Możliwość krajowej produkcji tysięcy dronów zdolnych do głębokich uderzeń to konieczność – mówili wiceszefowie MON-u Cezary Tomczyk i Stanisław Wziątek w spółce Hornet – Polskie Drony podczas prezentacji pierwszej linii produkcyjnej bezzałogowców Szerszeń, w wersji celu powietrznego i uderzeniowej. Spółka Hornet może produkować setki sztuk tych dronów miesięcznie.
– Hornet, polski Szerszeń, jest odpowiedzią na potrzeby współczesnego pola walki. Polski Shahed, polskie umiejętności głębokich uderzeń, polskie zdolności w zakresie dronizacji pola walki to konieczność – mówił Cezary Tomczyk, wiceminister obrony, w Sochaczewie podczas prezentacji pierwszej linii produkcyjnej bezzałogowców Szerszeń w spółce Hornet – Polskie Drony.
Wiceminister podkreślił, iż prawa intelektualne i produkcyjne tego bezzałogowca w całości należą do resortu obrony, co oznacza, iż o ile dron stanie się produktem eksportowym, zyski w dużej części trafią do MON-u. Jak dodał, także komponenty pochodzą z Polski lub innych państw europejskich, by uniezależnić produkcję od dostaw z Chin.
Tomczyk zwrócił też uwagę na nowy system zakupów sprzętu obronnego, za pomocą którego procedury, trwające niekiedy do dziesięciu lat, to już przeszłość. Umożliwiło to wyłączenie zakupów na potrzeby wojska z prawa zamówień publicznych i postawienie na wynik testów prowadzonych przez wojsko oraz możliwość dostosowywania technologii do dynamicznie zmieniających się warunków pola walki.
– Nie chodzi o to, by posiadać dziesiątki tysięcy dronów, ale mieć umiejętności produkcji dziesiątek tysięcy w krótkim czasie – zaznaczył wiceminister. Przytoczył też dane o nakładach na drony i systemy antydronowe: w 2023 roku MON przeznaczyło na nie 100 mln zł, tegoroczne wydatki na ten sprzęt to 26 mld zł. Tomczyk dodał, iż wojsko wchodzi w nową fazę budowania zdolności w tym zakresie.
– W całym Wojsku Polskim powstają dziś laboratoria dronowe. w tej chwili funkcjonują w dziesięciu wybranych jednostkach wojskowych, w następnych miesiącach laboratoria powstaną w 20 jednostkach – zapowiedział wiceszef MON-u. Podkreślił, iż każdy żołnierz musi opanować posługiwanie się systemami bezzałogowymi, a każda drużyna będzie dysponowała dronami obserwacyjnymi. – Drony i systemy autonomiczne pomagają nam chronić to, co najcenniejsze – życie i zdrowie żołnierza – podkreślił.
– Głębia operacyjna jest priorytetem, musimy zrobić wszystko, by nasze własne drony sięgały jak najdalej do naszego nieprzyjaciela. Musimy posiadać umiejętności odstraszania i, jeżeli odstraszanie nie wystarczy, zdolności ofensywne. Taki dron może temu służyć – zaakcentował z kolei wiceminister Stanisław Wziątek. Zwrócił uwagę, iż konstrukcja jest otwarta na modyfikacje, a wojsko oczekuje zwiększenia zasięgu Szerszenia.
Bezzałogowiec opracowany w spółce Hornet – Polskie Drony, zawiązanej przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych i Grupę Boryszew, w wersji celu powietrznego i uderzeniowej ma na razie zasięg około 400 km, Ministerstwo Obrony Narodowej oczekuje zwiększenia go do około 1000 km.
– Pole walki diametralnie zmieniło się w ostatnich latach – powiedział Wziątek. Wskazał przy tym na zmianę sprzętu przekazywanego Ukrainie, która –początkowo obdarowywana sprzętem pancernym i artylerią – teraz oczekuje wsparcia systemami obrony powietrznej oraz rakietami przechwytującymi i służącymi do ataku.
Wiceszef MON-u zwrócił też uwagę, iż europejscy sojusznicy w NATO muszą przejmować w większym stopniu odpowiedzialność za własną obronę, czemu służą takie projekty jak Szerszeń. Podkreślił jednocześnie, iż produkcja tego drona jest przykładem współpracy wojska, przemysłu i nauki.
Wziątek, odpowiedzialny za edukację obronną, mówił też o znaczeniu, jakie ma szkolenie dla zrozumienia nowych technologii – zarówno akademickie, jak i praktyczne w wojsku, a także na poziomie szkół podstawowych. – Dlatego wprowadzamy nowe klasy dronowe w ramach oddziałów przygotowania wojskowego – dodał wiceminister.
Z kolei dr hab. inż. Mirosław Kowalski, dyrektor ITWL-u, zauważył, iż instytut od blisko trzech dekad realizuje projekty BSP. – Gdy tylko w konflikcie w Ukrainie pojawił się Shahed-131, zdecydowaliśmy o zbudowaniu analogicznego bezzałogowca – powiedział szef ITWL-u. W instytucie powstały demonstrator technologii, prototyp i wersja przedseryjna.
Jednak, jak podkreślił Kowalski, ITWL nie jest przygotowany do produkcji masowej, stąd konieczność znalezienia partnera, którym została Grupa Boryszew, dysponująca odpowiednią infrastrukturą. Dyrektor określił to jako przykład współpracy sektora państwowego i prywatnego. Poinformował, iż oprócz Horneta-1 „latającego celu” i wersji bojowej Hornet-2 w opracowaniu znajdują się kolejne warianty, a spółka Hornet może produkować setki sztuk miesięcznie.
Na skuteczną współpracę nauki, wojska i przemysłu zwrócił też uwagę płk Mariusz Zieja, szef Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA). – Wojsko formułuje wymagania, naukowcy przygotowują rozwiązania, przemysł uruchamia produkcję – opisał proces. Dodał, iż OSA w odpowiedzi na kolejne potrzeby operacyjne pracuje nad następnymi rozwiązaniami.