Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej wspólnie z firmą Miranda opracował nową wersję pokrycia maskującego, używanego przez Wojsko Polskie, czyli Berberysa. Prototypowa wersja 3.0 już gotowa. Według producenta ukryte pod pokryciem sprzęty i żołnierze mają być niewidoczni dla dronów, radarów, satelitów i oczu przeciwnika. WITI pracuje też nad „miejską” wersją Berberysa.
Berberys, czyli wielozakresowe pokrycie maskujące opracowane przez naukowców z Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej z Wrocławia, używany jest w Wojsku Polskim od kilkudziesięciu lat. Drugą wersję siatki produkuje dla polskiej armii firma Miranda (grupa Lubawa) współpracująca z wrocławskim instytutem. Oprócz wyjściowej wersji Berberysa wyrabiane są również jego odmiany zimowe oraz kamuflaż dla systemów Patriot w ramach programu „Wisła”.
Teraz WITI wraz z Mirandą przygotował trzecią wersję Berberysa. Jak zapewniają wojskowi inżynierowie, siatka ta odpowiada w największym stopniu na wyzwania współczesnej wojny. – Nowoczesne pole walki nasycone jest czujnikami i rejestratorami. Drony czy satelity dysponują coraz dokładniejszymi sensorami, wspieranymi analizą AI, coraz lepszą nokto- i termowizją, a armie używają coraz dokładniejszych systemów radarowych – mówi Krzysztof Bogdanowicz, zastępca dyrektora Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej. – Rozwiązania maskujące muszą więc ciągle odpowiadać na te wyzwania. Dlatego opracowaliśmy nową wersję Berberysa – tłumaczy.
Nowa jakość kamuflażu
Berberys w wersji 3.0, podobnie jak w tej chwili używane w armii pokrycie maskujące, ma dwie warstwy. Nośna zapewnia ochronę przed rozpoznaniem w paśmie termalnym i radarowym, a warstwa wierzchnia odpowiada za zakres widzialny, sprawiając, iż staje się on niewidoczny dla ludzkiego oka oraz kamery noktowizyjnej. Jednak w stosunku do w tej chwili używanej wersji kamuflażu zmieniło się bardzo wiele.
Przede wszystkim kształt. Berberys 3.0 jest znacznie większy. W wersji maksymalnej siatka ma wymiary ponad 20 × 12 m (wersja starsza zaś 15 × 12 m). W odróżnieniu od poprzednika nie ma też formy prostokątnej – składa się z trzech modułów – sześciokąta oraz dwóch rombów, łączonych ze sobą dowolnie, w zależności od maskowanego sprzętu, sytuacji taktycznej oraz warunków terenowych.
Dzięki formule wielokąta, który na dodatek można modyfikować, konstrukcja siatki umożliwia lepsze dopasowanie pokrycia do otoczenia, a tym samym lepsze zamaskowanie. Berberys przeznaczony jest do ukrycia elementów rozbudowy fortyfikacyjnej, sprzętu wojskowego, takiego jak czołgi czy baterie artyleryjskie, a także żołnierzy na stanowiskach ogniowych, obserwacyjnych, punktach pilotowania dronów czy na rozwiniętych stanowiskach dowodzenia. Co istotne, brak możliwości wykrycia obiektu pod pokryciem maskującym sprawia, iż Berberys może służyć również do pozorowania obecności wojska i sprzętu.
Siatka, która ukrywa to, co jest pod nią, daje za to od wewnątrz pełną widzialność otoczenia. Jest ona też lżejsza od w tej chwili używanej, dzięki czemu łatwiej i szybciej się ją rozkłada.
Nowy Berberys zmienił jednak nie tylko kształt, ale również strukturę i wzór maskowania. – Współczesne systemy obserwacji wspomagane sztuczna inteligencją coraz szybciej i precyzyjniej analizują obraz i „wyłapują” elementy odróżniające się od otoczenia. Dlatego opracowaliśmy wzór odpowiadający na te wymagania – tłumaczy por. Dawid Olszewski z Pracowni Maskowania i Rozpoznania Inżynieryjnego WITI. Jak podaje, wzór tworzą tzw. mikroplamy, a więc małe „kropki”, które widziane z daleka tworzą jedną plamę koloru. – Jednak dzięki mikroplamom przejścia kolorystyczne są znacznie łagodniejsze, trudniej wykrywalne dla oczu i sensorów wroga – wyjaśnia Olszewski.
Dodaje też, iż w nowym Berberysie zastosowano uaktualniony zakres barw, odpowiadający warunkom środowiskowym Europy Środkowo-Wschodniej. – Zmieniliśmy też fakturę. Obecny Berberys ma lekkie wycięcia w zewnętrznej warstwie, które falują na wietrze, sugerując, iż to liście drzew. To dobre rozwiązanie, ale poszliśmy dalej. Nowa siatka ma zmarszczoną fabrycznie, nieregularną, pofałdowaną powierzchnię, przez co pozostało trudniej wykrywalna – tłumaczy por. Olszewski
Berberys także do miasta
Równolegle do wersji „terenowej” WITI pracuje nad miejską odmianą Berberysa w wersji 3.0. Ma być ona przeznaczona do ukrywania uzbrojenia i oddziałów w otoczeniu infrastruktury miejskiej. – Środowisko zurbanizowane stanowi największe wyzwanie dla pokryć maskujących. Punktem odniesienia w tym przypadku są zagruzowania obiektów budowlanych. Wzór maskowania typu miejskiego tworzą więc plamy o wyraźnie ostrych krawędziach, a kolorem dominującym są odcienie szarości – tłumaczy por. Olszewski. Na razie jednak „miejska” siatka jest na etapie testów i nie zapadła jeszcze decyzja, czy zostanie przedstawiona wojsku jako wariant ulepszonego Berberysa 3.0, czy jako osobny wyrób.
Producent zapewnia, iż każdy z istotnych parametrów pokrycia maskującego – a więc skuteczność maskowania w zakresie radarowym, termalnym i widzialnym oraz masa pokrycia – został poprawiony o choćby kilkadziesiąt procent.
Teraz prototyp Berberysa 3.0 wraz z pełną dokumentacją trafi do Agencji Uzbrojenia, gdzie przejdzie kolejne testy, m.in. w warunkach poligonowych.