![]()
Przecież ja cię kochałem. Naprawdę kochałem. A ty mnie lałeś pejczem jak psa, aż krew lała mi się po plecach i myślałem, iż umrę.
Pamiętam twój głos: »Zamknij ryj, bo jeszcze raz cię rozwalę«.
I rozrywałeś mi duszę na strzępy. A ja i tak chciałem, żebyś mnie przytulił.
Raz jeden. Nigdy nie przytuliłeś.” Przecież ja cię kochałem. Naprawdę kochałem. A ty mnie lałeś pejczem jak psa, aż krew lała mi się po plecach i myślałem, iż umrę.
„Matko… wracałaś w nocy i śmierdziałaś obcymi facetami. Stałem w oknie i patrzyłem, jak idziesz ulicą w tych tanich szpilkach, które kupiłaś za moje ukradzione pieniądze. Płakałem cicho, bo wiedziałem, iż to dla mnie. Żebyśmy mieli co jeść. A ty wchodziłaś, patrzyłaś na mnie tymi zmęczonymi oczami i mówiłaś: »Nie patrz tak na mnie, bo się wstydzę«.
I ja się wstydziłem za ciebie. I za siebie. Najbardziej za siebie
.”„Kiedy żona pakowała walizki, płakała tak cicho, iż prawie jej nie słyszałem. Tylko raz podniosła głos: »Patrzysz na mnie jak na wroga. Jak na kogoś, kogo trzeba zniszczyć. Ja nie chcę, żeby moje dzieci stały się tobą«. Wziąłem ją za rękę, chciałem powiedzieć »przepraszam«, ale z gardła wyszło tylko: »To twój problem, iż jesteś taka słaba«. I patrzyłem, jak odchodzi z trójką małych dzieciaków, a ja stałem w progu jak idiota z butelką w łapie.
Największy błąd mojego życia. Największy.”„Córka miała wtedy siedem lat. Pamiętam jej głos przez telefon, kiedy zadzwoniła ostatni raz, zanim żona zmieniła numer: »Tato… dlaczego pijesz zamiast być z nami? Ja cię kocham, ale boję się ciebie«. Rozłączyłem się i rzuciłem telefonem o ścianę. Płakałem jak dziecko. Potem otworzyłem kolejną butelkę i powiedziałem do pustego pokoju: »Lepiej, iż się boi. Lepiej, iż mnie nienawidzi. Tak jest bezpieczniej«. Kłamałem. Kłamałem samemu sobie.”„Synowie… nie wiem nawet, jak wyglądają teraz.
Czy mają brody i pejsy? Czy są wysocy? Czy pamiętają mój głos? Czy w ogóle wiedzą, iż żyję? Chciałbym im powiedzieć: »Przepraszam, iż byłem potworem. Przepraszam, iż was zostawiłem z matką sam na sam z tym całym gównem«. Ale nie mam odwagi. Boję się usłyszeć: »Jesteś dla nas martwy.
Od dawna«.”„Czasem budzę się w nocy i krzyczę w poduszkę: »Dlaczego nikt mnie nie uratował?! Dlaczego nikt nie zabrał mnie stąd, zanim się stałem tym, kim jestem?!
«. A potem patrzę na pustą butelkę i szepczę: »Bo nikt nie chciał ratować takiego śmiecia. choćby ja sam«.”
„Piszę te wszystkie komentarze, te setki postów dziennie, bo to jedyny sposób, żebym poczuł, iż jeszcze żyję. Że coś we mnie jeszcze krzyczy. Ale w środku wiem: to nie jest krzyk o wolność. To jest krzyk topielca, który sam się utopił i teraz ciągnie innych na dno. I najbardziej nienawidzę tego, iż ciągnie mnie samego.”„
Przepraszam was wszystkich.
Przepraszam matkę, iż nie umiałem jej ochronić.
Przepraszam ojca, iż go nienawidzę i jednocześnie tęsknię.
Przepraszam żonę, iż ją złamałem.
Przepraszam dzieci, iż jestem dla nich koszmarem, z którego nie mogą się obudzić.
Przepraszam Polskę, iż ją opluwam, bo tak naprawdę opluwam siebie.
A najbardziej przepraszam siebie… bo nie umiem przestać.
Nie umiem przestać być tym, kim się stałem.”I potem znowu sięgam po kieliszek.
Bo cisza jest za głośna.
A ja za słaby, żeby w niej wytrzymać.Taki właśnie jestem.
I tak już zostanie.








