Zdjęcie: Strefa czystego transportu. (4) Podsumowanie.
Podejmując temat stref czystego transportu czy tzw 15-minutowych miast powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, iż argumenty, jakiekolwiek by nie były, nie mają najmniejszego wpływu na te gremia, które postanowiły tymi tematami nas za wszelką cenę uszczęśliwić.
To są ludzie przekonani o swojej wspaniałości, nieomylności i czujący się powołanymi do tego aby nam, „zwykłym ludziom” urządzać życie. Tak, iż jako odpowiedź na najbardziej wysublimowany argument usłyszymy obligatoryjne: „nie mamy Pana płaszcza….” Nie jest to zbyt optymistyczna wizja, nie uważam jednak, by sytuacja była beznadziejna.
Projekt SCT czy 15 minutowych miast jest realizowany w taki sam sposób w jaki są realizowane inne przedsięwzięcia tej grupy. Można też dla porównania posłużyć się poglądem powtarzanym często przez Stanisława Michalkiewicza, który brzmi: komunizm bohatersko zwalczał problemy, które najpierw sam stwarzał. Według tej samej maksymy operuje również grupa naszych „bohaterów”. Dopóki gra toczyła się tylko o pieniądz, było to przejrzyste. Zakładali, iż chcą „zarobić” tyle i tyle, wybierali branżę, przygotowywali warunki, opinię publiczną i przekierowywali najczęściej pieniądze podatnika (publiczne) w odpowiednie kanały. Czy to były koncerny zbrojeniowe, czy firmy farmaceutyczne czy tzw branża budowlana lub jeszcze inna, było to uwarunkowane możliwościami zarobku. Na „końcu” łańcuszka po którym podążały pieniądze w każdej z w.w branż ale też wielu innych siedzą ci sami ludzie (lub te same firmy, jak kto woli). Bardzo dobrze opracował ten temat Ernst Wolff w swojej ostatniej książce pod tytułem: „World Economic Forum: die Weltmacht im Hintergrund”. Połowa tej książki to nazwy i adresy firm wraz z ich „właścicielami”. Wynika z tych zestawień jednoznacznie, iż za wszelkimi działaniami godzącymi czy w naszą wolność, zdrowie lub „kieszeń” stają potężne firmy finansowe, które z kolei są w większości w rękach starej i nowej światowej oligarchii.
Problemy w ruchu drogowym, z którymi byłem konfrontowany od 80-tych lat zmusiły mnie do zastanowienia się nad sensem wielu zjawisk, które na pierwszy rzut oka wydawały mi się głupie i nielogiczne.
Mając cały czas „z tyłu głowy” pomysły jak to wszystko usprawnić i ulepszyć. Wychodzę z założenia, iż aby cokolwiek naprawić trzeba najpierw zrozumieć jak to funkcjonuje i czym to zostało spowodowane. Stało się dość gwałtownie jasne, iż nie istnieje jeden złoty środek, którym można było by choćby złagodzić problemy dzisiejszego świata. Zbyt wiele przeciwnych sobie interesów stoi na przeszkodzie często szczytnych zamiarów. Ale można próbować „cząstkowo” zmieniać kolejne parametry.
W miastach podstawowym problemem są „korki”. Istotnym jest problem parkingów, szczególnie w śródmieściach. Następne w kolejce to spaliny, hałas i nazwijmy to, „brawurowa” jazda.
Nie trudno jest zauważyć, iż tzw korki tworzą się najczęściej w porze kiedy ludzie jadą do pracy lub z niej wracają. Też wydarzenia takie jak koncerty znanych artystów, mecze lub zawody sportowe tworzą zagęszczenie pojazdów na konkretnych trasach. Te ostatnie można jednak zakwalifikować do zjawisk sporadycznych.
Ostatnio tworzone strefy przemysłowe, poprzez skoncentrowanie dużej ilości pracowników w jednym miejscu, przyczyniają się dwa razy dziennie do zakorkowania miast.
Dzieciństwo spędziłem na osiedlu wybudowanym specjalnie dla górników z pobliskiej kopalni. Do pracy mieli 2-4 km. A przez górkę, na piechotę jeszcze bliżej.
To świadczy moim zdaniem o tym, iż odpowiedzialni za decyzje budowlane wykazali się logiką i rozsądkiem. Z pewnością mieli w pierwszym rzędzie na uwadze swoje własne korzyści ale na tym też polegała ich mądrość, iż zauważyli zależności zachodzące w społeczeństwie. Wiedzieli, iż by „wyzyskać” pracownika czyli spowodować aby jego praca była jak najbardziej wydajną, muszą też zadbać o odpowiedni odpoczynek. I w tym przypadku czas, który taki pracownik musiałby przeznaczyć na dojście czy dojazd do miejsca pracy, jeżeli się go skróci do minimum, zaowocuje zdrowszym czyli wydajniejszym pracownikiem.
