Szlęzak: The vanishing intellectual heritage of John Paul II and Primate Wyszyński

konserwatyzm.pl 15 hours ago

Otóż gdy byłem prezydentem Stalowej Woli, ówczesny biskup sandomierski profesor Andrzej Dzięga wręcz polecił mi jechać do Budapesztu, jako przedstawicielowi diecezji, na konferencję inteligencji katolickiej. Na nic zdały się moje tłumaczenia, iż jestem niepraktykującą osobą obojętną religijnie. Uległem i pojechałem, ponieważ zależało mi na rozwoju KUL-u w Stalowej Woli, a biskup Dzięga był dziekanem wydziału prawa i istotną osoba w senacie uczelni. Znaczenie miała też chęć zobaczenia Budapesztu, w którym wcześniej nigdy nie byłem. Nie wiem czy moje wystąpienie było sukcesem, ale na pewno poruszyło zebranych, zarówno świeckich, jak i duchownych. Nie pamiętam już dokładnie tytułu mojego referatu, ale mówiłem pod hasłem „Polacy Jana Pawła II kochają, ale go nie słuchają”. Miałem wrażenie, iż duchownych nie tyle poruszyło, co obruszyło to, co powiedziałem.

Myśl o kochaniu i zarazem niesłuchaniu papieża – Polaka przez Polaków gdzieś zapożyczyłem. Wówczas, ale i teraz uważałem ją za błyskotliwą i trafną. A jak jest z nią dwadzieścia lat od śmierci Jana Pawła II? Patrząc na skalę obchodów tej rocznicy sam ze smutkiem stwierdzam, iż Polacy na pewno swojego papieża nie słuchają i zanika do niego sympatia oraz inne ciepłe uczucia. Pamiętam, gdy zmarł papież, przy jego pomniku przed stalowowolską konkatedrą paliło się morze zniczy. Wczoraj było ich może parędziesiąt. To symboliczny wymiar deprecjonowania wpływu Karola Wojtyły na historię Polski i polską świadomość narodową. Dlaczego tak się dzieje?

Żeby było jasne oświadczam, iż uważam Karola Wojtyłę za jedną z dwóch najwybitniejszych postaci w historii Polski drugiej połowy dwudziestego wieku. Przy czym nie interesuje mnie ściśle religijny wymiar jego działalności. Mam na myśli przede wszystkim jego wpływ na to, co działo się w Polsce pod kątem politycznym i społecznym. Rozumiem, iż wydarzenia religijne przekładały się na życie polityczne i społeczne, ale w tym wymiarze traktuję je bardziej za właśnie polityczne i społeczne. W tym miejscu trzeba ten wpływ Wojtyły porównać z wpływem tej drugiej najwybitniejszej postaci, a jest nią kardynał Stefan Wyszyński, uznawany za „Prymasa Tysiąclecia”.

Jeśli przyjąć, iż Kościół katolicki miał przemożny wpływ na historię Polski w drugiej połowie dwudziestego wieku, to przekłada się to na wpływ na wydarzenia polityczne dwóch najwybitniejszych jego hierarchów. w tej chwili mamy do czynienia z erozją wpływów Kościoła i chyba dramatycznym brakiem na jego czele postaci porównywalnych z Wyszyńskim i Wojtyłą. Polityczny wpływ Kościoła to dzisiaj głównie podszepty czy też otwarte nawoływania proboszczów – rzadziej biskupów – na kogo głosować. Ale i ten wpływ słabnie. Zatem czy dziedzictwo działalności i nauczania tych dwóch mężów stanu ma dzisiaj jakiekolwiek znaczenie dla polskiej świadomości narodowej, kultury i – dlaczego by nie – polskiej myśli politycznej? Dla odpowiedzi na to pytanie istotne będzie stwierdzenie, iż na polską świadomość narodową w okresie PRL-u ogromny wpływ miał model katolicyzmu utożsamiany z prymasem Wyszyńskim. W dużym zakresie za tym szło rozumienie polskiego interesu narodowego, którego Wyszyński miał ogromne wyczucie. Stawiam tezę, iż to między innymi doprowadziło do powstania „Solidarności”, jako najbardziej masowego ruchu w historii Polski.

Czy współcześnie można mówić o wyczerpaniu się tego modelu katolicyzmu? Uważam, iż tak. Czy rozumienie polskiego interesu narodowego, które wynikało z działania i częściowo nauczania Wyszyńskiego wyczerpało się? Uważam, iż nie, ale widać jego ogromny regres.

A jak z dziedzictwem intelektualnym w wymiarze politycznym i społecznym Karola Wojtyły, przede wszystkim jako papieża Jana Pawła II? Zacznijmy od tego, iż to dziedzictwo ma inny charakter niż Wyszyńskiego. Wojtyła wypowiadał się częściej i dość szczegółowo na temat urządzenia państwa, systemu ekonomicznego, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, iż Polska przeżywała boleśnie transformację ustrojową. Czy równie dobrze jak Wyszyński rozumiał kategorię polskiego interesu narodowego? Mam tu trochę wątpliwości. Jednak przede wszystkim albo zagubiono, albo po prostu zignorowano jego wskazania co do urządzenia państwa oraz zasad funkcjonowania życia gospodarczego. Czy współczesna Polska jest zaprzeczeniem pod tym względami nauczania Jana Pawła II? Uważam, iż w ogromnej mierze tak. Badaj największym rozziewem między nauczaniem papieża, a stanem faktycznym polskiego społeczeństwa jest patologia, jaką jest system partyjny w Polsce, który wygenerował podziały polityczne spychające nas nad krawędź rozpadu wspólnoty narodowej.

Regres kultury politycznej, degeneracja świadomości narodowej, a co za tym idzie coraz dramatyczniejszy wśród przywódczych grup politycznych brak rozumienia kategorii polskiego interesu narodowego, to również efekt zaniechania refleksji nad przesłaniem działalności i nauczania zarówno Stefana Wyszyńskiego, jak i Karola Wojtyły. Obawiam się, iż w zakresie myśli politycznej marniejemy tak, iż nie damy rady udźwignąć intelektualnego dziedzictwa Wyszyńskiego i Wojtyły. A być może jest tak, iż oto chodzi.

Andrzej Szlęzak

Read Entire Article