Technologie druku 3D dla wojska

polska-zbrojna.pl 4 hours ago

Oryginalna gałka do zmiany biegów może kosztować choćby 500 zł. Żołnierze z 55 Batalionu Remontowego wydrukowali własną – za mniej niż dwa złote. To tylko jeden z przykładów pokazujących, jak druk 3D zmienia codzienność polskiego wojska. Technologie projektowania i drukowania można było zobaczyć podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Wytwarzać części zamienne tam, gdzie akurat są potrzebne, zamiast czekać na ich dostawę z centralnego magazynu, czasem tygodniami – technologia druku 3D coraz częściej jest wykorzystywana w wojsku już nie jako ciekawostka, ale jako rozwiązanie znacząco ułatwiające funkcjonowanie żołnierzy i obniżające koszty.

REKLAMA

Fabryka w kontenerze

Na XXXIV Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach można było zobaczyć niepozorny kontener. To Taktyczna Jednostka Produkcyjna poznańskiej firmy Omni3D. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się autonomiczne polowe laboratorium wyposażone w przemysłowe drukarki do polimerów i metali, skaner laserowy, sprzęt do obróbki CNC oraz własny agregat prądotwórczy. – Chodzi o to, żeby w pobliżu, na zapleczu, zapewnić produkcję części, których nie trzeba już zwozić w gotowej postaci na miejsce przeznaczenia, tylko część z nich można wydrukować na miejscu – wyjaśnia Krzysztof Witkowski z Omni3D. Producent podaje, iż w przypadku elementów BWP-1 czy Jelcza czas oczekiwania można w ten sposób skrócić z kilkunastu lub kilkudziesięciu dni do zaledwie kilku godzin.

W środku takiego kontenera znajdują się cztery drukarki Omni 400, z polem roboczym 400 x 400 x 400 mm, pozwalające drukować elementy średniej wielkości, oraz cztery mniejsze urządzenia Omni 200, przeznaczone do drobniejszych detali. Na stanowisku znajduje się też komputer z oprogramowaniem, które pozwala przygotować dowolny model do druku – niezależnie od tego, na której z dostępnych drukarek i z jakiego materiału ma powstać dany element. – Mamy tutaj wśród propozycji m.in. klucz do otwarcia bojowego wozu piechoty. To jeden z przykładów – mówi Witkowski, pytany o to, co dziś realnie można wydrukować na potrzeby wojska. Zgubienie takiego elementu normalnie oznaczałoby czekanie na zamiennik z magazynu.

Istotnym atutem takich rozwiązań jest też bezpieczeństwo danych. – Nasze drukarki nie wymagają chmury ani zakładania żadnych kont. Żadne dane od strony klienta nie są do nas przesyłane – podkreśla przedstawiciel Omni3D. Jak dodaje, urządzenia mogą pracować całkowicie odseparowane od sieci, a model trafia bezpośrednio z komputera operatora do maszyny, bez udziału zewnętrznych serwerów. – Pod względem bezpieczeństwa jesteśmy tutaj naprawdę o wiele wyżej niż jakikolwiek inny producent drukarek – ocenia Witkowski.

Warsztat, który mieści się w samochodzie

O tym, iż wojsko rzeczywiście potrzebuje takich rozwiązań, przekonuje żołnierz 55 Batalionu Remontowego podległego 10 Brygadzie Logistycznej z Opola, prezentując mobilny warsztat druku 3D. Na co dzień jednostka jeździ w teren, często poza macierzystymi koszarami, dlatego najważniejsze jest niezależne zasilanie. – Dużo się przemieszczamy w terenie, więc takie awaryjne zasilanie jest nam bardzo potrzebne, zwłaszcza iż jeździmy po różnych miejscach, niekoniecznie po jednostkach wojskowych – tłumaczy żołnierz. Warsztat zasilany jest z własnej konstrukcji zasobnika energii, bez konieczności podłączania agregatu spalinowego. – Przy podłączonej lampce, laptopie i oświetleniu możemy pracować jeszcze 31 godzin ciągle, przy naładowaniu akumulatora na poziomie 71% – wylicza. Zasilanie można też podłączyć do sieci zewnętrznej, a w razie jej awarii system automatycznie przełącza się z powrotem na baterię, bez przerywania pracy i utraty wykonanych już projektów.

Efekty pracy mobilnego warsztatu bywają mało spektakularne, ale efekty finansowe robią wrażenie. – Oryginalna gałka do zmiany biegów potrafi kosztować 500 zł, a my wydrukowaliśmy taką, która spełnia swoją funkcję. Myślę, iż cena to będzie około 2 zł za ten element – mówi żołnierz. Wśród wydrukowanych elementów są też części zamienne do sprzętu specjalistycznego – niedawno w ten sposób naprawiono uszkodzony namiot służący do dekontaminacji rannych.

Zanim element trafi do drukarki, trzeba go zaprojektować. Służy do tego skaner 3D. Żołnierze przyznają, iż nie zawsze jest on jednak wystarczający – część elementów trzeba zaprojektować manualnie. Jednak i tak pozyskanie części w ten sposób jest dużo szybsze niż ich poszukiwanie na rynku i zamawianie. Druk 3D coraz szerzej jest też wykorzystywany do szybkiej i taniej produkcji elementów konstrukcyjnych dronów.

Mimo pewnych ograniczeń żołnierze nie mają wątpliwości, iż warto było wprowadzić taki warsztat do codziennej pracy. – To jest rozwiązanie użytkowane przez nas na co dzień – podsumowuje żołnierz 55 Batalionu Remontowego.

Anna Pawłowska-Jarmoła
Read Entire Article