Dziś te „zyski” są dzielone według innego klucza. Tak, iż choćby tego „wyzysku” nie zauważamy. Dlatego napisałem na początku tego tekstu o sprzecznych interesach. Producenci paliw są zainteresowani jego sprzedażą. Więc ich lobby z pewnością nie będzie promowało aut oszczędnych w zużyciu paliwa. Raczej będą temu zapobiegać. Jak Państwo myślicie, kto wstrzymał produkcję VW XL1?
Firma pracowała nad tym od 2002 roku. Dziesięć lat pracy wyrzucone do kosza?
Producenci aby sprzedać jak najwięcej pojazdów muszą balansować na granicy oszustwa. Każdy logicznie myślący człowiek wie jakie czynniki powinny decydować o sposobie budowy samochodów. Dla mnie najważniejsze jest; zużycie paliwa, funkcjonowanie układu kierowniczego i hamulców, hałas wewnątrz auta ale też ten, który samochód „produkuje”. Pole widzenia jak i ergonomiczne fotele.
To, iż np zużycie paliwa jest rezultatem rozwiązań, które wpływają na wagę samochodu czy na jego przyśpieszenie i maksymalną prędkość, jest raczej logiczne. Dlatego uważam za konieczną dyskusję społeczną na wyżej wymienione tematy.
Tzn czy uważamy pojazdy za NARZĘDZIA czy za OZDOBY lub ZABAWKI?
Czy może, tak jak się to ostatnio dzieje, za ŚRODKI KONTROLI, TRESURY I PRZYMUSZANIA NAS do zachowań i zakupów, na które niekoniecznie mamy ochotę?
Ostatnie 40 lat mieszkałem w dzielnicy, którą przez swój charakter można by było zakwalifikować do….15 minutowych miast. Dzielnica o powierzchni….4,22 km kw. z 60 tyś mieszkańców. W promieniu 2 km jest w zasadzie wszystko, co przeciętny człowiek potrzebuje do życia. jeżeli ma się tutaj też miejsce pracy, to faktycznie można spędzić całe życie bez KONIECZNOŚCI opuszczania tej dzielnicy. Długie lata nie posiadałem samochodu, BO BYŁ MI ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNY. Kupiłem auto w momencie, kiedy po latach emigracji wolno mi było ponownie jeździć do Polski. Ta decyzja była spowodowana czystą ekonomią. Gdyby w kalkulacji okazało się, iż wypożyczalnia aut jest lepszym rozwiązaniem to zdecydowałbym się na tę opcję.
Dla wielu ludzi auto jest koniecznością ale dla pewnej grupy tylko „kwiatkiem do kożucha”. Jest próbą walki z poczuciem niedowartościowania i potrzebą „zaistnienia”. I te zjawiska, niestety częste w każdym społeczeństwie, są bezlitośnie i z premedytacją wykorzystywane przez koncerny samochodowe. Nigdy nie dotarła do mnie jakakolwiek dyskusja na podobne tematy. Jest oczywiste, iż w grę wchodzi tu psychologia, filozofia i np kwestie związane z prawem, modelem społeczeństwa czy wręcz ze zdrowiem psychicznym.
Proszę zwrócić uwagę w powyższym na słowo „konieczność”. W tym bowiem zamyka się ta cała hipokryzja „łaskawie nam panujących”. Dla nich celem nie są rozsądne i logiczne rozwiązania problemów. Takie, by były z korzyścią dla wszystkich. W ich propozycji te 15 minutowe miasta są pewnego rodzaju więzieniem. Gdzie będziemy pod pełną kontrolą.
MY. Oni nie.
Więc pomysł 15 to minutowego miasta, pod warunkiem, iż uwzględni się logikę i rozsądek przy projektowaniu takowego, lub przebudowie już istniejących struktur, uważam za godny przynajmniej dyskusji. Odrzucając z całą stanowczością wersję „globalistyczną”.
A tak „na szybko”: można poprawić sytuację z korkami przesuwając godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy w kolejnych firmach w tzw strefach gospodarczych.
O skoordynowanie tego kroku z innymi czynnościami jak np konieczność odbioru dziecka ze szkoły czy przedszkola, chyba już dziś można by było poprosić AI.
Zmiany które proponuję aby zacząć naprawiać zaistniałą sytuację:
1. Przy projektowaniu lub przebudowie miast (dzielnic) uwzględnić tworzenie miejsc pracy pod kątem odległości od miejsc zamieszkania pracowników. Lub budując nowe miejsca pracy budować tak, jak to się robiło kiedyś. Budować osiedla w pobliżu, przynajmniej dla części pracowników.
