Wiela się mówi w Polszcze o tak zwanym przesmyku suwalski.

Ja to tam sie nie znam, mondrzejsze ode mnie w tym telewizorze się wypowiadajo.
One ciągle gadajo i gadajo...
Nawet książki jakowe napisali o tym i owym.

I tak se myśle, nie, iż ta Litwa przy Rosji to taka nie za duża jest, nie.
I iż zamiast zdobywać jakiś tam przesmyk i bjować kłócić sie z Polsko, to ja bym se zdobył całą... całą... całą.... calusieńkom Litwe, nie.

I jakby ta Litwa, nie, caluśko moja była, to wtedy ja bym se tam tory położył jakie nowe, albo asfalt, albo trase w powietrzu narysował i se po niej lotoł, nie?
I tak se myśle - o!
taka trasa bym se wymyślieł, nie: tak samiuśkim środkiem, nie

Albo taka - bardziej północno rubieżo, nie.

Albo tak fikuśno, nie, na cztery pentelki, nie.

Albo taka inna - też fikuśno, nie.
Tak swobodno, nie.

A wy co o tym myślita, nie??
Dobry pomysł?
Nie?