Trump z tragicznym sondażem i porażką na Florydzie. Czegoś takiego się nie spodziewał

natemat.pl 2 hours ago
Donald Trump dostał w jednym momencie dwa polityczne policzki. Sondaż pokazał spadek jego poparcia do najniższego poziomu od początku kadencji. Tego samego dnia Demokraci wygrali wybory do stanowej Izby Reprezentantów w okręgu obejmującym Mar-a-Lago, czyli rezydencję, którą ten wskazuje jako miejsce zamieszkania.


Każde z tych wydarzeń osobno nie przesądza jeszcze o wyniku wyborów połówkowych w listopadzie. Razem tworzą jednak obraz, iż prezydent słabnie na poziomie ogólnokrajowym, a Republikanie dostali niepokojący sygnał także z politycznie ważnego terenu wokół Palm Beach.

Sondaż Reuters/Ipsos daje Trumpowi najgorszy wynik od powrotu do władzy


W czterodniowym badaniu Reuters/Ipsos zakończonym 23 marca pozytywnie pracę Trumpa oceniło 36 proc. respondentów. Tydzień wcześniej było to 40 proc. Reuters podkreśla, iż szczególnie mocno pogorszyły się notowania prezydenta w sprawach gospodarczych i kosztów życia. Tylko 25 proc. badanych dobrze oceniło jego działania wobec rosnących kosztów utrzymania, a zaledwie 29 proc. pozytywnie oceniło jego zarządzanie gospodarką. Ipsos opisuje te wyniki jako efekt połączenia dwóch problemów, które dziś dominują w nastrojach Amerykanów: gospodarki oraz wojny i konfliktów zagranicznych.

To właśnie ten drugi element najmocniej ciąży dziś Trumpowi. Reuters/Ipsos pokazuje, iż 35 proc. Amerykanów popiera amerykańskie uderzenia na Iran, a 61 proc. jest im przeciwnych. Tydzień wcześniej proporcje wynosiły odpowiednio 37 proc. i 59 proc. Innymi słowy, sprzeciw wobec wojny nie tylko utrzymuje się na wysokim poziomie, ale jeszcze rośnie.

To istotne, bo Trump wracał do Białego Domu z obietnicą unikania "głupich wojen", a dziś musi tłumaczyć się z konfliktu, który uderza jednocześnie w jego wizerunek prezydenta silnego i w jego obietnicę poprawy sytuacji ekonomicznej zwykłych Amerykanów.

Najbardziej boli nie sama wojna, ale rachunek wystawiany przez ceny paliw


W sondażu wyraźnie widać, iż wojna z Iranem jest dla Białego Domu problemem głównie dlatego, iż przełożyła się na codzienne koszty życia. Od czasu uderzeń USA i Izraela na Iran 28 lutego skoczyły ceny paliw, a to właśnie koszty życia były jednym z centralnych tematów kampanii Trumpa w 2024 roku. Ipsos podało dodatkowo, iż 16 proc. badanych uważa gospodarkę, bezrobocie i miejsca pracy za najważniejszy problem kraju, a 14 proc. wskazuje już wojny i konflikty zagraniczne. W oczach wyborców oba wątki zaczynają się więc łączyć – polityka zagraniczna uderza po prostu w domowe budżety.

Dla Trumpa to szczególnie niebezpieczne, bo jego twardy elektorat wciąż w dużej mierze trzyma linię Białego Domu, ale choćby wśród republikanów rośnie niezadowolenie z polityki kosztów życia. Reuters odnotował, iż odsetek republikanów krytycznie oceniających działania Trumpa w tej sprawie wzrósł w tydzień z 27 proc. do 34 proc. To jeszcze nie bunt we własnej partii, ale znak iż lojalność wobec prezydenta nie wyłącza już rosnącego niepokoju o ceny paliw, rachunki i codzienne wydatki.

Drugi cios przyszedł z Florydy. I to z miejsca szczególnie symbolicznego


Równolegle z publikacją sondażu przyszła porażka Republikanów w wyborach specjalnych do stanowej Izby Reprezentantów Florydy. Nieoficjalne jeszcze wyniki Palm Beach County pokazują, iż demokratka Emily Gregory zdobyła 17 113 głosów, czyli 51,19 proc., a republikanin Jon Maples 16 316 głosów, czyli 48,81 proc. Różnica wyniosła 797 głosów. To wystarczyło, by przejąć okręg numer 87, obejmujący Mar-a-Lago, prywatną rezydencję Trumpa w Palm Beach.

Skala symboliczna tej porażki jest większa niż sam wynik. Wcześniej okręg reprezentował republikanin Mike Caruso, który wygrał tam w 2024 roku przewagą 19 punktów procentowych. Tym razem kandydat GOP przegrał mimo poparcia Trumpa. Prezydent jeszcze dzień wcześniej wzywał swoich zwolenników do mobilizacji i sam oddał głos w tej elekcji. Co więcej, zrobił to korespondencyjnie, choć publicznie od lat powtarza, iż głosowanie pocztą sprzyja oszustwom wyborczym.

Czy to już zapowiedź kłopotów Republikanów w listopadzie?


Na razie nie ma podstaw, by z jednego okręgu stanowego wyciągać wniosek o automatycznym załamaniu pozycji Republikanów przed wyborami połówkowymi. Floryda pozostaje stanem, w którym GOP przez cały czas kontroluje władzę wykonawczą i obie izby legislatury, a republikanie nie przegrali tam wyborów stanowych od 2018 roku.

Demokraci przedstawiają jednak wygraną jako dowód, iż wyborcy reagują na wzrost cen paliw i żywności oraz na zmęczenie polityką Trumpa. Tego typu wybory specjalne nie zawsze przekładają się wprost na wyniki wyborów połówkowych, ale dla obu partii są traktowane jak polityczne testy nastrojów. A ten test w Palm Beach dla Republikanów wypadł źle.

Read Entire Article