Spór o koszulki przeciw UPA. Halchuk chce sądu rodzinnego

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: Spór o koszulki przeciw UPA. Halchuk chce sądu rodzinnego


Serhii Halchuk, mieszkający w Polsce ukraiński bloger, zapowiedział we wtorkowym nagraniu na TikToku, iż rozważa skierowanie sprawy polskiej rodziny do sądu rodzinnego za koszulki z hasłem przeciw UPA i Stepanowi Banderze. Według Kresy.pl chodzi o zdjęcie rodziny z dziećmi. Stawką jest granica między pamięcią ofiar a próbą jej uciszania.

Zapowiedź po nagraniu na TikToku

Serhii Halchuk, przedstawiający się jako dziennikarz i bloger zajmujący się relacjami polsko-ukraińskimi, zapowiedział, iż może skierować sprawę polskiej rodziny do sądu rodzinnego. Jak podał portal Kresy.pl, chodzi o rodzinę widoczną na zdjęciu w koszulkach z wulgarnym hasłem wymierzonym w UPA i Stepana Banderę.

To nie jest zwykła internetowa sprzeczka o napis na ubraniu. W tle jest polska pamięć o Wołyniu, prawo rodziny do wyrażenia sprzeciwu wobec kultu Bandery oraz pytanie, czy w Polsce ktoś będzie próbował uruchamiać instytucje państwa przeciw obywatelom za antybanderowską manifestację.

Rodzina miała tłumaczyć motyw Wołyniem

Według relacji Kresy.pl Halchuk wcześniej rozpowszechnił fotografię rodziny, a kobieta widoczna na zdjęciu miała potem zażądać usunięcia wpisu. Z jego własnych słów wynika, iż po publikacji zdjęcia miała otrzymywać groźby i znaleźć się na bliżej nieokreślonej liście Ukraińców. Halchuk twierdzi, iż wpis usunął.

Następnie, jak relacjonował, skonsultował sprawę z prawnikiem Przemysławem Lisem-Markiewiczem. Według tej relacji prawnik miał zasugerować przygotowanie pisma do sądu rodzinnego dotyczącego sposobu wychowywania dzieci. To trzeba opisywać precyzyjnie: mamy do czynienia z zapowiedzią i relacją blogera, a nie z informacją o złożonym pozwie lub decyzji sądu.

Halchuk miał też pytać kobietę o powody noszenia antybanderowskich koszulek. Według jego relacji odpowiedziała, iż jej babcia zginęła na Wołyniu. Miała zarazem podkreślić, iż nie kieruje nienawiści wobec Ukraińców jako ludzi, ale sprzeciwia się Banderze. To rozróżnienie jest podstawowe i uczciwe. Krytyka Bandery i UPA nie jest atakiem na każdego Ukraińca.

Pamięć o UPA nie jest sprawą do wyciszenia

Dla polskiej opinii publicznej hasło przeciw UPA może być ostre, choćby wulgarne. Ale sedno sporu jest inne: czy pamięć rodzin dotkniętych rzezią wołyńską ma być traktowana jak coś podejrzanego, bo przeszkadza części ukraińskich środowisk w budowaniu własnej narracji historycznej. Dziennik Narodowy pisał już o sporach wokół gloryfikacji Bandery na Ukrainie. Polska nie ma obowiązku milczeć, gdy chodzi o własnych pomordowanych.

UPA i Stepan Bandera nie są neutralnymi symbolami w polskiej pamięci. Dla wielu rodzin to znaki zbrodni, wypędzeń i bólu przekazywanego przez pokolenia. Realizm narodowy wymaga tu dwóch rzeczy naraz: szacunku dla współczesnych Ukraińców jako ludzi oraz twardego sprzeciwu wobec banderowskiego kultu, który uderza w pamięć polskich ofiar.

Właśnie dlatego państwo polskie powinno stać po stronie wolności mówienia prawdy o historii. Tym bardziej wtedy, gdy obywatel wskazuje rodzinne doświadczenie Wołynia. Sprawa ekshumacji na Wołyniu pozostaje jedną z miar powagi relacji polsko-ukraińskich. Bez grobów, prawdy i godnego upamiętnienia nie będzie uczciwego pojednania.

Sąd rodzinny nie może być pałką w sporze historycznym

Sąd rodzinny ma chronić dobro dziecka. Nie powinien stawać się narzędziem nacisku w polityczno-historycznej awanturze, szczególnie gdy mowa o rodzinie, która według przytoczonej relacji odwołuje się do własnej pamięci rodzinnej. Państwo musi pilnować dobra dzieci, ale równie mocno musi pilnować wolności polskich rodzin przed ideologiczną presją.

To jest stawka dla Polski: czy w naszym kraju da się jeszcze jasno powiedzieć, iż Bandera i UPA są dla Polaków symbolem zbrodni, bez ryzyka uruchomienia machiny zastraszania. Sojusz z Ukrainą wobec Rosji nie oznacza abdykacji z prawdy historycznej. Przyjaźń bez prawdy gwałtownie zmienia się w wymuszone milczenie.

Źródło: Kresy.pl

Źródło: Kresy.pl

Read Entire Article