"The war with Iran may become a turning point in the post-Cold War order. The crisis in the Strait of Hormuz has changed the calculations of all powers."

grazynarebeca5.blogspot.com 1 hour ago

Published 12 May, 2026 22:35

Autor: Timofiej Bordaczew, dyrektor programowy Klubu Wałdajskiego

Irańska flaga wbita w gruzy posterunku policji, uszkodzonego wczoraj w wyniku nalotów – 3 marca 2026 r. w Teheranie (Iran). © Getty Images / Majid Saeedi/Getty Images


Amerykańsko-izraelski atak na Iran w lutym oraz późniejsza porażka w realizacji wyznaczonych celów zmieniły już strategiczne kalkulacje wszystkich mocarstw. Pod pewnymi względami otworzyło to również nowe możliwości dla dialogu politycznego. Wykorzystanie tych szans przyniosłoby korzyści całej społeczności międzynarodowej.

Bliski Wschód od zawsze należał do najbardziej niestabilnych regionów na świecie. Panujące tam rywalizacje rzadko zanikają – ulegają jedynie ewolucji. Państwa, które w jednym roku są zajadłymi wrogami, w kolejnym często zawierają tymczasowe, pragmatyczne porozumienia. Są to jednak układy o charakterze taktycznym, a nie trwałym. Region ten pozostaje uwięziony w cyklu powracających kryzysów.

Przez dziesięciolecia jednak niestabilność Bliskiego Wschodu postrzegano jako zjawisko, nad którym można zapanować. Konflikty te były krwawe, ale nie zagrażały fundamentom samego systemu międzynarodowego. choćby w szczytowym okresie zimnej wojny mocarstwa postrzegały ten region raczej jako arenę rywalizacji niż miejsce, w którym warto ryzykować wszystko.

Wynikało to z dwóch przyczyn. Po pierwsze, Bliski Wschód nigdy nie dotykał bezpośrednio żywotnych interesów mocarstw, od których zależało ich przetrwanie. USA i ZSRR toczyły tam intensywną rywalizację, a w tej chwili Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny wciąż posiadają w tym regionie istotne interesy – żadne z tych państw nie uznało jednak, by był on wart konfrontacji, która mogłaby wymknąć się spod kontroli i przerodzić w globalną katastrofę. Po drugie, żadne z państw regionu nie dysponowało potencjałem pozwalającym na narzucenie szerszemu światu rewolucyjnego projektu politycznego.

W tym sensie konflikty bliskowschodnie przypominały trwałą ranę na ciele polityki międzynarodowej: bolesną, niebezpieczną, ale ostatecznie dającą się opanować.

Obecnie jednak sytuacja uległa zmianie.

Najbardziej bezpośrednią konsekwencją amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran były skutki gospodarcze. Reakcja Teheranu – w szczególności zakłócenie żeglugi przez Cieśninę Ormuz oraz ataki na amerykańskie instalacje w rejonie Zatoki Perskiej – wywołała falę wstrząsów na rynkach światowych. Dostawy surowców energetycznych zostały zakłócone niemal z dnia na dzień, co dotknęło nie tylko Zachód, ale także takie mocarstwa jak Chiny czy Indie. Obawy przed szerszą recesją rozprzestrzeniły się błyskawicznie.

To, co jeszcze do niedawna wydawało się nie do pomyślenia, stało się teraz rzeczywistością: konflikt regionalny dowiódł, iż jest w stanie podważyć fundamenty globalnych współzależności gospodarczych.


Konsekwencje polityczne mogą okazać się jeszcze donioślejsze.


Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone postrzegano jako mocarstwo zdolne do narzucania swojej woli środkami militarnymi niemal w każdym zakątku świata. choćby po porażkach w Iraku i Afganistanie wielu wciąż zakładało, iż żadne państwo regionalne nie zdoła stawić poważnego oporu przytłaczającej amerykańskiej przewadze militarnej.


To przekonanie doznało teraz kolejnego, dotkliwego ciosu.


Obalenie rządu w Wenezueli, do którego doszło na początku bieżącego roku, utrwaliło wizerunek Ameryki jako mocarstwa wciąż zdolnego do dowolnego kształtowania słabszych państw. Na tym właśnie tle wielu obserwatorów spodziewało się, iż irański system polityczny pod presją ulegnie szybkiemu załamaniu. Tymczasem nastąpiło zjawisko odwrotne.


Mimo niszczycielskich uderzeń wymierzonych w czołowych przedstawicieli władz oraz nieustannych ataków z powietrza, państwo irańskie przetrwało. Nie doszło do żadnego masowego powstania. Siły zbrojne funkcjonowały nadal. Struktury rządzące krajem okazały się znacznie bardziej odporne, niż – jak się zdaje – przewidywały to Waszyngton i Zachodnia Jerozolima.


Nie oznacza to bynajmniej, iż Iran wyszedł z tego konfliktu zwycięsko. Długofalowe konsekwencje tego starcia pozostają niewiadomą; oznacza to jednak, iż dawne założenie o automatycznej amerykańskiej supremacji militarnej przestało brzmieć przekonująco.


