Sytuacja na Bliskim Wschodzie od lat spędza sen z powiek wielu politykom. Według publicysty Konstantyna Geberta w ostatnim czasie w regionie nastąpiła "duża zmiana układu sił", na czym najbardziej stracił Iran. Ekspert wyraził jednak nadzieję, iż nie dojdzie do ataku USA na ten kraj. - Nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym, która na taki atak by pozwalała - stwierdził w Polsat News.
Trump zaatakuje Iran? "Nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym"

- Jest bardzo duża zmiana układu sił na Bliskim Wschodzie. (...) Najistotniejszą zmianą nie jest wzrost potęgi militarnej Izrael, tylko spektakularna klęska Iranu - powiedział w programie "Najważniejsze Pytania" publicysta Konstanty Gebert.
"Iran pozostaje bardzo potężnym państwem"
Według niego "Iran opierał swoją siłę militarną na dwóch zestawach czynników". - Jednym z nich było własne uzbrojenie i program nuklearny, który nigdy nie doprowadził do budowy bomby atomowej, natomiast działał od strony psychologii zastraszania atomowego, a drugim były organizacje sprzymierzone z Iranem, czyli Hezbollah w Libanie, reżim Asada i Hamas w Gazie - stwierdził.
- Innymi słowy strategia Iranu opierała się na założeniu, iż Izrael może się angażować w jakieś konflikty z Iranem, ale świadomość, iż w wypadku pełnoskalowej wojny zostałby zaatakowany przez Hamas, Hezbollah i Syrię, ograniczała możliwość izraelskiej odpowiedzi na irańskie działania - wyjaśnił.
- Tymczasem okazało się, iż wszyscy sojusznicy Iranu ponieśli klęskę. Spektakularną klęskę militarną poniósł Hamas, spektakularną klęskę poniósł również Hezbollah, reżim Asada został obalony, a Izraelczycy zlikwidowali irański program obrony przeciwrakietowej. Wtedy okazało się, iż Iran nie nie jest w stanie realizować swoich gróźb.
Ekspert przestrzega jednak przed lekceważeniem Iranu. - Iran pozostaje bardzo potężnym państwem i należy mieć nadzieję, iż Amerykanie go nie zaatakują, bo nie istnieje żadna podstawa w prawie międzynarodowym, która na taki atak by pozwalała - podkreślił.
Według niego taką podstawa do ataku nie są choćby argumenty Izraela, iż Iran rozwijając swój program nuklearny jest dla nich zagrożeniem egzystencjonalnym. - W świetle prawa międzynarodowego to nie jest wystarczający powód, by rozpoczynać działania - dodał.
"Haniebne i karygodne". Ekspert o słowach Trumpa
Przypomniał, iż w ubiegłym roku, po kolejnym zaognieniu sytuacji, Izraelczycy przekonywali Amerykanów, żeby nie uderzyli właśnie dlatego, iż "otwarcie nowego frontu z Iranem dramatycznie skomplikowałoby i tak bardzo skomplikowaną sytuację".
Ekspert stwierdził, iż Amerykanie nie powinni również reagować na protesty w Iranie. Przypomniał, iż oficjalne źródła reżimowe mówią o 3300 zabitych, natomiast opozycja mówi o choćby 30 000 ofiar.
- Rzeź, jaką popełnił reżim Ajatollahów na ulicach irański miast jest katastrofalna i haniebna. To pozbawiło ten reżim raz na zawsze legitymizmu, ale nie chciałbym żyć w świecie, w którym państwa decydują o ataku na inne państwo, dlatego iż polityka wewnętrzna tego państwa im się nie podoba - wyjaśnił.
- Te słowa Trumpa do protestujących Irańczyków, iż wytrwajcie, odsiecz jest w drodze, są czymś haniebnymi i karygodnym - ocenił.
Przypomniał słowa prezydenta USA Georgea H.W. Busha podczas I wojny w Zatoce Perskiej, które sprawiły, iż przeciwko Saddamowi Husajnowi powstali i Kurdowie i sunniccy Arabowie i oba powstania zostały krwawo stłumione, bo Amerykanie nie interweniowali.
- Nie wolno robić takich rzeczy. Amerykańska interwencja mogłaby osłabić reżim Ajatollahów, ale nie da się przeprowadzić zmiany reżimu z powietrza. A Iran to jest ogromne państwo, w którym mieszka 90 milionów ludzi - podkreślił.
"Interwencja wojskowa z zewnątrz w niczym w tym nie pomoże"
Według niego, niezależnie od tego, co Irańczycy myślą o swoim reżimie, bardzo wątpliwe jest, iż entuzjastycznie powitaliby obcy najazd innego państwa.
- Nie bardzo również wiadomo, co miałoby obecny reżim zastąpić. Pomysł, żeby syn obalonego szacha Reza Pahlaw wrócił na tron wzbudził pewien entuzjazm w Iranie, bo jest to jedyna postać, która odpowiada na wyobrażenia o tym, jak może wyglądać zmiana. Ale jest to przywódca całkowicie niesprawdzony, nie wiadomo, czy się cieszy jakimś rzeczywistym poparciem - stwierdził.
Jak ocenił, "rozpaczliwą sytuację w Iranie będą więc musieli jakoś rozwiązać sami Irańczycy". - Interwencja wojskowa z zewnątrz w niczym w tym nie pomoże - powiedział.
- Należy sądzić, iż ten reżim istotnie dogorywa. Pamiętajmy, iż Republika Islamska istnieje już dłużej niż istniała PRL. Najbardziej prawdopodobna jest wewnętrzna zmiana władzy, w której Ajatollahów zastąpią dowódcy Gwardii Rewolucyjnej - stwierdził.
- Bardziej więc skłaniam się do opcji zmiany władzy z rąk Ajatollahów w stronę bardziej technokratycznego reżimu zarządzanego przez Gwardię Rewolucyjną, pod warunkiem, iż ich interesy ekonomiczne pozostałyby nienaruszone - podsumował.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni












