Slowly, carefully - how to halt technological unemployment

instytutsprawobywatelskich.pl 2 hours ago

Akceleracjonizm. Idea nieustannego pędu technologicznego, cywilizacyjnego postępu za wszelką cenę. Niegdyś skromna bohaterka niszowych sympozjów futurystów, gdzie co prawda śmiało sobie z nią poczynano, ale nigdy nie wyjmowano jej poza umowny nawias akademickiego dyskursu.

Dziś staje się czymś więcej niż eksperymentem myślowym. Z brzydkiego kaczątka współczesnej filozofii przeobraża się w całkowicie realną perspektywę społeczną, polityczną i ekonomiczną. Przekształca się w byt o kształtach tak wyraźnych, iż aż przyćmiewających alternatywne pomysły na teraźniejszą rolę technologii.

Nasza aktualna powszedniość przebiega według nerwowego, hiperintensywnego tempa akceleracji. Za błyskawicznie ewoluującą kulturą internetową, czy sztuczną inteligencją nie jest w stanie nadążyć nikt – ani społeczeństwo, ani prawo, które określa warunki funkcjonowania tegoż społeczeństwa.

Powszechne zachłyśnięcie się teorią wiecznego cywilizacyjnego progresu może doprowadzić do potencjalnie najbardziej dotkliwego z problemów zbliżającej się nowoczesności, tj. bezrobocia technologicznego.

Może doprowadzić do tego, iż ludzie stracą pracę na rzecz zastępującej ich zrobotyzowanej siły roboczej.

Akceleracjonistyczny argument utopijny zakłada, iż rzeczona automatyzacja usprawni gospodarki całego świata. Wedle tego toku rozumowania nowy, zrobotyzowany proletariat jest w stanie zmaksymalizować pracowniczą produktywność do poziomu nieosiągalnego ludzkiego ciała.

Co więcej, mechaniczni robotnicy mieliby ulżyć egzystencjalnym cierpieniom robotników ludzkich. Zastępując swoich człowieczych braci i siostry w pracach najbardziej wymagających fizycznie poprawiliby ich kondycję cielesną, mentalną oraz duchową. Na dodatek, pozwoliliby im na odświeżające przebranżowienie się – korzystne oderwanie się od zawodowej rutyny na rzecz stymulujących profesjonalnie i intelektualnie projektów.

Akceleracjonistyczni utopiści wierzą ponadto, iż zautomatyzowana rzeczywistość przyniesie w pełni zrekompensowany czas wolny. Przyniesie długo wyczekiwany odpoczynek. Odzyska prawdziwe życie po pracy.

Co ciekawe, podejście dystopijne, mimo iż wydaje się jedyną logiczną alternatywą dla skrajnego technooptymizmu, wcale nie stanowi skutecznej opozycji.

Owszem, trafna wydaje się socjoekonomiczna intuicja podpowiadająca, iż fetyszyzowanie gospodarczej produktywności dehumanizuje i tak silnie zdehumanizowany obraz współczesnego kapitalizmu. Innymi słowy, obsesyjne skupianie się na produkcie względem podmiotu, który go wytwarza, spycha potrzeby owego podmiotu na margines.

Ostro i bez znieczulenia

– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Dlatego też wspomniany wcześniej mit bezbolesnego przebranżowienia jawi się jako malownicza, neoliberalna mrzonka, wyimaginowana narracja o świecie, w którym każdy pracownik w każdej chwili jest gotów przewartościować całe swoje życie i rozpocząć zupełnie nowy rozdział.

To opowieść pomijająca całe rzesze robotników, którym wiek, czy predyspozycje psychofizyczne nie pozwalają na tak gwałtowną zmianę bytową. Pomijająca również każdego, kogo ekonomicznie nie stać na choćby najkrótszy okres przerwy pomiędzy odejściem z jednego stanowiska a przygotowaniem się do objęcia innego. Pomijająca też tych, którzy po prostu nie chcą zmieniać swojej zawodowej ścieżki, nie chcą wymazywać pracy będącej częścią ich tożsamości i od nowa rysować Ja, które widzą codziennie w lustrze.

