"The disintegration of the Alliance is now global"

grazynarebeca.blogspot.com 2 hours ago

autor: Tyler Durden

Autor...

Autor: Gregory Copley dla The Epoch Times,

W 2026 roku zachodnie uwagi skupiały się na tym, czy prezydent USA Donald Trump spełni swoją groźbę wycofania Stanów Zjednoczonych z NATO. Wschodnia i południowa uwaga skupiały się na tym, czy Organizacja Współpracy Szanghajskiej i sojusz BRICS w ogóle funkcjonują.

W konflikcie USA–NATO Trump może potrzebować bardziej złożonych politycznych manewrów, by doprowadzić do rozpadu sojuszu. Oczywiście mógłby wycofać amerykańskie wojsko z baz europejskich, ale Kongres w 2023 roku zatwierdził ustawodawstwo, które uniemożliwiłoby jakiemu prezydentowi wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO bez zgody Senatu lub aktu Kongresu. Inicjatywa ta jest prowadzona przez senatorów Tima Kaine'a (D-Va.) i, ironicznie, Marco Rubio (R-Fla.)—obecnie sekretarz stanu Trumpa—został włączony do corocznej ustawy o autoryzacji obrony narodowej podpisanej przez prezydenta Joe Bidena.

Być może bardziej realne jest, gdyby Trump opuścił niektóre aspekty wojskowego komponentu Sojuszu Północnoatlantyckiego, tak jak zrobił to prezydent Francji Charles de Gaulle, wycofując się z zintegrowanej struktury dowodzenia wojskowego NATO — ale nie z Sojuszu Północnoatlantyckiego — w 1967 roku. Inni członkowie NATO mogą sami pójść dalej, porzucić NATO i utworzyć nowy sojusz, ale to już inna kwestia.

Prawdziwe, choć jeszcze niezbadane, jest to, iż inne sojusze zostały zepchnięte na bok, ponieważ inicjatywy Trumpa i czas uczyniły je nieskutecznymi.

Do najważniejszych należą Organizacja Współpracy Szanghajskiej (SCO) oraz BRICS. Po drugie, nieformalny sojusz Quad przeciwko Chinom — Indii, Stanów Zjednoczonych, Japonii i Australii — cicho się rozluźnia.

SCO, która powstała w 2001 roku z porozumienia bezpieczeństwa Shanghai Five z 1996 roku, w tej chwili liczy 10 państw członkowskich, z których większość budzi podejrzenia wobec innych członków SCO. Miała zawierać klauzulę wzajemnego bezpieczeństwa, która wymagałaby od członków wspierania innych członków atakowanych z zewnątrz. Członkostwo w SCO obejmuje także Iran, a ten zapis okazał się niewykonalny, ponieważ wojny z Iranem trwają. SCO jest więc w tej chwili praktycznie nieoperacyjne, chyba iż jako pokaz kosztownej biurokracji.

Podobnie BRICS — który rozpoczął działalność Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA — został zaprojektowany, by obejść dominację USA w globalnych systemach handlowych poprzez znalezienie alternatyw dla handlu z użyciem dolara amerykańskiego. Członkostwo BRICS rozrosło się do 2026 roku do 10 państw, dodając Egipt, Etiopię, Iran, Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jednak nie zdołała zachwiać zdolności Stanów Zjednoczonych do kontrolowania i utrzymania globalnego reżimu sankcji wobec przywódców politycznych, którzy wykorzystywali dolara amerykańskiego w sposób uznany za niekorzystny dla interesów USA.

BRICS wprowadziła pewne nowe metody handlowe, które unikały użycia dolara amerykańskiego, ale kilka to osłabiło walutę amerykańską ani wzmocniło waluty członków BRICS. Ale to było do przewidzenia. To czasopismo już w 2008 roku omawiało koniec globalistycznych, międzynarodowych ram finansowania międzynarodowego łańcucha logistycznego opartego na dolarze amerykańskim. Omawiano powrót do dwustronności metod handlowych, w tym barteru i kontrahandlu, które choćby w latach 70. były normalną praktyką.

W ciągu ostatniego roku promotorzy BRICS — jako mechanizmu obronnego przeciwko Stanom Zjednoczonym — stali się niezdolni do stworzenia nowego systemu finansowania handlu. Proponowana waluta BRICS nie doszła do skutku; waluta Chin osłabiła do tego stopnia, iż jest prawie nie do handlu. I tak dalej.

W którym momencie administracja Trumpa jest gotowa dążyć do całkowitego rozbicia "przeciwstawnych walut", nie tylko proponowanej przez państwa BRICS nowej waluty, ale choćby euro i funta?

Czy to wszystko uratowało i wzmocniło dolara amerykańskiego? Domyślnie, tak; wciąż nie ma realnej alternatywy dla użycia waluty USA do dużego handlu światowego.

Ale czy Trump już zakończył swoje plany osłabienia, a może choćby całkowitego zrezygnowania z Organizacji Narodów Zjednoczonych? Z pewnością poruszył najważniejsze aspekty ONZ, które były silnie zależne od wpłat amerykańskich podatników. Sama ONZ staje się mniej istotna i mniej stanowcza; zajął skrajnie polaryzujące, lewicowe stanowisko w wielu kwestiach międzynarodowych, a jednocześnie był ignorowany przez Stany Zjednoczone i inne mocarstwa.

To z kolei uczyniło go mniej użytecznym dla Pekinu, który wszedł do ONZ 25 października 1971 roku, wypierając pierwotnego członka założycielskiego, Republikę Chińską, znaną również jako Tajwan. Chiny rozpoczęły wtedy długotrwałą kampanię wykorzystania agencji ONZ do celów politycznych. Więc niektóre anty-ONZ Trumpa działania były wyraźnie zaprojektowane jako działania przeciwko Chinom.

Jaki jest wpływ malejącej roli ONZ? Stała się mniej zaufana jako narzędzie bezstronnego mediowania konfliktów międzypaństwowych, co sprawia, iż jej Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) — którego Stany Zjednoczone nie są sygnatariuszem — również jest mniej zaufany. Próba wykorzystania MTK jako kluczowego organu do tworzenia "prawa międzynarodowego" z niczego została zdyskredytowana lub mniej wpływowa. Światowa Organizacja Handlu jest również coraz częściej pomijana, podobnie jak regionalne organy, takie jak ECOWAS w Afryce Zachodniej oraz Organizacja Państw Amerykańskich.

Na ile więc "porządek światowy oparty na zasadach" był dziełem tego utopijnego myślenia ONZ, czy raczej jedynie odbiciem pax Americana?

Jeśli Trump chciałby zdecydowanie sprzeciwić się ONZ, jego najlepszy moment mógłby nastąpić przed wyborami do Kongresu w USA w listopadzie. Ale czy uda mu się to utrzymać?

Poglądy wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko The Epoch Times czy ZeroHedge.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

Read Entire Article