– Jesteś piękna.
Wzdycha na te słowa, bardziej wije się pode mną. Pasuje idealnie.
– Niesamowicie piękna – dodaję cicho blisko jej ucha.
Dotyk i pieszczota szeptem, wywołana zachwytem, jak płyny podnieceniem, pieści jej duszę, jaźń spragnioną czułości bardziej niż ciało dotyku.
– Zjawiskowa.
Kiedy to wybrzmiewa, rozluźnia się zupełnie i rozpływa. Jedno słowo wynosi doznania na inny poziom.
Jestem coraz głębiej, w jej umyśle, trzymam jak za lejce kobiece pożądanie. Wyrywa się jak pantera, bo chce więcej. Dzierżę wodze dźwiękiem, słowami, całą fizyczną gamą.
I chłonę kobiecą rozkosz, każdym zmysłem, karmię nią głodne dzikie zwierzę we mnie, powstrzymując je tylko przed zbytnią zachłannością.
drabble







