Od 1 lipca 2026 r. przesyłki spoza Unii Europejskiej warte do 150 euro podlegają cłu 3 euro za każdą odrębną kategorię taryfową towaru. Dane aplikacji whenUbuy wskazują, iż klienci Temu, AliExpress i Shein kupują mniej drobiazgów, ale wybierają droższe produkty. Dla polskich rodzin oznacza to koniec wielu pozornie tanich zakupów.
Trzy euro zmienia rachunek za tanią paczkę
Od 1 lipca 2026 r. skończyło się zwolnienie celne dla przesyłek o wartości do 150 euro, które trafiają do odbiorców w Unii Europejskiej. W okresie przejściowym, przewidzianym do 1 lipca 2028 r., obowiązuje stawka 3 euro za każdą odrębną kategorię towaru określoną podpozycją taryfową. jeżeli paczka zawiera dwa produkty należące do jednej kategorii, opłata wynosi 3 euro. Dwie różne kategorie oznaczają 6 euro. Taką zasadę opisuje Rada Unii Europejskiej w komunikacie o nowych przepisach celnych.
To ważne rozróżnienie. Hasło „3 euro od produktu” może sugerować opłatę od każdej sztuki, choć przepisy wiążą ją z kategorią taryfową. Dla klienta kupującego jeden tani gadżet różnica kilka zmienia. Towar za kilka złotych może otrzymać koszt celny wyższy od własnej ceny. Przy większym i zróżnicowanym koszyku rachunek rośnie wraz z liczbą kategorii.
VAT od importowanych zakupów internetowych nie pojawił się dopiero teraz. Unia zniosła zwolnienie z VAT dla małych przesyłek już w 2021 r. Nowością od lipca 2026 r. jest przejściowe cło. Konsument powinien więc sprawdzać podsumowanie zamówienia i nie mylić obu należności.
Temu, AliExpress i Shein po nowych cłach
Analiza danych aplikacji whenUbuy, opisana przez serwis Warszawa w Pigułce, pokazuje wyraźną zmianę zachowania klientów. Na Temu średnia liczba produktów w koszyku miała spaść o połowę, do 2,8 sztuki, a przeciętna wartość pojedynczego produktu wzrosnąć o 50 proc. Łączny miesięczny budżet użytkowników pozostał według analizy stabilny.
Na AliExpress średnia liczba produktów wyniosła 1,1 sztuki, natomiast wartość koszyka niemal się podwoiła. Miesięczne wydatki klientów miały wzrosnąć o 20 proc. W przypadku Shein średni koszyk liczył 1,7 produktu, wartość pojedynczego towaru wzrosła o 20 proc., a całego koszyka o 42 proc. Miesięczne wydatki miały pozostać na zbliżonym poziomie.
Do tych liczb trzeba podejść uczciwie. W materiale nie podano wielkości próby, okresu porównania ani szczegółowej metodologii badania. Dane dobrze opisują możliwy kierunek zmiany, ale nie wystarczają do formułowania wniosków o wszystkich polskich klientach. Potwierdzają za to prostą kalkulację: stała opłata najmocniej uderza w zakupy o małej wartości.
Redakcja już wcześniej opisywała, jak Temu, Shein i AliExpress drożeją po zmianie zasad. Obecne dane pokazują następny etap. Klient nie musi rezygnować z platformy, ale ogranicza drobiazgi, łączy zamówienia i częściej wybiera droższy towar.
Bruksela wyrównuje warunki kosztem portfela
Unijna decyzja ma racjonalny punkt wyjścia. Masowy napływ tanich paczek z państw trzecich tworzył nierówne warunki dla polskich i europejskich sprzedawców, którzy ponoszą koszty regulacji, podatków i kontroli bezpieczeństwa produktów. Likwidacja zwolnienia może ograniczyć sztuczne dzielenie przesyłek oraz zaniżanie ich wartości.
Nie wolno jednak udawać, iż rachunek znika. Płaci go odbiorca w Polsce, bezpośrednio albo w cenie podniesionej przez platformę. Wcześniej opisaliśmy także kolejną unijną opłatę dotyczącą zakupów z Chin. Każda nowa danina powinna być oceniana przez pryzmat jej skutków dla rodzin i małych firm, a nie przez satysfakcję urzędników z kolejnego mechanizmu poboru.
Dla polskich przedsiębiorców to szansa tylko wtedy, gdy państwo nie dołoży im równocześnie nowych obowiązków. Samo podrożenie chińskiej paczki nie zbuduje krajowego handlu ani produkcji. Potrzebne są prostsze podatki, tańsza energia i egzekwowanie tych samych norm wobec towarów z importu. Inaczej Bruksela zabierze konsumentowi część oszczędności, a polski biznes przez cały czas będzie walczył z kosztami tworzonymi w Europie.
Źródło: Warszawa w Pigułce oraz Rada Unii Europejskiej.
Źródło: Warszawa w Pigulce














