Premier Donald Tusk zapowiedział szczegółowe zbadanie incydentu związanego z ukraińskim dronem, który – według Wilna – nadleciał od strony Polski i eksplodował na Litwie. – Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na oraz nad naszym terytorium bez wyraźnej zgody państwa polskiego – powiedział szef rządu, nie potwierdzając jednak litewskich doniesień o trasie lotu drona.
W niedzielę rano litewska armia wykryła niezidentyfikowany obiekt latający, który przemieszczał się w kierunku północnym. W reakcji na zagrożenie w powietrzu litewskie władze ogłosiły alarm, do lotu poderwano myśliwce NATO. Po tym jak bezzałogowiec zniknął z radarów, w rejonie wsi Juodžionys w rejonie paswalskim odnaleziono szczątki maszyny. Uszkodziły one przejeżdżający samochód, ale nikt nie odniósł obrażeń.
Premier Litwy Mindaugas Sinkevičius poinformował, iż dron był ukraińskiego pochodzenia i przenosił materiały wybuchowe. Wilno oceniło, iż maszyna mogła uczestniczyć w ukraińskim ataku w rejonie Petersburga, a następnie zboczyć z kursu wskutek rosyjskich zakłóceń walki elektronicznej. Ukraina potwierdziła, iż podczas operacji przeciwko celom w Rosji operatorzy tracili kontakt z dronami. Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj wyraził ubolewanie z powodu incydentu i przeprosił za związane z nim zagrożenie oraz niepokój.
REKLAMA
Do zdarzenia odniósł się również premier Donald Tusk, który zapowiedział ścisłą współpracę z Litwą w celu wyjaśnienia incydentu. Podkreślił, iż wszystkie okoliczności zdarzenia zostaną dokładnie zbadane, a Polska będzie oczekiwać od Ukrainy pełnej współpracy. O uzyskanie szczegółowych wyjaśnień ma wystąpić dowódca operacyjny. – Bez emocji, bez złych intencji, ale będę bardzo natarczywy, domagając się pełnych wyjaśnień w imieniu Polski – oświadczył Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem rządu. Podkreślił także, iż Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium ani w jego przestrzeni powietrznej bez wyraźnej zgody polskich władz. Jak zaznaczył, zasada ta obowiązuje niezależnie od tego, kto miałby przeprowadzać takie działania.
Wczoraj MON poinformowało, iż szef resortu polecił dowódcy operacyjnemu rodzajów sił zbrojnych przeprowadzenie szczegółowej analizy zdarzeń z nocy z 17 na 18 października w rejonie granicy polsko-litewskiej i polsko-ukraińskiej. Analiza obejmuje dane z dostępnych systemów radarowych działających w tej części Polski i państwach sąsiednich oraz jest prowadzona we współpracy z Litwą. Jednocześnie resort „stanowczo zdementował” informacje pojawiające się w przestrzeni medialnej, jakoby według źródeł w MON-ie dron, który odnaleziono w niedzielę na terytorium Litwy, miał wystartować z terytorium Litwy. „Apelujemy o niepowielanie fałszywych spekulacji. Wskazany dron, który 18 października rano przekroczył przestrzeń powietrzną Litwy i eksplodował na terenie tego kraju, był dronem ukraińskim. Ukraina przeprosiła Litwę za incydent” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Obrony Narodowej.
Po niedzielnym incydencie rząd Litwy zwrócił się do NATO o rozpoczęcie konsultacji w sprawie zmiany zasad zestrzeliwania obiektów naruszających granice państwa. – Prawdopodobnie uda się je przeprowadzić w ciągu miesiąca – powiedział premier Sinkevičius. Zmiana procedur miałaby umożliwić podejmowanie decyzji o zestrzeleniu na podstawie wskazań radarowych, bez konieczności wizualnej identyfikacji celu. Podobne procedury zostały wprowadzone od października w Polsce.