Wielkanocny, wulgarny, wpis Donalda Trumpa w mediach społecznościowych wywołał wstrząs. Język prezydenta USA był w nim porażający, a sposób "dyplomacji" urągający głowie nie tylko najpotężniejszego państwa świata.
Przypomnijmy, chodzi o słowa z 5 kwietnia: "Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów, wszystko w jednym, w Iranie. Nigdy nie będzie czegoś takiego. Otwórzcie tę j**ną cieśninę [Ormuz – red.], wy cholerni szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. Chwała Allahowi".
Jak się okazało, to był dopiero początek. 7 kwietnia Donald Trump posunął się jeszcze dalej i w mediach społecznościowych ogłosił: "Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale najprawdopodobniej tak będzie".
Trump robi się coraz bardziej agresywny. Do tego od tygodni wysyła sprzeczne komunikaty – raz grozi eskalacją, raz mówi o porozumieniu z Iranem, znowu straszy albo w ogóle nie wiadomo, o co mu chodzi. Podaje nieprawdziwe informacje – np. twierdząc, iż USA i Iran odbyły owocne rozmowy, czemu Teheran całkowicie zaprzecza. Sieje chaos i przeraża coraz bardziej.
To zaś po raz kolejny wywołało wysyp spekulacji o stanie jego zdrowia.
Polscy lekarze: nie powinni publicznie oceniać zdrowia psychicznego polityków
"Chaotyczny. Nie potrafi kończyć zdań. Często zdezorientowany. Nielogiczny tok myślenia. Trudności w znajdowaniu słów. Objawy rozwijają się i stopniowo nasilają z upływem czasu. Prezydent wykazuje wszystkie oznaki demencji" – ocenił 5 kwietnia dr Vin Gupta, amerykański lekarz pulmonolog, ekspert zdrowia publicznego i komentator medyczny znany m.in. z występów w stacjach NBC News i MSNBC.
Jego diagnoza obiegła światowe media, ma tysiące komentarzy w internecie. Wszyscy widzą, iż Trump swoim zachowaniem przekracza kolejne granice. A zwykły człowiek po prostu chce wiedzieć, dlaczego najpotężniejszy prezydent świata zachowuje się tak, a nie inaczej.
W środowisku medycznym takie diagnozy budzą jednak sprzeciw.
– Lekarze, zwłaszcza psychiatrzy, nie powinni publicznie oceniać zdrowia psychicznego polityków. Mamy złe doświadczenia historyczne. Wiemy, jak ten arsenał jest ciągle używany do walki politycznej. Dlatego nie wypowiadam się w sprawie zdrowia psychicznego polityków. Niech lekarze zajmują się pomocą. To jest ich misja – reaguje w rozmowie z naTemat dr Marek Balicki, były minister zdrowia, lekarz.
– Działania Donalda Trumpa to sfera polityki. Mamy do tego odpowiednie instrumenty polityczne. Ale nie mieszajmy w to zdrowia. Zwłaszcza iż to rykoszetem stygmatyzuje osoby z doświadczeniem kryzysów psychicznych, które przez cały czas doświadczają dyskryminacji, nierównego traktowania. Tego typu etykiety w stosunku do polityków wpisują się w ten nurt stygmatyzacyjno-dyskryminacyjny – zwraca uwagę.
Andrzej Sośnierz, lekarz, były prezes NFZ i były poseł PiS (odszedł z partii), również krytykuje takie diagnozy.
– Jestem oburzony postawą lekarza. To jest żenujące. Niech pan doktor zajmie się swoim zawodem. Niech przeczyta kodeks etyki lekarskiej. I niech nie rozpowiada niesprawdzonych informacji. Takimi wypowiedziami bierze udział w polityce i wykorzystuje medycynę do celu politycznego. Lekarz absolutnie nie powinien tego robić. A jeżeli tak, to niech nie występuje jako lekarz tylko jako polityk – komentuje w rozmowie z naTemat.
Zaznacza, iż nie jest fanem Trumpa i nie jestem jego wrogiem. Z zaniepokojeniem patrzy na to, co się dzieje na świecie. – Moim zdaniem pan doktor postępuje nieetycznie. Niech leczy pacjentów, a nie komentuje. Panie doktorze, biały, kitel, słuchawki i do roboty! – komentuje.
Dr Gupta nie pierwszy raz sugerował jednak problemy Trumpa. Jesienią 2025 roku twierdził, iż – biorąc pod uwagę jego publiczne zachowanie – stan zdrowia prezydenta USA jest "powodem do zmartwień". Nie tylko zresztą dla niego.
Amerykański psycholog: Nie jest tym samym człowiekiem, co cztery tygodnie temu
Wcześniej demencję u Trumpa sugerował psycholog John Gartner, były profesor nadzwyczajny na Johns Hopkins University Medical School. Mówił o tym w 2024 i 2025 roku, a jego podejrzenia – oprócz chaotycznych wypowiedzi – wzbudził m.in. fakt, iż Trump pomylił imię żony: "Spójrzcie na Mercedes, jest całkiem niezła". Potem wskazywał m.in. na tzw. parafrazje fonemiczne, które mają zdarzać się Trumpowi, czyli przekręcanie wyrazów poprzez ich zamianę, czy ominięcie lub dodanie np. głosek.
