Pierwsza minuta
Od samego początku działań zbrojnych Rosjanie będą chcieli uzyskać sytuację dla nich optymalną, czyli zaskoczyć nas jednocześnie strategicznie i operacyjnie. W tym celu będą nieustannie prowadzić ćwiczenia na Białorusi przy granicy z Polską, żebyśmy nie znali dnia ani godziny ataku. W tych ćwiczeniach będzie brać udział coraz większa liczba żołnierzy, aż do kontyngentów liczących dwieście tysięcy ludzi.
Wojsku, które wyczekuje ataku, bardzo trudno jest utrzymywać permanentny stan wysokiej gotowości. Wymuszając na nas gotowość przez bardzo długi czas, Rosjanie siłą rzeczy będą nas nieco usypiać.
Właściwe rozpoczęcie wojny nadejdzie wraz z uderzeniami artyleryjskimi, powietrznymi i dronowymi w rejonie przygranicznym, gdzieś do około dwudziestu kilometrów w głąb naszego terytorium. W pierwszej grupie ataku znajdzie się artyleria lufowa i rakietowa bardzo bliskiego zasięgu. W drugiej wejdą bomby szybujące, których w tej chwili Rosjanie produkują siedemdziesiąt tysięcy rocznie. Warto zauważyć, iż przed wojną nie produkowali ich w ogóle, więc do tej liczby doszli w zaledwie trzy lata. I w końcu będą drony. W ich produkcji i wykorzystaniu Rosjanie nabyli bardzo duże doświadczenie.










