W sierpniu młode nietoperze wlatują do szczecińskich wieżowców i klatek schodowych, bo trwa ich coroczna migracja po opuszczeniu kolonii. Barbara Górecka z Fundacji Bat Mom podkreśla, iż nie są groźne. Dla mieszkańców oznacza to prostą zasadę: nie panikować, otworzyć okna, chronić zwierzęta.
Nietoperze w blokach to nie horror, tylko przyroda
Mieszkańcy Szczecina coraz częściej zgłaszają obecność nietoperzy w wieżowcach, na klatkach schodowych i przy mieszkaniach. Radio Szczecin opisało przypadek z al. Wojska Polskiego, gdzie na ostatnim piętrze budynku pojawiła się większa grupa tych ssaków. Według Barbary Góreckiej, założycielki Fundacji Bat Mom, to normalny moment w roku: młode osobniki opuszczają rodzinne kryjówki i ruszają dalej.
To ważna lekcja miejskiej odpowiedzialności. Nowoczesne osiedla, szczelne okna, czujniki światła i zamykane klatki nie unieważniają przyrody. Człowiek, który żyje w mieście, ma obowiązek zachować porządek także wtedy, gdy natura puka mu do drzwi. Bez wrzasku. Bez zabijania. Bez głupiej paniki.
Co zrobić, gdy nietoperz wleci do środka
Górecka radziła w opisanej sprawie wyłączyć czujniki światła i szeroko otworzyć okna na klatkach. Następnego dnia nietoperze same wyleciały. Przy pojedynczym młodym osobniku należy użyć rękawiczek, włożyć zwierzę do ciemnego pudełka, zapewnić mu płytki pojemnik z wodą i wypuścić o zmroku.
Ta procedura jest prosta, ale wymaga dyscypliny. Nie łapiemy nietoperza gołymi rękami. Nie robimy z tego widowiska dla dzieci. Nie zamykamy zwierzęcia na wiele godzin w jasnym, głośnym miejscu. Pomoc ma być spokojna i szybka, bo chodzi o żywe stworzenie objęte ochroną.
Gatunek chroniony, nie intruz
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przypomina, iż nietoperze są objęte ścisłą ochroną, a wiele gatunków korzysta z budynków, bo człowiek ograniczył liczbę ich naturalnych schronień. Szczeliny w blokach, strychy, piwnice i otwory w ścianach zastępują dziuple, stare drzewa i jaskinie.
To nie jest drobiazg dla miłośników przyrody. To test cywilizowanego ładu. Państwo, samorząd, spółdzielnia i mieszkaniec mają różne zadania, ale cel jest jeden: nie niszczyć bezmyślnie tego, co prawnie chronione i pożyteczne. Nietoperze ograniczają liczbę owadów, a ich obecność zwykle jest czasowa.
Miejska panika szkodzi bardziej niż zwierzę
W sprawach takich jak ta najgorszy jest odruch natychmiastowej histerii. Nietoperz nie jest symbolem zagrożenia, tylko małym ssakiem, który pomylił trasę albo szuka kryjówki. Górecka podkreśla, iż latający nietoperz nie stanowi zagrożenia dla ludzi. Rozsądek każe jednak zachować podstawową ostrożność i nie dotykać zwierzęcia bez zabezpieczenia.
Polska prawica powinna dobrze rozumieć tę hierarchię: porządek, odpowiedzialność, szacunek dla stworzenia i brak ideologicznej histerii. Przyroda nie potrzebuje miejskiego chaosu ani urzędniczej bezradności. Potrzebuje elementarnej wiedzy i ludzi, którzy potrafią działać spokojnie.
Prosta zasada na sierpień
Jeżeli kolonia wleci na klatkę schodową, najlepiej zgasić światło, otworzyć okna przed zmierzchem i dać zwierzętom drogę ucieczki. o ile pojedynczy nietoperz leży nisko, jest osłabiony albo nie odlatuje, należy skontaktować się z lokalną organizacją zajmującą się pomocą nietoperzom, strażą miejską lub odpowiednimi służbami.
Sierpniowa migracja minie. Zostanie pytanie, czy w zwykłej sytuacji potrafimy zachować się dojrzale. Naród zaczyna się od wielkich spraw, ale sprawdza się także w małych: na klatce schodowej, w bloku, przy oknie otwartym o zmroku.
Źródło: Radio Szczecin, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Źródło: Radio Szczecin