Teraz także on zabrał głos w sprawie zdrowia Donalda Trumpa.
7 kwietnia w podcaście "The Daily Beast" Gartner stwierdził, iż prezydent USA od 2019 roku "wykazuje oznaki otępienia czołowo-skroniowego", iż jest stan pogarsza się i choćby teraz nie jest tym samym człowiekiem, co cztery tygodnie temu. To zaś ma to "niepokojące" konsekwencje dla świata.
Mówił też o tym, iż osoby takie tracą m.in. zdolność oceny sytuacji, wszelkie zahamowania oraz zdolność kontrolowania swojego zachowania. Mogą stać się agresywne. Tu jako przykład podał ostatnią, wulgarną, wypowiedź Trumpa, którą dodatkowo połączył ze "złośliwym narcyzmem" prezydenta USA.
Siniak na dłoni, zaczerwienienie na szyi, czyli domysły ws. zdrowia Trumpa
Donald Trump ma 79 lat. Temat jego zdrowia wraca jak bumerang od lat.
"Newsweek" pisał w 2018 roku: "Trump jest półanalfabetą. Jego mózg nie wykonuje koniecznych zadań". Tygodnik cytował Michaela Wolffa, autora książki o prezydencie USA pt. "Ogień i furia", który tak go podsumował: "Jakimś cudem wygrał prezydencki wyścig, ale jego mózg zdawał się niezdolny do wykonywania zadań koniecznych w nowej pracy. Nie potrafi planować, powiązać przyczyny ze skutkiem".
Teraz pod lupą znalazło się m.in. ostatnie orędzie Trumpa, w którym – jak ocenił "The Mirror" – prezydent USA gubił słowa i mówił niewyraźnie.
Poza tym tylko w obecnej kadencji publicznie analizowany był m.in. duży siniak na jego dłoni – który miał być efektem uderzenia w stół i przyjmowania aspiryny.
A także zaczerwienienie szyi. Zdjęcie krwiaka obiegło media w marcu i zrodziło szereg domysłów od ukrywania poważnej choroby, po teorie o skutkach skrajnego wycieńczenia organizmu. Dopiero osobisty lekarz prezydenta uciął spekulacje.
– Prezydent Trump na prawej stronie szyi stosuje bardzo popularny krem, który jest profilaktycznym środkiem do pielęgnacji skóry – wyjaśnił dr Sean Barbabella. Charakterystyczne zaczerwienienie miało być całkowicie normalną, choć widoczną reakcją na ten konkretny preparat.
Z kolei latem ubiegłego roku okazało się, iż Trump cierpi na przewlekłą niewydolność żylną.
Były premier Japonii: jeżeli powiesz mu: 'Mylisz się', wpada w złość
Jaki jest, każdy widzi. Beształ już Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu. Groził NATO i UE. Grenlandia, Kuba, Kanada, czy Meksyk – też mocno odczuły jego groźby. W przypadku Iranu najwyraźniej trafił na przeciwnika, który nie tylko nie zamierza mu ulec, ale nie bawi się też z nim w żadną dyplomację.
– Spotkałem się z Trumpem trzy razy. jeżeli powiesz mu: 'Mylisz się', wpada w złość. jeżeli powiesz: 'Mylisz się, pozwól, iż cię poprawię', od razu zaczyna krzyczeć. Po prostu nie można mówić takich rzeczy. Trzeba mu ciągle powtarzać: 'Tak, masz rację' – zdradził były premier Japonii Shigeru Ishiba (2024–2025). Jego słowa krążą dziś w mediach społecznościowych.
Oficjalnie prezydent USA jest w znakomitej formie.
Jego lekarz informował w 2025 i 2026 roku, iż prezydent cieszy się "doskonałym zdrowiem" i wykazuje "doskonałe funkcje poznawcze". W październiku 2025 roku dr Barbarella wskazał też, iż wiek kardiologiczny Trumpa jest o 14 lat niższy niż jego wiek metrykalny.
Pytania o zdrowie Joe Bidena
Donald Trump generalnie nie bardzo lubi temat swojego zdrowia. Po swoim wulgarnych wpisie w mediach społecznościowych był o to pytany podczas konferencji prasowej.
Dziennikarz AFP Danny Kent postanowił zapytać go, co odpowiedziałby krytykom, którzy twierdzą, iż należy zbadać stan jego zdrowia psychicznego. Prezydent USA odpowiedział, iż nie obchodzą go krytycy.
Sam jednak wielokrotnie komentował zdrowie prezydenta Joe Bidena.
Już trochę o tym zapomnieliśmy, ale poprzednikowi Trumpa również przypisywano demencję. Wytykano np., iż pomylił nazwiska Donalda Trumpa i Kamali Harris. Albo, mówiąc o prezydencie Ukrainy, powiedział "Putin". Zwolennicy Trumpa też sugerowali, iż gafy popełniane przez Bidena miały świadczyć o stanie jego zdrowia.






![Kompletnie pijana jechała samochodem bez dwóch opon. "Z pojazdu odpadały elementy" [ZDJĘCIA]](https://www.radiowroclaw.pl/img/articles/159585/wydCXd7Hqp.jpg)