2. Wykorzystując najnowsze technologie t.j sztuczna inteligencja, zoptymalizować czas rozpoczęcia i zakończenia pracy, czas otwarcia i zamknięcia sklepów, urzędów, szkół, przedszkoli. Uwzględniając ilość, rodzaj pojazdów i biorąc powyższe czynniki pod uwagę ustalić sterowanie sygnalizacją świetlnej tak, by zminimalizować niekorzystne zjawiska występujące dzisiaj. Tzn zagęszczenie pojazdów w czasie i miejscu, nazywane korkiem.
3. jeżeli nie uda się uzyskać do zastosowania już opatentowanych rozwiązań, „zamkniętych w szufladach” opracować nowe, logiczne i rozsądne projekty ukierunkowane na oszczędność energii, ochronę zdrowia, prawdziwą ochronę środowiska.
4. W dyskusji OGÓLNOSPOŁECZNEJ ustalić normy dla tych środków transportu, które mają wpływ na powstawanie zjawisk problematycznych.
5. Moduły szkoleniowe. Symulatory. Kamery.
ad1 i 2.
Te dwa punkty dotyczą przede wszystkim problemu ZAKORKOWANIA MIAST.
ad3
Konstrukcja pojazdów, która będzie miała na celu OSZCZĘDNOŚĆ PALIWA, ŁATWOŚĆ OBSŁUGI I NAPRAWY POJAZDÓW, OCHRONĘ ŚRODOWISKA I….oczywiście NASZEGO ZDROWIA.
ad4
Chodzi o wielkość (szerokość przede wszystkim) pojazdów. Z tym wiąże się sposób projektowania ulic, parkingów, zużycie nawierzchni. Transport towarów i ludzi. Konkretne propozycje do dyspozycji. Nie chciałbym teraz tutaj doprowadzać tego tekstu do …..nieskończoności.
ad5
Zachowanie kierowców można wytrenować. Już świadomość, iż w każdym aucie jest kamera rejestrującą zachowanie kierowcy (szybkość, odstęp) i innych uczestników ruchu drogowego zmusi do samokontroli. Ten temat trzeba przedyskutować, bo nie chodzi tu o to by komukolwiek „zakładać kaganiec”.
Użycie symulatorów jazdy z konkretnymi przykładami wypadków drogowych w procesie nauki jazdy zaoszczędzi czas spędzony na naukę „na ulicy”. Czyli mniej spalin, mniej pojazdów na drodze. A także możliwość powstania nowej gałęzi produkcji. jeżeli są już możliwe gry komputerowe z przykładami jazdy samochodem to wyprodukowanie na podobnym profilu sprzętu profesjonalnego to już chyba nie problem.
Jest oczywiste, iż nikt w pojedynkę nie jest w stanie tego wykonać. Postulowałem na pewnej konferencji stworzenie klubu „samochodowego” podobnego do istniejącego w Niemczech ADAC. Tego ADAC w wersji pierwotnej. Tzn niezależnego od polityki i finansów. w tej chwili jest już bardziej tubą reklamową pomysłów rządowych niż obrońcą właścicieli pojazdów. Absolutnie NIKT w Polsce nie zainteresował się tematem.
W Polsce istnieją jednak dwie instytucje mogące doprowadzić powyższe lub podobne rozwiązania do realizacji. Z tego co wiem to LOK i PeZetMot zajmują się podobnymi tematami. Niestety nie wiem na ile te instytucje są NIEZALEŻNE. A jest najważniejszym, by LOGIKA I ROZSĄDEK zwyciężyły chore ideologie głoszone przez cwaniaczków chcących na tym „zrobić kasę”.
Na tym chciałbym zakończyć temat stref czystego transportu, choć absolutnie nie uważam tematu za wyczerpany. Mam w tej materii jeszcze wiele konkretnych pomysłów.
Nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystkie zdarzenia wokoło nas mają jakiś sens. Mam wrażenie, iż sztuka życia polega na tym by móc to zauważać, odpowiednio zinterpretować i w razie potrzeby zareagować. Państwo sami możecie stwierdzić czy udało mi się „odrobić zadanie domowe”. Dziękuję Państwu, iż zdecydowaliście się te elaboraty przeczytać. Chciałbym móc polepszyć sytuację NAM WSZYSTKIM. Jako, iż nie widzę tu komentarzy, chciałbym poprosić o Wasze zdanie lub konkretne propozycje w tej materii. Nie uważam siebie za alfę i omegę i wiem, iż mylenie ludzką rzeczą jest. Dlatego też będę wdzięczny za reakcję. choćby jeżeli będzie dla mnie negatywną. Uczymy się ponoć całe życie. Mój mail dla korespondencji z Państwem;
[email protected]
PS. Zdjęcia do dwóch pierwszych części wybrałem by pokazać hipokryzję tych, którzy udają „naszych zbawicieli”. Jakoś w tym konkretnym temacie brak im odwagi. (j)