Smartwatch zdradził pozycję lotniskowca. Francuska marynarka skompromitowana przez bezmyślność własnego oficera

imagazine.pl 2 hours ago

Oto potężny okręt wojenny z napędem nuklearnym i dwutysięczną załogą, wysłany w zapalny rejon świata, by strzec bezpieczeństwa. Jego dokładna pozycja powinna być jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic wojskowych.

I była. Aż do momentu, w którym jeden z oficerów postanowił zignorować procedury, pobiegać po pokładzie z włączonym smartwatchem, a swój trening udostępnić w internecie. I nie, to jeszcze nie prima aprilis.

Z ustaleń francuskiego dziennika „Le Monde” wynika, iż to nie żaden zaawansowany cyberatak, a zwykła ludzka głupota doprowadziła do ujawnienia w czasie rzeczywistym dokładnej pozycji lotniskowca Charles de Gaulle. Okręt znajdował się we wschodniej części Morza Śródziemnego, na zachód od Cypru. Wojskowy po prostu zarejestrował swoją aktywność fizyczną dzięki zegarka sportowego, a dane o lokalizacji automatycznie zsynchronizowały się z popularną platformą fitnessową Strava.

Technologia kontra procedury

Z opublikowanych w sieci map jasno wynikało, gdzie dokładnie i z jaką prędkością porusza się obiekt, po którym biegał oficer. To gigantyczna luka w bezpieczeństwie operacyjnym (OPSEC), zwłaszcza w obecnym kontekście geopolitycznym.

Francuski okręt flagowy (mogący pokonać choćby 1000 kilometrów dziennie) został przebazowany w rejon wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego tuż po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich ataków lotniczych na Iran. Jego zadaniem jest między innymi ochrona Cypru, co nabrało szczególnego znaczenia po tym, jak brytyjska baza wojskowa na tej wyspie została zaatakowana przez drona irańskiej konstrukcji. W takiej sytuacji transmitowanie na żywo sygnału GPS z pokładu lotniskowca to wręcz zaproszenie dla wrogich systemów namierzających.

Francuska marynarka wojenna gwałtownie zareagowała na publikację, potwierdzając, iż korzystanie z aplikacji śledzących lokalizację w ten sposób jest surowo zabronione. Wobec bezmyślnego oficera mają zostać wyciągnięte „odpowiednie kroki”.

Armie wciąż nie odrobiły lekcji

Najbardziej uderzające w tej historii nie jest to, iż technologia w jakikolwiek sposób zawiodła. Strava zadziałała dokładnie tak, jak powinna. Zawiódł czynnik ludzki, skrajny brak wyobraźni i ignorowanie regulaminów, co w przypadku użytkowników elektroniki ubieralnej w wojsku jest niestety zjawiskiem wręcz chronicznym.

To nie pierwszy raz, kiedy niewinna aplikacja sportowa obnaża tajemnice armii. W 2018 roku głośnym echem odbiło się odkrycie australijskiego badacza Nathana Rusera, który udowodnił, iż publicznie dostępne mapy aktywności użytkowników Stravy (tzw. heatmaps) precyzyjnie obrysowują kształty i układ tajnych amerykańskich baz wojskowych w Syrii i Afganistanie. Żołnierze po prostu biegali wokół swoich jednostek, tworząc w sieci doskonale widoczne ścieżki pośrodku pustyni. Z kolei w 2024 roku ujawniono, iż agenci wywiadu i ochroniarze chroniący najważniejszych polityków na świecie regularnie zdradzali swoje lokalizacje podczas podróży służbowych.

Najnowszy incydent z lotniskowcem Charles de Gaulle dobitnie pokazuje, iż mimo upływu lat i kolejnych skandali, powiązanie konsumenckiej elektroniki z ignorancją użytkowników to wciąż pięta achillesowa współczesnych armii. Czasem do zdemaskowania wartego miliardy euro okrętu nie potrzeba zaawansowanych satelitów szpiegowskich – wystarczy nieostrożny biegacz z włączonym GPS-em.

Ekonomia wojny – ile kosztuje czołg?

Jeśli artykuł Smartwatch zdradził pozycję lotniskowca. Francuska marynarka skompromitowana przez bezmyślność własnego oficera nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Read Entire Article