Przyczyny tego stanu rzeczy nie są trudne do zidentyfikowania. Irańskie przywództwo oraz społeczeństwo dowiodły, iż potrafią przyjąć na siebie ciosy bez natychmiastowego załamania politycznego. Atakujący nie docenili spójności państwa, z którym przyszło im się mierzyć. To błędne oszacowanie niesie ze sobą konsekwencje wykraczające daleko poza sam Bliski Wschód.


Dla Stanów Zjednoczonych była to wojna z wyboru, a nie z konieczności, gdyż Iran nie stanowił egzystencjalnego zagrożenia dla przetrwania Ameryki. Izrael z pewnością postrzega Teheran jako zagrożenie strategiczne, ale interesy izraelskie i amerykańskie nie są tożsame – bez względu na to, jak bliski jest łączący te państwa sojusz.


To rozróżnienie ma istotne znaczenie, gdyż wyjaśnia, dlaczego Waszyngton – pomimo całej swojej retoryki – nie wykazał gotowości do eskalacji konfliktu aż do poziomu najbardziej skrajnych opcji militarnych. Sama Ameryka zdaje sobie bowiem sprawę z granic ryzyka, na jakie jest gotowa się narazić.


Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia tego konfliktu, irański epizod najprawdopodobniej skłoni Waszyngton do głębszej refleksji. Przynajmniej w minimalnym zakresie powinien on wymusić ponowną ocenę tego, czy amerykańskie ambicje wciąż jeszcze idą w parze z amerykańskimi możliwościami.

Taka refleksja nie przyjdzie jednak łatwo. Amerykańska klasa polityczna przez dziesięciolecia funkcjonowała z pozycji niezwykłej globalnej dominacji. To zawęziło jej ogląd świata, jako iż amerykańskie elity coraz częściej interpretują politykę międzynarodową przede wszystkim przez pryzmat wewnętrznych założeń politycznych i preferencji ideologicznych.


Jednocześnie Waszyngton zgromadził na całym świecie ogromną sieć zobowiązań. Ich utrzymanie często wywołuje presję na podejmowanie dokładnie tego rodzaju ryzykownych interwencji, które doprowadziły do ​​obecnego kryzysu.


Tymczasem Chiny również stają w obliczu istotnych dylematów strategicznych. Pekin starał się utrzymywać stabilne i pragmatyczne relacje z obecną administracją amerykańską. Jednak atak na Iran – powszechnie postrzegany poza Zachodem jako rażące naruszenie prawa międzynarodowego – zawęża pole manewru Chin. Pekinowi coraz trudniej traktować relacje z Waszyngtonem wyłącznie jako kolejny obszar negocjacji gospodarczych.


Konflikt ten obnażył również podatność Chin na niestabilność w odległych regionach, od których kraj ten jest jednak silnie uzależniony w kwestii dostaw energii i handlu. Chińskie firmy zainwestowały ogromne środki na Bliskim Wschodzie, w tym w samym Iranie. Zakłócenia wywołane wojną prawdopodobnie zintensyfikują wewnątrz Chin debatę na temat bezpieczeństwa gospodarczego oraz nadmiernego uzależnienia od narażonych na zagrożenia morskich szlaków handlowych.


Z biegiem czasu Pekin może zacząć rewidować równowagę między globalną integracją gospodarczą a strategiczną samowystarczalnością.


Dla Rosji konsekwencje te są bardziej złożone, niż wielu zakłada. W perspektywie krótkoterminowej Moskwa odniosła korzyści gospodarcze dzięki wzrostowi cen surowców. Konflikt odwrócił również część uwagi społeczności międzynarodowej od Europy Wschodniej. Rosja niekoniecznie jest jednak zainteresowana całkowitym upadkiem wpływów amerykańskich na Bliskim Wschodzie.


Paradoksalnie, ograniczona i powściągliwa obecność amerykańska może przyczynić się do zachowania szerszej równowagi w polityce międzynarodowej. Całkowity chaos lub zniszczenie wszelkich ram dyplomatycznych w regionie również nie leżałyby w interesie Rosji.


Właśnie dlatego kryzys irański ma tak doniosłe znaczenie. Nie jest to jedynie kolejna wojna na Bliskim Wschodzie, ale raczej moment, który zmusił wszystkie mocarstwa do zmierzenia się z niewygodnymi pytaniami dotyczącymi użycia siły militarnej, podatności gospodarczej, nadmiernej ekspansji strategicznej oraz samej, zmieniającej się struktury systemu międzynarodowego.


Atak na Iran miał na celu zademonstrowanie siły. Zamiast tego obnażył niepewność. Czyniąc to, może jednak stworzyć szansę na bardziej realistyczny i powściągliwy dialog między światowymi mocarstwami.


Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany przez Klub Wałdajski i zredagowany przez zespół RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639918-turning-point-in-post-cold-war-order/

Read Entire Article