Sławomir Mentzen nie będzie raczej miło wspominał tej wyprawy do Londynu. Polityk zrelacjonował w piątek (8 maja), co spotkało go na lotnisku w stolicy Wielkiej Brytanii, zanim odzyskał swój paszport. "Dzisiaj rano przyleciałem z żoną i dziećmi do Londynu na weekend. Gdy przechodziliśmy przez kontrolę paszportową, zostałem zatrzymany do wyjaśnienia. Zapewnili mnie, iż potrwa to krótko. I rzeczywiście, dla wszystkich innych zatrzymanych, trwało to krótko" – rozpoczął swój obszerny wpis.
Mentzen oznaczony przez "jakąś organizację". Przetrzymali go 3 godziny na lotnisku
Polityk twierdził, iż znalazł się w pomieszczeniu z innymi osobami, których również sprawdzano. "Znalazłem się bez żadnych informacji w pomieszczeniu z przybyszami z Bliskiego Wschodu. Co parę minut do któregoś z nich przychodził funkcjonariusz, wyjaśniał jakieś problemy, dopytywał, co robili w Iranie i Afganistanie, po czym gdzieś razem wychodzili. A ja siedziałem bez żadnych wyjaśnień" – skarżył się.
Zaczęło być coraz dziwniej, gdy choćby sami funkcjonariusze nie wiedzieli, o co dokładnie chodzi. "Po godzinie funkcjonariusz przyszedł i zapytał się mnie, czy wiem, o co chodzi i czy mnie to już wcześniej spotkało. Odpowiedziałem, iż nie. Na co on, iż też nie wie, z czym jest problem. W tym momencie zrobiło się groteskowo" – opisywał Mentzen.
Po chwili okazało się, iż "jakaś rganizacja" miała ostrzec celników przed podróżą polityka Konfederacji do Wielkiej Brytanii. "Jakaś organizacja (funkcjonariusz mówił, iż nie wie jaka) oznaczyła mnie i oni muszą mnie teraz zatrzymać. Powiedział też, iż wysłał maila, żeby się dowiedzieć, co dalej z tym zrobić. Bo on nie wie, w czym jest problem, ani choćby kto ma ze mną problem" – czytamy w poście Mentzena.
"Brytyjczycy nie chcą ludzi o moich poglądach"
Później, jak opisał polityk, wypytali, po co tu przyleciał, gdzie nocuje, co będzie robił. Dopytywali też, czy zamierza uczestniczyć w jakichś wydarzeniach i na nich przemawiać. Mogło chodzić o poglądy lidera Konfederacji? Sam zainteresowany choćby to przyznał i dodał, iż "już kilka lat temu problemy z wjazdem mieli przecież Rafał Ziemkiewicz i Janusz Korwin-Mikke".
Mentzen ujawnił, iż paszport otrzymał dopiero po trzech godzinach czekania. "Powiedzieli, iż mogę iść. Bez żadnych wyjaśnień, kto i dlaczego nie chciał, żebym mógł wjechać do Wielkiej Brytanii (...) Zmarnowali mi dzień z rodziną w Londynie i nie dowiedziałem się nawet, o co chodzi" – podsumował.
Na koniec całą winę zrzucił na "prewencyjną cenzurę polityczną". "Zostałem zatrzymany, w sumie nie wiem, za co. Za domaganie się niskich i prostych podatków? Za zwalczanie Zielonego ładu? Za sprzeciw wobec masowej imigracji? Za krytykę ludobójstwa w Gazie?" – pytał, choć w komentarzach internauci wytknęli mu zupełnie inne kwestie, które mogły być problemem. Mentzen stwierdził, iż "Brytyjczycy nie chcą ludzi o jego poglądach", a "Wielka Brytania jest państwem totalitarnym".













