Na Ukrainie doszło do kolejnego poważnego kryzysu na szczytach ukraińskich organów ścigania. Prokurator generalny Rusłan Krawczenko podpisał zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Semena Krywonosa, szefa Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU), a następnie w środku nocy opuścił kraj. W tle znajduje się wielowątkowa operacja antykorupcyjna dotycząca ochrony oszukańczych call center oraz ponownie narastający konflikt pomiędzy kliką Zełenskiego i najważniejszymi ukraińskimi instytucjami odpowiedzialnymi za walkę z korupcją.
W Kijowie wybuchła kolejna, gigantyczna afera korupcyjna, która wywołała polityczne trzęsienie ziemi. Według źródeł „Ukraińskiej Prawdy” prokurator generalny Rusłan Krawczenko uciekł za granicę około godziny 2:30 w nocy z 13 na 14 września, korzystając ze służbowego samochodu. Jako podstawę wyjazdu wskazał „zagraniczną delegację”. Pierwotnie informowano o jego podróży na Litwę.
Sam Krawczenko potwierdził, iż przebywa poza Ukrainą. Tłumaczy, iż jest to zaplanowana podróż służbowa, podczas której zamierza spotykać się z zagranicznymi partnerami i przedstawiać im swoją ocenę sytuacji w ukraińskich organach antykorupcyjnych. Według niego NABU i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO) uzyskały zbyt duży, niekontrolowany wpływ, który ma stwarzać zagrożenie dla praworządności i funkcjonowania państwa.
Tuż przed wyjazdem Krawczenko poinformował, iż podpisał zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa NABU Semena Krywonosa. Dokument, liczący ponad 30 stron, dotyczy m.in. zarzutów związanych z fałszowaniem dokumentów. Krawczenko wskazuje na wydarzenia z 2008 roku oraz zarzuca Krywonosowi m.in. wykorzystanie fikcyjnej adopcji.
NABU odrzuca te oskarżenia. Biuro przekazało, iż Krywonos nie otrzymał formalnie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a zarzuty Krawczenki uważa za element publicznej, a nie prawidłowo przeprowadzonej procedury. NABU i SAPO zaprzeczają również, aby podczas operacji „Kartagina” przejęły materiały z postępowań dotyczących własnych pracowników.
Konflikt ma jednak znacznie głębsze podłoże. Już na początku września Krawczenko złożył rezygnację ze stanowiska. Stało się to w związku z operacją „Kartagina”, prowadzoną przez NABU i SAPO. Śledztwo dotyczyło podejrzeń, iż osoby związane z ukraińskimi organami państwowymi miały zapewniać ochronę funkcjonującym na dużą skalę oszukańczym call center.
Według informacji ujawnianych w związku ze śledztwem chodziło o system, w ramach którego przestępcze centra telefoniczne miały działać pod ochroną osób posiadających wpływy w strukturach państwowych. Śledczy mieli zabezpieczyć m.in. duże sumy pieniędzy. Krawczenko zaprzeczał własnemu udziałowi w jakichkolwiek nielegalnych działaniach. Jednocześnie NABU i SAPO przedstawiają jego późniejsze działania jako próbę uderzenia w niezależność instytucji antykorupcyjnych.
W ten sposób ukraiński aparat państwowy znalazł się w sytuacji bezprecedensowej: prokurator generalny oskarża szefa instytucji powołanej do walki z korupcją, podczas gdy ta sama instytucja prowadziła wcześniej działania dotyczące otoczenia prokuratora generalnego. Co ciekawe, w konflikt zdecydowanie wmieszał się sam Wołodymyr Zełenski. Prezydent zwrócił się do parlamentu o pilne wyrażenie zgody na odwołanie Krawczenki. Ukraiński parlament rozpoczął już procedurę w tej sprawie, a komisja parlamentarna zarekomendowała przyjęcie wniosku o zgodę na jego zwolnienie.
Zełenski jednoznacznie stwierdził, iż dla prokuratora generalnego adekwatnym rozwiązaniem jest odejście ze stanowiska. Stanowisko to jedno, ale ucieczka za granicę to zupełnie inna sprawa. Wygląda na to, iż nie chodzi tylko o obawę przed niesprawiedliwym procesem, ale po prostu obawą o własne życie. To prawdopodobnie jest zagrożone ze strony siepaczy reżimu.
Cała sprawa jest szczególnie kłopotliwa dla Kijowa także z innego powodu. Ukraina od lat przedstawia walkę z korupcją jako jeden z fundamentów reform państwa i integracji z Zachodem. Niezależność NABU i SAPO ma być jednym z dowodów, iż ukraińskie instytucje są zdolne do ścigania korupcji również wśród ludzi znajdujących się na najwyższych szczeblach władzy. Tymczasem kolejny skandal pokazuje, jak głęboki jest problem.
Tym razem konflikt dotyczy bezpośrednio prokuratora generalnego, szefa NABU i kierownictwa SAPO. Padają wzajemne oskarżenia o nadużycia, manipulowanie postępowaniami, przejmowanie materiałów śledztw i próbę ograniczenia niezależności instytucji antykorupcyjnych. Jednocześnie jeden z najważniejszych ukraińskich urzędników opuszcza kraj w środku nocy, tłumacząc wyjazd oficjalną delegacją. Nie oznacza to oczywiście, iż wszystkie stawiane zarzuty zostały już udowodnione. Na tym etapie mamy do czynienia z trwającymi postępowaniami i ostrym konfliktem pomiędzy instytucjami państwa.
Nie sposób jednak nie zauważyć szerszego obrazu. To kolejny przypadek, gdy podejrzenia dotyczą osób znajdujących się bardzo wysoko w ukraińskiej strukturze władzy, a jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów całej historii staje się kwestia wyjazdu za granicę osoby stojącej na czele prokuratury, która nie czuje się w kraju Bandery i Szuchewycza bezpiecznie.
Dla banderowskiego reżimu, które zabiega o kolejne miliardy dolarów i euro zachodniej pomocy, a jednocześnie chce przekonać swoich partnerów, iż skutecznie reformuje wymiar sprawiedliwości i walczy z korupcją, jest to wyjątkowo poważny problem wizerunkowy. Ukraińskie władze po raz kolejny muszą odpowiadać na pytanie, czy zasady walki z korupcją rzeczywiście obowiązują wszystkich – również ludzi znajdujących się na samym szczycie państwowej hierarchii. Fakt, iż w tle kolejnego skandalu pojawia się wyjazd wysokiego rangą urzędnika poza granice kraju, z pewnością tego obrazu nie poprawia.
Polecamy również: ZUS będzie dopłacał do emerytur Brazylijczyków









![W środku nocy pędził przez miasto, uszkodził auto na znaku drogowym i uciekł [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Plac-Grunwaldzki-efekt-nocnego-rajdu-ulicami-miasta-2026.09.15-2.jpg)




