Berlaymont, sala Schumana. Stoły delegacji ustawione w wydłużoną elipsę. Żółty parkiet. Siedzę przy polskim stanowisku i kończę przygotowywać sprzeciw wobec EMFA do punktu „interventions”. Media należą do jurysdykcji krajowej; EMFA jest pozatraktatowe. Wiem, iż to będzie nieskuteczne.
Nie włożyłem słuchawek. Dwa metry ode mnie stoi młody Niemiec z ich delegacji, ręce w kieszeni, small talk z kimś z obsługi. Słyszę: „Mam nadzieję, iż ta integracja pójdzie gwałtownie i ci mali nie będą przeszkadzać.” Oglądam się. Dostrzegam koniec gestu w stronę polskiego stanowiska, między Portugalią a Rumunią.
To nie był pogląd. To była struktura. I pytanie, które z niej wyrasta, jest adekwatnym początkiem tego tekstu: w jakim języku można odpowiedzieć na takie zdanie, jeżeli jedynym dostępnym jest język wytworzony przez system, który je umożliwił?
Polecam: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-swirski-metajezyk-ktorego-nie-ma/









