
1⃣. Lemowska lekcja biurokracji strachu
W satyrycznym opowiadaniu Stanisława Lema „Pożytek ze smoka” w spokojnej krainie pojawia się potężna bestia. Zamiast jednak zorganizować wyprawę rycerzy i potwora zgładzić, aparat państwowy gwałtownie dostrzega w nim genialną szansę. Obecność krwiożerczej gadziny staje się dla władzy uniwersalnym alibi: można nią wytłumaczyć wszelkie braki w zaopatrzeniu, nakładać drakońskie podatki, tłumić bunty i drastycznie ograniczać wolności pod pretekstem stanu wyższej konieczności. Gdy z czasem smok staje się stary, leniwy i zupełnie nieszkodliwy, państwo wcale nie ogłasza zwycięstwa. Zaczyna potajemnie dokarmiać bestię i dbać o jej kondycję, bo bez widma potwora u bram cały opresyjny system legitymizacji rządów po prostu by się zawalił.
2⃣. PRL i mityczny smok kapitalizmu
Dokładnie ten sam mechanizm stanowił fundament propagandy w realiach PRL-u i całego bloku wschodniego. Tamtejszym smokiem był zgniły, imperialistyczny Zachód, kapitalizm czy zaplute karły reakcji. Każda gospodarcza klęska socjalizmu — puste haki w sklepach mięsnych, wieczny brak papieru toaletowego czy technologiczne zapóźnienie, była zrzucana na karb kapitalistycznej dywersji, embarga i konieczności ponoszenia gigantycznych wydatków na zbrojenia. Smok kapitalizmu służył także do bezwzględnego pacyfikowania wszelkiej opozycji: każdemu strajkowi, domagania się wolności słowa czy wolnego rynku przyklejano gębę wysługiwania się obcej agenturze. Komunistyczna władza panicznie bała się prawdy o własnej nieudolności, dlatego podtrzymywała mit wiecznego zagrożenia, bez którego jej istnienie traciło rację bytu.
3⃣. Współczesny duopol: symbioza dwóch smoków
W dzisiejszej Polsce funkcja lemowskiego potwora nie zniknęła — uległa jedynie podwojeniu w ramach partyjnego duopolu. Dziś mamy dwa zwalczające się, ale żyjące w doskonałej symbiozie smoki: PiS i KO. Dla zwolenników jednej strony powrót drugiej przedstawiany jest jako ostateczny koniec demokracji, suwerenności i cywilizacji. Ten tożsamościowy strach działa jak idealny mechanizm dyscyplinowania wyborców: nieważne są rosnące podatki, biurokratyczny paraliż, dług publiczny czy zaniechania strukturalnych reform. Obywatel ma nie pytać o jakość rządzenia, ale w panice głosować na mniejsze zło, byle tylko ten drugi smok nie dorwał się do skarbca. Oba obozy nawzajem karmią swoje bestie, bo doskonale wiedzą, iż bez strachu przed rywalem ich polityczny monopol przestałby istnieć.
Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>