Krytyczny namysł nad rzeczoną utopią rzeczywiście pozwala obnażyć nieetyczność kategoryzowania technologicznego pędu jako wartości samej w sobie. Przypomina o humanizmie w epoce posthumanizmu, o ludzkich potrzebach w epoce potrzeb rynku, o podmiocie w epoce przedmiotu.

Natomiast zupełnie nie motywuje do działania. Albowiem, żeby w pełni podążyć za argumentem antyakceleracjonistycznym, należałoby radykalnie odrzucić postęp technologiczny jako taki. Oddalić się od współczesności ku sentymentom prymitywistycznym – hippisowskiemu i/lub anarchistycznemu życiu w leśnej chatce z dala od cywilizacji. Mówiąc wprost, z jednej mrzonki wpaść w ramiona drugiej.

Bezkrytyczne przyjęcie narracji akceleracjonistycznej może zaowocować bezrobociem technologicznym, a celebracja postawy skrajnie krytycznej może skutkować schowaniem głowy w piasek. Być może więc jedyny pomysł na skonfrontowanie się z oszalałym technologicznym pędem odnajdziemy w trzeciej opcji.

Ta nieco paradoksalna, ale prawdopodobnie najbardziej skuteczna filozofia na nowy wiek zakłada podwójną negację – wyjście zarówno z ramy humanistycznej, jak i technokratycznej.

Odrzucić dyskurs humanistyczny to mieć odwagę przyznania przed samym sobą, iż akceleracjonizmu, podobnie jak np. katastrofy klimatycznej, zatrzymać się po prostu nie da. Natomiast, nie równa się to wcale konieczności nurzania się w odmętach fatalistycznej bezczynności. Raczej oznacza to zmianę strategii oporu z romantyczno-rewolucyjnej (hippisowskiej, anarchoprymitywistycznej, alterglobalistycznej) na pragmatyczno-reformistyczną.

Takie podejście do problemu poniekąd motywuje do brutalnego „zapomnienia” o człowieku, tj. zerwania z przeświadczeniem o współczesnej możliwości kierowania się jego najwyższym dobrem. Jednocześnie zachęca do prawdziwego skupienia się na jego potrzebach. Receptą nie jest więc wizualizacja idealnego, niespełnialnego ludzkiego losu, ale skoncentrowanie się na realnych zewnętrznych uwarunkowaniach. Żeby dokonać czegokolwiek, nie można rezygnować z gry, natomiast należy próbować modyfikować jej zasady.

Technosceptycyzm jest w dzisiejszych czasach absolutną koniecznością. Tylko poprzez zajęcie właśnie takiej pozycji jesteśmy w stanie obronić się przed eksploatacyjną siłą pędzącego na złamanie karku postępu.

Natomiast, rzeczona wątpliwość co do futuryzmu powinna być ekstremalnie powściągliwa. Zawierzenie neoluddystycznym fantazjom o antytechnologicznym przewrocie jest w stanie doprowadzić tylko do jednego – hamującego jakąkolwiek sprawczość, socjopolitycznego impasu.

Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!

Dołącz do nas!

Musimy pamiętać, iż dziś wszyscy żyjemy w dystopijnej rzeczywistości cyberpunkowej. Takiej, która wymaga od nas trzeźwego osądu sytuacji, a nie ucieczki w świat marzeń. Być może sny o wielkich rewolucjach bywają najbardziej malownicze, ale naprawdę spokojnie śpi się dopiero ze świadomością realnej sprawczości.

Bezrobocia technologicznego nie zwalczy Wielka Idea. Ta została już dawno przechwycona przez hegemoniczną siłę akceleracjonistycznego kapitału. W tej sytuacji ludzką godność odzyskać można jedynie poprzez bezpardonowe sprowadzenie Wielkiej Idei do parteru.

Read Entire Article