Izrael oraz palestyński Hamas zgodziły się na przyjęcie planu pokojowego, a jednym z jego elementów jest powołanie Rady Pokoju. Organ ma być nadzorowany przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Zaproszenia do dołączenia do Rady Pokoju mieli otrzymać przedstawiciele blisko 60 krajów. Kreml potwierdził, iż jednym z nich jest Władimir Putin.
Donald Trump zaprosił Władimira Putina do Rady Pokoju
Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, poinformował opinię publiczną, iż Władimir Putin otrzymał od USA zaproszenie do uczestnictwa w Radzie Pokoju.
– Tak, prezydent Putin również otrzymał zaproszenie kanałami dyplomatycznymi do udziału w tej Radzie Pokoju. w tej chwili analizujemy wszystkie szczegóły tej propozycji i mamy nadzieję skontaktować się ze stroną amerykańską, aby wyjaśnić wszystkie niuanse – mówił w odpowiedzi na pytanie dziennikarza propagandowej rosyjskiej agencji Tass.
W swojej wypowiedzi Pieskow zaznaczył, iż w tej chwili trwa analiza "wszystkich szczegółów tej propozycji".
W komitecie wykonawczym Rady Pokoju mają zasiąść sekretarz stanu USA Marco Rubio, zięć Trumpa – Jared Kushner, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, a także specjalny wysłannik prezydenta Stanów Zjednoczonych – Steve Witkoff.
Zaproszenia do Rady Pokoju, jak podaje portal TengriNews, mieli otrzymać i przyjąć m.in. przedstawiciele Kazachstanu, Węgier, Argentyny, Turcji, Pakistanu, Jordanii, Egiptu, Kataru oraz Włoch. Medium informuje, iż jak dotąd wśród niepotwierdzonych
Czym będzie się zajmować Rada Pokoju?
Rada Pokoju ma być międzynarodowym organem, który ma zajmować się zarządzaniem zniszczoną przez wojnę Strefą Gazy. Na jej czele ma stanąć Donald Trump, który kilka dni temu ogłosił na portalu Truth Social:
"To wielki zaszczyt móc ogłosić, iż utworzona została Rada Pokoju. Jej skład zostanie niedługo ogłoszony, ale mogę z całą pewnością stwierdzić, iż jest to najwspanialsza i najbardziej prestiżowa rada, jaka kiedykolwiek zebrała się w jakimkolwiek czasie i miejscu. Dziękuję za uwagę".
Według dziennika "Financial Times" amerykańscy urzędnicy zaproponowali, by organ zajmował się nie tylko zarządzaniem Strefą Gazy, ale również innymi światowymi konfliktami. Jak twierdzi medium, powołując się na jedną z osób znających ten pomysł, w środowisku administracji prezydenta USA Rada Pokoju uchodzi za "potencjalny substytut ONZ, (...) rodzaj równoległego, nieoficjalnego organu zajmującego się konfliktami również poza Gazą".
Organ ten miałby podejmować decyzje większością głosów (każdemu krajowi przysługiwałby jeden głos). Następnie decyzje miałyby być akceptowane przez przewodniczącego. Ponadto w projekcie zawarto zapis, według którego każdy kraj miałby być członkiem Rady Pokoju przez nie więcej niż trzy lata od wejścia statutu w życie, a o ewentualnej odnowie członkostwa decydowałby przewodniczący.













