznik nie powinien decydować, czy Rzeczpospolita ma prawo prowadzić własną politykę podatkową.
Właściwa odpowiedź powinna być chłodna: negocjować, liczyć, zabezpieczać interes polskich firm i rozmawiać z Waszyngtonem bez kompleksów. Nie chodzi o udawanie mocarstwa. Chodzi o to, by Polska nie zachowywała się jak petent. Twardy realizm narodowy polega właśnie na tym, iż widzi się jednocześnie pieniądze, bezpieczeństwo i układ sił.
W tym sporze warto wrócić do podstawowej zasady: kapitał ma narodowość. Amerykańskie platformy bronią swoich interesów. Amerykańska dyplomacja także. Polska klasa polityczna powinna bronić interesów polskich, zamiast raz ulegać modzie na regulowanie wszystkiego, a raz bać się własnego cienia.
Prezydent w roli bezpiecznika
Wątek Karola Nawrockiego jest istotny. o ile rząd chce wprowadzać rozwiązanie podatkowe o skutkach międzynarodowych, musi brać pod uwagę podpis prezydenta i możliwość weta. To element normalnej architektury państwa, a nie przeszkoda w sprawowaniu władzy. Dobrze, gdy taka sprawa nie jest przepychana na siłę w gabinetach jednej koalicji.
Dla Polaków najważniejsze jest, aby wynik tej debaty nie był kolejną daniną ukrytą w cenach usług i reklam. Podatek cyfrowy ma sens tylko wtedy, gdy wzmacnia polski budżet, nie dusi krajowych firm, nie podnosi kosztów zwykłym użytkownikom i nie rozbija kluczowego sojuszu. Rząd Tuska powinien więc przestać dryfować między zapowiedziami ministrów a dyplomatycznym strachem. Albo pokaże projekt i rachunek skutków, albo przyzna, iż sprawa była politycznym hasłem bez zaplecza.
Źródło: Money.pl, Bankier.pl, PAP.
Źródło: Money.pl




![The Right Isn't Playing to Win in 2027, but to Reshape Policy for the Next 15–20 Years [INTERVIEW]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=420;0;448;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/08/ZAT260705_015891.jpg)







